Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W Polsce potwierdzono jak dotąd 25 przypadków zachorowań na koronawirusa (trzy najnowsze w Warszawie, Łańcucie i Lublinie) - podało dziś rano Ministerstwo Zdrowia. Po południu zaktualizowało: jest 27 przypadków, ostatnie to dziecko z Cieszyna i młoda kobieta z Łodzi.

W województwie podlaskim jeszcze nie ma żadnego potwierdzonego przypadku.

Koronawirus. Badania? Dopiero się rozkręcamy

Ale też i badań w tym kierunku przeprowadzono wyjątkowo mało - w całym kraju przebadano 2024 próbki, podczas gdy we Włoszech było to prawie 8 tys., a w Niemczech - 200 tys.

Dlaczego tak mało? - pytają dziennikarze. - Dopiero się rozkręcamy - odpowiadają przedstawiciele służb sanitarnych.

Służby wojewody podlaskiego w porannym raporcie (stan na środę, 11 marca) podały, że liczba próbek pobranych do badań wynosi… 30. W Podlaskiem trzy osoby są hospitalizowane z powodu podejrzenia zakażenia (i czekają na wyniki badań), cztery są objęte kwarantanną, a 294 - nadzorem epidemiologicznym.

W dzisiejszym programie Lecha Pilarskiego na antenie Radia Białystok wojewoda podlaski Bohdan Paszkowski przyznał, że liczby te zmieniają się dynamicznie, rosną i zapewne „środki adekwatne do sytuacji będą stosowane szerzej”. Co to może oznaczać? To, że po wtorkowej decyzji premiera o odwoływaniu imprez masowych można spodziewać się następnej - o zamknięciu szkół.

Szkoły zamykane natychmiast

I rzeczywiście, taką decyzję - o zawieszenie działań dydaktyczno-wychowawczych - ogłosił o godz. 10.40 premier Mateusz Morawiecki. Placówki oświatowe - Żłobki, przedszkola, szkoły i wyższe uczelnie - zamknięte zostaną od poniedziałku na dwa tygodnie. Właściwie już od czwartku będą niedostępne dla procesu edukacyjnego, jednak pozostaną otwarte po to, by rodzice mogli pozostawić dzieci pod opieką nauczycieli, jeśli nie znajdą dla nich opieki.

Dotyczy to również placówek niepublicznych.

- Dla naszych dzieci najlepszym wyjściem jest niewychodzenie z domu. To najbardziej odpowiedzialne zachowanie, bo dzieci mogą w sposób nieświadomy zarazić swoich dziadków, babcie - powiedział premier Morawiecki. - Wirus testuje naszą odporność fizyczną, ale też psychiczną.

Minister edukacji Dariusz Piontkowski podkreślił, że placówki będą otwarte tylko w szczególnych wypadkach - „gdy opiekunowie nie będą w stanie zaleźć opieki swym malutkim dzieciom”.

Od poniedziałku, 16 marca, wszystkie szkoły i placówki przedszkolne przestają przyjmować dzieci i sprawować nad nimi opiekę.

Zamknięte czasowo zostają także placówki kultury. Obecny na konferencji prasowej minister Gliński stwierdził, że do odwołania nieczynne będą muzea, galerie, teatry oraz kina.

Dyrektorzy szpitali: Brakuje środków ochrony

W Podlaskiem są też stosowane inne środki zabezpieczające. Wprowadzono kontrole na granicy z Białorusią i zakaz odwiedzin w szpitalach. Przed Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym w Białymstoku stanęły specjalne kontenery do wstępnej selekcji pacjentów. Od dziś są w nich wykonywane bezkontaktowe badania medyczne. Przed kontenerem rozstawiony jest dzięki straży pożarnej namiot, który służy jako poczekalnia.

Czy to wystarczy? Nieoficjalnie dyrektorzy szpitali, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, skarżą się na niewystarczające zaopatrzenie w materiały: kombinezony, rękawice, maski dla personelu medycznego. Najtrudniejsza sytuacja jest w szpitalach powiatowych. Szef jednego z nich mówi, że już dawno złożył zapotrzebowanie na materiały ochronne dla personelu, ale nie ma żadnej odpowiedzi. Wykorzystuje resztki zapasów.

Badania pod kątem koronawirusa wreszcie będą robione na miejscu

Tymczasem wojewoda Paszkowski zapewnił, że do podlaskich szpitali trafiło prawie 3,8 mln zł.

- Korzystamy już z tych dobrodziejstw, które dała specustawa. Podjęte zostały decyzje przyznające określone kwoty pieniędzy dla tych jednostek systemu, które są w stanie podwyższonej gotowości. Prawie 3,8 mln zł już zasiliły poszczególne jednostki - powiedział Paszkowski w Radiu Białystok.

Dodał, że są też pieniądze na to, by testy na obecność nowego patogenu można było robić w naszym regionie. Bo do tej pory jest tak, że próbki wożone są do Warszawy. Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Białymstoku tłumaczyła, że nie ma ani możliwości kadrowych, ani sprzętu, by badania wykonywać na miejscu. Z kolei Uniwersytet Medyczny w Białymstoku ma odpowiednią kadrę naukową, ale brakowało mu sprzętu.

Wojewoda Paszkowski ogłosił, że są pieniądze „dedykowane konkretnie dla Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Białymstoku na to, żeby w trybie natychmiastowym - a ta ustawa pozwala nie stosować przepisów o trybie ustawy o zamówieniach publicznych - zakupić niezbędny sprzęt, aby jak najszybciej ruszyć z tym, aby tutaj u nas w Białymstoku można było takie badania wykonywać”.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.