Od soboty Polacy, w tym mieszkańcy województwa podlaskiego, wracają do kraju, korzystając ze specjalnych czarterów organizowanych przez Polskie Linie Lotnicze LOT i Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Rozmawiamy z tymi, którym się udało, i z tymi, którzy wciąż wrócić nie mogą.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pierwszy taki specjalny samolot z Londynu wylądował na Okęciu w sobotę (14 marca) przed godz. 14. Wśród pasażerów – ulga, że się udało, że będą blisko rodzin. Choć na przymusowej 14-dniowej kwarantannie.

Chętnych do takiej pomocy w powrocie może być łącznie 100 tys. – jak podaje szef kancelarii premiera Michał Dworczyk. Uprzedzając, że teraz wzrośnie lawinowo liczba osób obserwowanych na kwarantannie.

Bilet rzutem na taśmę

Jeszcze do niedawna w Londynie przebywała u córki Magdalena Godlewska-Siwerska, białostoczanka, animatorka kultury, kuratorka wystaw. Zaraz po ogłoszonym w piątek (13 marca) wieczorem stanie zagrożenia epidemicznego i zamknięciu polskich granic alarmowała przyjaciół: – Mam bilet z Londynu do Warszawy na niedzielę i nie wiem, czy będę mogła wrócić. Czy ktoś wraca samochodem z Londynu do Polski? Mogę się spakować błyskawicznie – ogłosiła w mediach społecznościowych. Jednak mimo że jej apel udostępniło około 50 osób, transport się nie znalazł.

Jej lot odwołano w sobotę, uprzedzając, że może się starać o zwrot części ceny biletu. Już wydawało się, że będzie wracać autobusem w poniedziałek, ale sytuacja zmieniła się w niedzielę o świcie. Dzięki przytomności umysłu jej córki Marcjanny, która nad ranem postanowiła sprawdzić, czy może jest jakaś informacja o czarterach z Londynu. Okazało się, że są dostępne ostatnie cztery bilety na ranny samolot. W cenie 623,86 zł, czyli zryczałtowanej [do biletów dopłaci państwo – deklarował premier Mateusz Morawiecki, wyliczając, że będą to koszty 400-800 zł w granicach Europy i 1,6-2,4 tys. za przelot dalekiego zasięgu – red.]. Tyle że bilet na lot z Londynu o godz. 18 następnego dnia kosztował już 1200 zł. Decyzja była błyskawiczna – kupiły bilet na wylot za cztery godziny.

– Tylko mnie zapytała [córka – red.], czy zdążę się spakować. Zdążyłam. Cudem złapałam autobusy. I teraz zbliża się do mnie pan ze służby sanitarnej – donosiła Magdalena natychmiast po wylądowaniu na Okęciu.

Od sobotniego popołudnia do wtorku (24.03) do godz. 23.59 (przynajmniej jak na razie) każda osoba „przekraczająca granicę RP w celu udania się do swojego miejsca zamieszkania lub pobytu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest obowiązana przekazać funkcjonariuszowi Straży Granicznej informacje: o adresie miejsca zamieszkania lub pobytu, w którym będzie odbywać obowiązkową kwarantannę, i numeru telefonu”. Oraz tę 14-dniową kwarantannę odbyć. Wszyscy na granicy mają otrzymać ulotkę informacyjną, jak się zachować.

Do Białegostoku Magdalena dojechała prawie pustym pociągiem i „zameldowała się” na dwutygodniowej kwarantannie w domu. Rodzina wyprowadziła się do bliskich i zaprzyjaźnionych.

Utknąłem

– Przez moment nawet zastanawiałyśmy się, czy nie lepiej, żebym została – przyznaje Magdalena. Zdecydowała się w obawie, że zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Polsce obostrzenia i środki ostrożności mogą iść coraz dalej.

Choć akurat mieszkający na Wyspach Polacy obserwują raczej niefrasobliwe podejście do pandemii.

– Jeszcze w sobotę nie było żadnych decyzji o zamknięciu szkół czy ograniczeniu funkcjonowania komunikacji, pubów, teatrów itd. Dopiero od niedzieli jest obowiązkowa kwarantanna dla osób po 70. roku życia – opowiada Magdalena.

– Cały czas pracujemy. Ustaliliśmy tylko, że będziemy zaczynać i kończyć godzinę wcześniej, żeby uniknąć tłumu w metrze w godzinach szczytu – dodaje białostoczanin Tomasz, który mieszka i pracuje w Londynie od 15 lat. Zagrożenie? Pewnie jest. Łapie się na nim, kiedy np. wsiada do windy z dawno niewidzianym kolegą z pracy, a podczas pogawędki okazuje się, że właśnie był on w domu i w czwartek wrócił. Z Włoch. Wielka Brytania granic nie zamknęła. – Nie wiem, czy to dobre podejście, pewnie wszyscy się o tym przekonamy za jakiś czas – podsumowuje Tomek.

Opinie o brytyjskiej strategii wobec pandemii są podzielone tak wśród „zwykłych” ludzi, jak i naukowców. Jedni epidemiolodzy określają to jako eksperyment na żywym organizmie, parcie na czołowe zderzenie z koronawirusem. Inni przypominają, że zakażenie dużej liczby osób na raz to jeden ze sposobów na uzyskanie tzw. odporności populacyjnej, być może bez dotkliwych kosztów ekonomicznych. Domowej kwarantannie poddawane są tylko osoby po 70. roku życia i te mające objawy infekcji.

Pawłowi, który do Londynu poleciał na urlop, podoba się angielskie podejście, ale mimo tego szuka możliwości powrotu do Polski, bo obawia się, że z czasem w ogóle może nie być lotów. Miał wracać w piątek, 20 marca, i właściwie to mógłby się odprawiać, bo Ryanair nie wysłał mu żadnej informacji, że lot jest odwołany (a na pewno jest). Chciał wykorzystać tańszy lot przez Litwę, ale ta także w sobotę zamknęła granice dla cudzoziemców. Teraz szuka opcji powrotu przez Berlin. Kosztu czarteru rządowego jego budżet może nie udźwignąć.

Pawła trapi jeszcze jedno: obowiązkowa popowrotowa kwarantanna. Nie chciałby narazić ani swojej mamy, ani dziewczyny.

Koronawirus. Obowiązkowa kwarantanna

Dla osób, które nie mają warunków, aby odizolować się na kwarantannie domowej, mają być przygotowane specjalne miejsca w obiektach użyteczności publicznej (w Podlaskiem ma takich być 663). Gdzie dokładnie? Taka informacja też ma być przekazywana podczas przekraczania granicy tym, którzy zasygnalizują, że nie mają możliwości odbycia kwarantanny w domu. Na liście są ośrodki, schroniska młodzieżowe, domy studenta, bursy szkolne, ale też np. zajazd w Ploskach.

Pozostali kierowani do kwarantanny domowej muszą stosować się bezdyskusyjnie – pod groźbą grzywny – do zasad: nie opuszczać domu, nie wychodzić po zakupy, by wyrzucić śmieci, wyprowadzić psa. Ale też nie zapraszać nikogo. Jeśli nie ma innej możliwości i osoba skierowana na kwarantannę domową przebywa z członkami rodziny, musi ograniczyć z nimi kontakt i zachować minimum 2-metrowy odstęp, a przy tym używać oddzielnych naczyń, najlepiej oddzielnej łazienki albo dezynfekować ją po każdym użyciu oraz zachować pozostałe zasady higieny. Trzeba też udzielać informacji o stanie zdrowia kontaktującym się pracownikom sanepidu. W trakcie kwarantanny można spodziewać się kontrolnych wizyt policji.

Koronawirus. Protest pod szpitalem w Łomży. Mieszkańcy nie chcą zakaźnego, dyrektorka składa dymisję

Do takiego właśnie domowego „aresztu” kierowani są wszyscy, którzy wracają z zagranicy. Rządowe czartery organizowane są z miejsc, gdzie Polaków jest najwięcej – z Wielkiej Brytanii, Irlandii, Cypru, Malty i USA. Polacy, którzy utknęli w rzadziej odwiedzanych krajach, np. na Bliskim Wschodzie czy w Afryce, mogą zapisywać się na loty powrotne do kraju. Albo starać się dotrzeć jak najbliżej do Polski i jej granicę przekroczyć na przejściu granicznym.

Wysłani przez biura

Co z tymi, którzy przebywają na wyjeździe zorganizowanym przez biura podróży? Takich osób jest bardzo dużo. Jak mówią niektórzy przedstawiciele białostockich biur, oferty przez lwią część touroperatorów sprzedawane były do ostatniej chwili. Ba, jeszcze w sobotę rano (kiedy już było jasne, że nie będzie jak do kraju wrócić) jedno z krajowych biur informowało uczestników wyjazdu na narty do Francji, że wszystko odbywa się planowo, nie dając szansy na rezygnację.

– Ta sytuacja pokazała, kto pracuje w naszej branży i ile jest warte zdrowie i życie ludzkie – gorzko konstatują jej przedstawiciele.

Mimo tych desperackich prób utrzymania się na rynku,\ specjaliści są przekonani, że branżę turystyczną dotknie fala bankructw. Niektóre biura starają się ratować sytuację, proponując zwrot części kosztów i zniżki na następny wyjazd.

Teraz muszą przede wszystkim zapewnić powrót swoim klientom. Mimo początkowego chaosu informacyjnego zaplanowane loty czarterowe będą mogły się odbyć – mimo zawieszenia lotniczego ruchu międzynarodowego. Jeśli jednak organizatorzy wyjazdów zaplanowali powroty regularnymi liniami lotniczymi, które loty zawiesiły, to muszą znaleźć alternatywne sposoby. Być może także „kombinowane” – dowieźć turystów samolotem do kraju blisko Polski, a stamtąd autokarem. Zapowiadają, że będą też korzystać z miejsc w czarterach rządowych.

Tak czy inaczej to już nie wakacje, tylko stres.

Koronawirus. Lotdodomu.com

Polski rząd tym, którzy podróżują w ramach zorganizowanej wycieczki, radzi skontaktowanie się z organizatorem – powinien pomóc w powrocie do kraju. Tym, którzy podróżują na własną rękę – postępowanie zgodnie z procedurami linii lotniczej. Możliwe jest ustalenie z nią możliwości zmiany biletu na lot do innego państwa Unii Europejskiej, z którego będzie można dostać się do Polski drogą lądową (samochodem osobowym, busem lub autokarem). Na tę chwilę jedyną możliwością jest wjazd z terenu Niemiec.

A oto rady i pomocne polecane przez stronę rządową kontakty:

– PLL LOT uruchomił specjalną stronę internetową: lotdodomu.pl  i lotdodomu.com. Istnieje na niej możliwość rejestrowania zapotrzebowania na powrót do kraju.

– Skontaktuj się z ubezpieczycielem w celu przedłużenia polisy i ustalenia możliwości pokrycia kosztów zmian i przedłużającego się pobytu.

– Jeżeli kończą ci się pieniądze na dalszy pobyt za granicą, skontaktuj się z bliskimi. Konsul może udzielić pomocy finansowej w wyjątkowych przypadkach osobom, które nie mają żadnej możliwości uzyskania jej od bliskich. Sprawdź, jakiej pomocy może udzielić konsul na stronie:  Pomoc konsula.

– Więcej informacji na temat zamknięcia granic znajdziesz na stronie gov.pl: Zamykamy granice przed koronawirusem.

– W związku z rozwojem sytuacji epidemiologicznej w Europie MSZ RP uruchomiło infolinię dot. możliwości przekraczania granic. Informacje można uzyskać pod numerem telefonu +48 22 523 8880.

****

Polska w czasach koronawirusa. Czekamy na wasze spostrzeżenia, o czym powinniśmy napisać. Piszcie: listy@wyborcza.pl lub redakcja@bialystok.agora.pl.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Aleksandra Sobczak poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem