Przedstawiciele sieci handlowych w Białymstoku i regionie proszą, by klienci nie nakręcali paniki. Powoduje to tylko wzrost cen podwyższanych przez dostarczających produkty, np. mięso.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wzrost cen o kilka złotych daje się już zaważyć przy sklepowych ladach z mięsem. Jak mówi Janusz Kulesza, prezes PSS Społem Białystok, dzieje się tak przez samych klientów, którzy „rzucili” się do sklepów i wykupywali wieprzowinę oraz drób. Stąd podwyżki.

– Polska jest zagłębiem surowca mleczarskiego, mięsnego i przetwórstwa mącznego. Nie ma powodów, by wpadać w panikę. Panika spowodowała piki – mówi wprost prezes Kulesza. Dodaje też: – Nasza spółdzielnia nie podniosła marż. To skutek wzrostu zakupu produktów do naszej spółdzielni.

Dezynfekcja i kontrola

Z podobnym apelem występuje Sylwia Olechno, dyrektor generalna grupy Chorten.

– Chciałam zaapelować o zachowanie spokoju. Zapewniamy dostępność produktów – mówi przedstawicielka Chortenu.

Zauważa przy tym, że dziś to właśnie handel – po służbie zdrowia – jest na „pierwszej linii ognia”:

– Nie ma żadnych przesłanek, żeby personel nie przyszedł do pracy, mimo strachu i lęku – dodaje.

Szef Społem wyjaśnia, że właściwie cała sieć jego sklepów działa. Wyjątkiem jest salon Eleganza w Centralu oraz kilka barów – Astoria, Podlasie, Topolanka oraz Słowiański. Pozostałe – jak Hermes, Tęcza, Zodiak i Pogodny – pracują, obsługując klientów przez tzw. okienko „drive”. Dezynfekowane są rączki wózków, koszy, taśmy przy kasach oraz uchwyty drzwi. Ograniczana jest liczba osób w obiekcie – kontroluje je ochrona przy wejściu do sklepu.

Mąki i innych produktów wystarczy

Prezes Kulesza uspokaja też, że problemy z zaopatrzeniem w mięso wieprzowe oraz drób już są za nami. Choć dostawy były na znacznie wyższym poziomie, towar był wykupywany. Zabrakło też mydła antybakteryjnego, nikt nie był w stanie tego przewidzieć.

– Dostawy jadą do nas. Z własnego doświadczenia wiem, że doskonałym środkiem jest środek oparty na alkoholu etylowym o stężeniu nie mniejszym niż 60 proc. Jeśli mamy dostęp do spirytusu, sami możemy taki środek sporządzić – dodaje.

Koronawirus. Danie z okienka, danie pod drzwiami. Bary i restauracje zmieniają formę działania

Mówi też, że piekarnie i zakłady mięsne spółdzielni mają w tej chwili zapasy na tyle duże, że – gdyby nie były uzupełniane – starczy ich na najbliższy miesiąc. Ale są regularnie dopełniane. Np. dziś wjechał do piekarni przy Pogodnej mąkowóz z 24 tonami produktu.

– Konsumenci opanowali panikę, dostępność jest zdecydowanie lepsza. Apelujemy o normalne planowanie zakupów – kwitują przedstawiciele branży handlowej.

****

Polska w czasach koronawirusa. Czekamy na wasze spostrzeżenia, o czym powinniśmy napisać. Piszcie: listy@wyborcza.pl lub redakcja@bialystok.agora.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Aleksandra Sobczak poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem