Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Sesja została zwołana na wniosek prezydenta Łomży Mariusza Chrzanowskiego i grupy radnych. Umotywowali wniosek „niezrozumiałą decyzją” o wpisaniu łomżyńskiego szpitala (jednostki samorządowej - wojewódzkiej) na listę placówek, które w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa zostały przekształcone w szpitale zakaźne (tzw. jednoimienne).

Koronawirus. Protest przed szpitalem w Łomży. Mieszkańcy nie chcą zakaźnego, dyrektorka składa dymisję

Koronawirus. Dowiedzieli się z mediów

Z powodu wprowadzenia w Polsce stanu zagrożenia epidemicznego i wynikających z nich obostrzeń dotyczących zgromadzeń (mogą odbywać się tylko, jeśli bierze w nich udział do 50 osób) oraz innych obowiązujących obecnie wymagań sanitarno- epidemiologicznych, w obradach sesji uczestniczyć będą mogli tylko radni, kilku gości oraz obsługa. Na sesję zaproszono m.in. wojewodę i marszałka podlaskiego oraz ministra zdrowia (wszystko wskazuje, że się nie pojawią).

 

Porządek obrad przewiduje tylko dwa punkty: dyskusja na temat bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców w związku z decyzją ministra zdrowia o przekształceniu Szpitala Wojewódzkiego im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Łomży w jednoimienny szpital zakaźny oraz podjęcie w tej sprawie stanowiska.

Jeden z sygnatariuszy wniosku, radny klubu Koalicji Obywatelskiej Piotr Serdyński tłumaczy nam powody jego złożenia: - Decyzja ta [o przekształceniu szpitala - red.] podejmowana była bez żadnych konsultacji w władzami naszego miasta. Dowiedzieliśmy się o niej z mediów. Szczególnie nasze obawy budzi pozostawienie mieszkańców Łomży i regionu bez codziennej opieki lekarskiej. Jak mówią pracownicy szpitala, jest on do przekształcenia całkowicie nieprzygotowany. Docierają do nas informacje, że placówki szpitalne z okolicznych miejscowości odmawiają przyjmowania pacjentów.

Prezydent i radni wnioskujący o zwołanie nadzwyczajnej sesji zwracają uwagę, że cały czas brakuje stosownych wyjaśnień co do decyzji o przekształceniu ze strony wojewody podlaskiego Bohdana Paszkowskiego. To właśnie on podjął taką ostateczną decyzję. W poniedziałek rano potwierdził ten fakt rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Stwierdził, że Paszkowski zdecydował tak „w oparciu o wszelkie możliwe przesłanki” i to on powinien „uspokoić emocje”, które narosły.

Koronawirus. Zaskoczony nawet marszałek

Samorządowców łomżyńskich, mieszkańców czy pracowników szpitala dziwi decyzja o przekształceniu łomżyńskiego szpitala tym bardziej, że Paszkowski sam przyznaje, że pierwotnie takim jedynym jedoimiennym szpitalem w Podlaskiem (w sumie w Polsce od początku tego tygodnia w całej Polsce działa ich 19) miał być Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku. Co więcej, w końcu ubiegłego tygodnia, kiedy Ministerstwo Zdrowia ogłaszało listę takich placówek, w publicznym obiegu przez pewien czas funkcjonowała informacja, że tak właśnie będzie. Zaskoczenia decyzją o przekształceniu szpitala w Łomży nie ukrywał zaraz po ogłoszeniu decyzji także marszałek podlaski Artur Kosicki (szef białostockich struktur PiS).

Paszkowski w poniedziałek (16 marca) w rozmowie telefonicznej z katolickim radiem Nadzieja (bodaj jedynym wywiadzie, jakiego mediom udzielił w sprawie tego szpitala) nie krył: - W pierwszej kolejności myślano o szpitalu uniwersyteckim [w Białymstoku - red.], ale w tej lokalizacji na Żurawiej, gdzie są skupione oddziały zakaźne. Natomiast tam jest tylko medycyna zachowawcza. Tutaj też trzeba pamiętać, że ostatecznie nie podjęto takiej decyzji z uwagi na to, że szpital uniwersytecki jest jednostką szpitalną, która udziela wyłącznie takich świadczeń na terenie naszego województwa jak neurochirurgia, chirurgia naczyń, transplantologia. Stąd też nie było zgody ministerstwa, żeby ten szpital, który ma 800 łóżek, wyłączyć.

Wielu mieszkańców Łomży, z którymi rozmawialiśmy, jest pewnych, że lokalizacja jednoimiennego szpitala właśnie w Łomży ma przede wszystkim podłoże polityczne: - Tu chodzi o jakieś personalne rozgrywki w samym PiS. Na szczeblu podlaskim - przyznaje większość z nich.

Protest w Łomży. Profesor Flisiak załamał ręce

Przeciwko przekształceniu tego łomżyńskiego szpitala w poniedziałek (16 marca) pod hasłem „Oddajcie nam szpital!” protestowało przed nim około 150 mieszkańców Łomży oraz pracowników szpitala. Ci ostatni dwukrotnie spotkali się - z powołanym w tym dniu przez zarząd województwa (na czele z marszałkiem Kosickim) - nowym dyrektorem tej placówki Jacek Rolederem - byłym dyrektorem podlaskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, byłym dyrektorem zarządzającym szpitala w Wysokiem Mazowieckiem, byłym zastępcą dyrektora ds. ekonomicznych w Białostockim Centrum Onkologii. Rozmowy mają być kontynuowane dzisiaj. W poniedziałek Roleder nie krył, że nie ma na razie dostatecznej wiedzy, aby odpowiedzieć na wszelkie podnoszone przez pracowników szpitala kwestie.

W drugim spotkaniu wraz z nim wziął udział prof. Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku (szpital przy ul. Żurawiej) i prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, w środowisku medycznym nazywanym
„ikoną, jeśli chodzi o problematykę chorób zakaźnych na Podlasiu”.

Profesor Flisiak mówił zwracając się do uczestników i uczestniczek spotkania: - W momencie, gdy się dowiedziałem o tym, że państwa szpital został wybrany, ręce załamałem.

Dodawał: - Nie do pomyślenia jest, że każdy pacjent z podejrzeniem [zarażenia koronawirusem - red.] będzie wieziony do was, chociażby z Suwałk. Tylko dlaczego to ja Wam muszę to tłumaczyć, to powinien powiedzieć wojewoda.

Wojewoda Paszkowski mimo apeli pracowników szpitala z nimi się nie spotkał.

Po spotkaniu z wojewodą

We wtorek (17 marca), podczas przedpołudniowego spotkania z pracownikami i pracownicami szpitala dyrektor Roleder poinformował ich, że wojewoda podtrzymał decyzję o przekształceniu szpitala. Stwierdził co wywołało głośne pomruki niezadowolenia:

- Nie będę odpowiadał na żadne pytania dlaczego wojewoda podjął taką decyzję i dlaczego tu nie przyjechał. Musimy się z nią zmierzyć. Nic więcej nie mam do dodania.

Zapowiedział rozpoczęcie szkoleń i wyposażenie personelu w środki ochrony osobistej. Do rana jednak one nie dotarły. W poniedziałek wojewoda zapewnił, że mają się pojawić w nocy z poniedziałku na wtorek lub we wtorek. Roleder obiecał też chętnym pracownikom i pracownicom noclegi, jeśli obawiają się ewentualnego zarażenia rodzin.

- Nie rozumiemy wciąż dlaczego nie chce z nami rozmawiać z nami pan wojewoda – zwracała się do dyrektora jedna z pracownic. - Czy pan premier i pan minister Szumowski o tym wiedzą? Na pewno zgłosimy to do Światowej Organizacji Zdrowia i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Ta decyzja, która została podjęta [o przekształceniu szpitala - red] była decyzją polityczną, a nie merytoryczną. Mieszkańcom Łomży należy się prawda. Pan wojewoda chowa głowę w piasek. Żądamy spotkania z panem wojewodą i cofnięcia tej decyzji.

Dyrektor Roleder uciął ten wątek i oświadczył:

- Muszę wracać do pracy.

Łomża. Prezydent Chrzanowski apeluje

W stanowisku, jakie dzisiaj mają przyjąć łomżyńscy radni (z naszych informacji wynika, że tak będzie) napisano: „Żądamy od Ministra Zdrowia oraz Wojewody Podlaskiego natychmiastowych działań zapewniających odpowiednie przeszkolenie i pełne wyposażenie w środki ochrony indywidualnej pracowników łomżyńskiego szpitala. Domagamy się również zapewnienia odpowiedniej Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej oraz leczenia wszystkim tego wymagającym mieszkańcom naszego miasta i regionu”. Dodano także m.in. „Zatrważający jest fakt, że organy administracji rządowej [wojewoda - red.] nie podjęły jakichkolwiek rozmów z samorządami na temat wspólnych działań w tym zakresie”.

Tymczasem prezydent Łomży wystosował do Paszkowskiego apel o codzienną obecność jego „decyzyjnego przedstawiciela” w łomżyńskim wydziale zamiejscowym Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego. Zdaniem Chrzanowskiego „ułatwi to komunikację oraz współpracę w zakresie działań podejmowanych przez jednostki Miasta Łomża, służby mundurowe oraz instytucje podlegające wojewodzie”.

Łomżyński prezydent zwraca się do wojewody: „Codzienna obecność przedstawiciela władz wojewódzkich w Łomży jest niezbędna z uwagi na fakt, iż powyższa decyzja pozbawiła aktualnie mieszkańców Łomży specjalistycznej opieki szpitalnej, w związku z czym narastają protesty społeczne i mnożą się pytania o dalszy sposób funkcjonowania opieki medycznej dla mieszkańców Łomży. Wskazuję, iż brak bezpośredniej możliwości kontaktu z przedstawicielem województwa w tak nadzwyczajnej sytuacji, brak bezpośredniego nadzoru Wojewody nad sytuacją w szpitalu wyznaczonym do walki z koronawirusem SARS-CoV-2 znacząco utrudnia władzom samorządowym tonowanie nastrojów wśród mieszkańców i egzekwowanie ograniczeń związanych z ogłoszonym na mocy Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 13 marca 2020 r. stanem zagrożenia epidemicznego. Powyższe okoliczności wpływają na obniżenie bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców Łomży, ale także mogą wpływać na przyszłe funkcjonowanie szpitala”.

Napisy na biurze posła PiS

We wtorek (17 marca) przed południem w łomżyńskim szpitalu po raz kolejny mają spotkać się z nowo powołanym dyrektorem jego pracownicy. Dyrektor Roleder jeszcze wczoraj zapowiadał pracownikom, że wieczorem spotka się z Paszkowskim.

- Niech pan przekaże wojewodzie, że domagamy się od niego wyjaśnień, nie zgadzamy się na przekształcenie - apelowali pracownicy do dyrektora.

Tymczasem w Łomży (miasta do niedawna postrzeganego jako jedna z ostoi PiS) narastają antypisowskie nastroje.

- Ludzie coraz częściej mówią, że PiS ma ich za nic, że wystawił ich zdrowie, a nawet życie na niebezpieczeństwo - relacjonuje jeden z łomżyńskich samorządowców (prosił o niepodawanie jego nazwiska).

W miniony weekend na drzwiach i oknach biura łomżyńskiego posła Lecha Kołakowskiego (wiceprzewodniczącego i skarbnika sejmowego klubu PiS) w centrum Łomży (przy Starym Rynku) pojawiły się napisy: „Gdzie byłeś bohaterze, kiedy Kaczyński i spółka fundowali nam szpital z koronawirusem pod naszymi oknami?", „Łomżanie nigdy ci tego nie zapomną", Zdradziłeś Łomżę, za ciepły k...dołek w Warszawie!!!” czy „Precz z PiS-EM!!! Precz ze zdrajcą Łomży!!! Już nigdy nie głosujcie na tego Judasza!!!”.

Wcześniej poseł Kołakowski sprzeciwił się lokalizacji jednomiennego szpitala właśnie w Łomży. W liście do ministra Szumowskiego napisał m.in.: „Łomżyńska lokalizacja szpitala zakaźnego jest nielogiczna i ekonomicznie nieuzasadniona, miasto Białystok posiada znacznie większe zasoby medyczne, w tym także lekarzy i pielęgniarek”. Także on prosił o zmianę tej decyzji.

Polska w czasach koronawirusa. Czekamy na wasze spostrzeżenia, o czym powinniśmy napisać. Piszcie: listy@wyborcza.pl lub redakcja@bialystok.agora.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.