Zamiast szturmować Biedronki w pogoni za zapasami papieru toaletowego, mrożonek i ryżu, skupmy się na tych, dla których pandemia koronawirusa stanowi największe zagrożenie - seniorach.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozumiem, sytuacja jest wyjątkowa. Wielu rodziców stanęło przed problemem zapewnienia opieki dla swoich dzieci. Zwłaszcza tych powyżej ósmego roku życia – przecież nie zostawią ich samopas, podczas gdy sami muszą stawiać się w pracy. Rządzący zafundowali nam radykalne środki bezpieczeństwa. Na pewno życzylibyśmy sobie, by szła w parze z nimi adekwatna liczba testów na obecność koronawirusa. Z pewnością nie chcielibyśmy też słyszeć więcej takich informacji jak te, które już pojawiały się od policjantów, że zagrożenie wykorzystują bandyci, przebierając się za sanitariuszy czy pracowników stacji sanitarno-epidemiologicznych i próbując naciągnąć, okraść ludzi.

Bądźmy czujni, stosujmy się do zaleceń, ograniczmy aktywność społeczną i przede wszystkim zadbajmy o tych, którzy są w grupie najwyższego ryzyka. Dobry przykład dał białostoczanin Radosław Puśko, ogłaszając, że zrobi zakupy swoim sąsiadom – seniorom i seniorkom, mieszkańcom bloku w centrum Białegostoku, by nie musieli wychodzić z domów i narażać się. Radek mówi, że to najprostszy gest, ale będzie to też dowód na ludzką solidarność, która zwycięży panikę.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem