Ponad 30 firm dołączyło w ciągu doby do akcji #GastroPomaga Białystok. Przede wszystkim restauratorzy, którzy rozwożą medykom ciepłe jedzenie. Ale zgłosili się też hotelarze oferujący noclegi lekarzom spoza Białegostoku, do tego firmy sprzedające opakowania i prywatne osoby, które chcą się zaangażować w coś sensownego i nie stać bezczynnie, kiedy toczy się walka z koronawirusem.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Akcję rozpoczęło w sobotnie (14 marca) przedpołudnie kilka białostockich lokali gastronomicznych. Mimo że są w grupie przedsiębiorców, którzy prawdopodobnie najbardziej ucierpią z powodu pandemii, postanowili bezinteresownie pomóc pracownikom służby zdrowia, którzy są na pierwszej linii frontu.

Konkurenci łączą siły

Sami nie spodziewali się, że ruszy taka lawina chętnych do pomocy. W grupie gotującej darmowe posiłki dla szpitali znalazły się firmy, które w normalnych czasach byłyby dla siebie konkurencją: restauracje, pizzerie, sale weselne, puby, bary sushi, kawiarnie, cukiernie.

– Przyznam, że ilość telefonów i spraw do ogarnięcia na początku mnie trochę przeraziła i przygniotła, ale na szczęście mam silne wsparcie. W poniedziałek (16 marca) rano rozdzieliliśmy pracę. Zbieramy od lokali informacje, co przez najbliższy tydzień mogą dać od siebie, a także zamówienia ze szpitali. Odzew jest tak duży, że zrobiła się z tego poważna logistyczna operacja i wszystko trzeba dobrze zgrać, żeby nie narobić niepotrzebnego zamieszania – mówi Marcin Zalewski, jeden z koordynatorów akcji.

Koronawirus. "Widzialna Ręka" dotarła do Białegostoku. Pomoc w czasie epidemii

– Sytuacja jest trudna, nie będziemy tego ukrywać. Ale naszych problemów nie da się nawet w części porównać do tego, z czym zmaga się teraz służba zdrowia – dodaje Dawid Siniło, inicjator akcji.

Pojadą z posiłkami do Łomży

Na profilu grupy zamieszczona została tabela, gdzie informacje aktualizowane są na bieżąco. Jest na niej 12 placówek służby zdrowia, głównie białostockie szpitale, w tym ten najbardziej potrzebujący – szpital zakaźny na Żurawiej. Przypisane są do nich obsługujące je lokale, podana jest też liczba potrzebnych posiłków i miejsca, w które należy je dostarczyć.

Akcja rozszerzyła się już także na Łomżę, gdzie mimo protestów szpital będzie przyjmował tylko pacjentów z koronawirusem. Tam też restauracje dowiozą personelowi ciepły posiłek.

Pomagają zresztą nie tylko w kwestiach żywieniowych. Pod Białostockim Centrum Onkologii chcą postawić lampy gazowe, żeby czekający na podwórzu pacjenci i pracownicy szpitala mogli się przy nich ogrzać.

Koronawirus. W Podlaskiem 11 osób hospitalizowanych, na razie nie stwierdzono przypadku zakażenia

Zawsze wierzyłam w ludzi

Białostoczanie dopingują przez internet lekarzy i restauratorów. Wielu angażuje się zdalnie w pomoc.

– To się samo nakręca: lekarze, mimo że pracują pod presją, ratują chorych – my, mimo że już mamy straty, pomagamy medykom, białostoczanie wspierają nas. Dzisiaj od 7 rano mieliśmy telefony od lekarzy z podziękowaniami. Nawet nie za to jedzenie, tylko za to, że o nich pamiętamy – mówi Urszula Olechno, restauratorka. – Zawsze wierzyłam w ludzi. Restauracja bez gości i pracowników nie istnieje. I teraz – paradoksalnie – mimo że nasze lokale są zamknięte, to działają. Nasz zespół ma pracę, a klienci pięknie nam się odpłacają, wspierając nas mocno. Dziękujemy.

****

Polska w czasach koronawirusa. Czekamy na wasze spostrzeżenia, o czym powinniśmy napisać. Piszcie: listy@wyborcza.pl lub redakcja@bialystok.agora.pl.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem