Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Treść ogłoszenia jest krótka: „Drodzy Sąsiedzi (zwłaszcza seniorki i seniorzy). Jeśli w związku, z niestety rozprzestrzeniającym się tzw. koronawirusem nie chcecie wychodzić z domu, a zakupy przecież same się nie zrobią, zapukajcie proszę pod nr [tu podany jest numer mieszkania] lub zadzwońcie na nr [tu telefon]. Z chęcią pomogę w bieżących zakupach, przy wykupieniu leków z apteki, itp. Przy okazji apel o wspieranie się i sąsiedzką pomoc, zwłaszcza starszym sąsiadom”.

– Mam nadzieję, że z tego ogłoszenia nikt nie skorzysta. To będzie oznaczało, że ludzie są zdrowi i nie potrzebują wsparcia – mówi przekornie autor ogłoszeń Radosław Puśko, aktywista miejski z jednej ze wspólnot mieszkaniowych w centrum.

Koronawirus w Polsce i na świecie. MAPY

Dodaje, że „pomysł nie jest ani wybitnie innowacyjny, ani specjalnie nowatorski”. Podobne ogłoszenia widział w internecie w innych miastach i postanowił przenieść je do swojej wspólnoty. Mówi, że to najprostszy gest budujący solidarność sąsiedzką i tworzący dobry klimat w bloku.

– Oczywiście zachęcam innych do tego typu aktywności. Wydrukowanie ogłoszeń zajmuje pięć minut, drugie pięć minut to rozklejenie po klatkach. W ten sposób możemy pomóc tym, którzy mogą takiej pomocy potrzebować – dodaje nasz rozmówca.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.