Pięć dni z krótkim metrażem, a w programie: blisko 200 filmów z całego świata, w tym 107 konkursowych, do tego wystawy, koncerty i spotkania. W środę (4 grudnia) w Białymstoku zaczyna się Międzynarodowy Festiwal Filmów Krótkometrażowych "ŻUBROFFKA". W tym roku jako festiwal "lecimy w kosmos" - mówi Maciej Rant, szef programowy festiwalu.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Bazą festiwalu organizowanego przez Białostocki Ośrodek Kultury jest kino Forum, ale pokazy rozsiane są po całym Białymstoku – oglądać je można będzie w galeriach, muzeach, klubach, uczelniach (a także w różnych miejscówkach na Podlasiu). Niemal wszystkie pokazy filmowe (poza inauguracją i śniadaniami filmowymi) są za darmo.

PROGRAM

Ci, którzy nie zdążą na pokazy konkursowe, mogą zobaczyć powtórki w Camera Cafe (choć liczyć się trzeba z tym, że tam jest zdecydowanie dużo mniej miejsca niż w kinie Forum). Wszystkie filmy opatrzone są napisami w języku polskim i angielskim.

Rozmowa

Monika Żmijewska: Czy ten rok jest jakiś szczególny, jeśli chodzi o zainteresowania filmowców, skupienie się na jakimś temacie? Czy wśród nadesłanych filmów konkursowych przewijają się jakieś wspólne wątki, tematy, np. czy jest jakiś temat, który powtarza się wśród nadesłanych filmów ze Wschodu?

Maciej Rant, dyrektor programowy Międzynarodowego Festiwalu Filmów Krótkometrażowych „ŻUBROFFKA”: – Cóż, świat jest do siebie bardzo podobny, a ludzie wszędzie mają te same problemy. Tak jak wiele nas różni, równie wiele łączy. Naszym zdaniem te małe różnice są najbardziej smakowite i każdy widz, który będzie podróżować pomiędzy naszymi konkursami to odczuje. Zauważalny jest wzrost ilości zgłaszanych animacji, które są na fantastycznym poziomie. To piękny moment dla tej dziedziny sztuki, że artyści z całego świata mają narzędzia, aby zwizualizować najbardziej szalone pomysły zamieszkujące ich wyobraźnię.

W tym roku do wyboru najróżniejszych bloków filmowych dochodzą kolejne, które dotykają szczególnie ważnych ostatnich problemów społecznych: tolerancji, reakcji społecznej na LGBT, szerzącej się nienawiści do Innego. Stąd w programie np. blok „Tęczowe Szorty” czy „Filmy o nienawiści". Skąd pochodzą te filmy, jak je wybieraliście, czy są wśród nich filmy polskie?

– Ogólnie tematyka tolerancji, reakcji społecznej na LGBT, szerzącej się nienawiści do Innego jest stale obecna w konkursach ŻUBROFFKI, bo tym żyje właśnie nasz świat. Jednak po sytuacji, która zdarzyła się w naszym mieście podczas lipcowego Marszu Równości postanowiliśmy podczas festiwalu pokazać specjalne bloki filmów z całego świata skupiające się właśnie na tej tematyce. Nasz festiwal od początku jest kolorowy i różnorodny i zależy nam na spotkaniu różnorodnych ludzi i filmów z całego świata. Jeśli chodzi o polskie filmy w tym zestawie, to polecam film „Mój kraj taki piękny” Grzegorza Paprzyckiego.

W środę (4 grudnia) w Białymstoku zaczyna się Międzynarodowy Festiwal Filmów Krótkometrażowych 'ŻUBROFFKA'
W środę (4 grudnia) w Białymstoku zaczyna się Międzynarodowy Festiwal Filmów Krótkometrażowych 'ŻUBROFFKA'  Fot. Materiały organizatora

Ciekawie brzmi tytuł pokazu: „Zaczarowane historie jako recepta na traumę". Co tu zobaczymy?

– Od pewnego czasu chodził nam po głowie pokaz inspirowany realizmem magicznym, prozą iberoamerykańską, filmów, w których nie ma wyraźnej granicy pomiędzy czarami a rzeczywistością. Ten fenomen jest szczególnie prawdziwy w Ameryce Łacińskiej, w której dzieci i młodzi ludzie dorastający w skomplikowanej przestrzeni muszą czasami przedwcześnie stawić czoła trudnym sytuacjom. Poruszające postacie z filmów, jakie zobaczymy, wykorzystują moc wyobraźni jako narzędzie przemiany. Traumy, które przechodzą, zamieniają się w historie z realizmu magicznego, w których trudno jest odróżnić, co jest prawdziwe, a co nie. Wkraczamy w miejsca pełne snów i zmysłowych doznań, gdzie możemy obserwować i doświadczyć ukrytych, wielowarstwowych emocji przekazywanych w formie pięknych i nastrojowych opowieści. Odwiedzimy tu takie kraje, jak: Kolumbia, Kostaryka, Argentyna, Chile czy Brazylia.

Podkreślacie, że w tym roku festiwalowi przyświeca kosmiczna aura, cała idea tegorocznej edycji jest zresztą taka: spojrzeć na naszą codzienność z perspektywy kosmicznej. O podbijaniu kosmosu traktuje film, który zobaczymy w środę (4 grudnia) o godz. 20.30 podczas inauguracji „Misja na Marsa", kosmiczny ma być też chyba pokaz „Zona, czyli wschodnie kino sci-fi". Co zobaczymy w ramach tego pokazu? Czy to, że prezentowany jest w Sali Kolumnowej Pałacu Branickich ma jakieś znaczenie dla odbioru?

– Znakiem firmowym ŻUBROFFKI jest jej filmowo-muzyczna inauguracja. Tym razem Janus Rasmussen, farerski wokalista, kompozytor, producent i współtwórca legendarnego duetu Kiasmos zagra na żywo do duńskiego filmu SF z 1918 roku „Misja na Marsa”. Będzie to wyprawa na planetę, na której panuje miłość, piękno, dobro i pokój, a co ciekawe – film już przed stu laty był manifestem sprzeciwu wobec okrucieństwa i bezsensu wojny i niestety nie stracił nic na swojej aktualności.

Zapraszamy też do podróży przez Zonę, do tajemniczej wschodniej komnaty, gdzie ponoć spełniają się marzenia. Po drodze spotkamy młodego naukowca Aleksieja, który zaprezentuje swój niezwykły wynalazek, poznamy pewną rodzinę, która pewnego dnia odkrywa w swojej nowoczesnej kuchni krowę, zobaczymy mroczne miasto terroryzowane przez armię cyberośmiornic, mężczyznę żyjącego w świecie do góry nogami i w czasie, który płynie do tyłu. Tych filmowych atrakcji będzie więcej i jestem pewien, że one bardzo ciekawie wpiszą się we wnętrza Pałacu Branickich. Kosmicznych wątków nie zabraknie też w innych zestawach np. podczas pokazu Wschodnich Przyjemności, ale o tym warto już przekonać się osobiście.

Ile musieliście obejrzeć zgłoszonych filmów, nim zdecydowaliście o wyselekcjonowaniu 107 konkursowych?

– W tym roku skróciliśmy okres zbierania filmów, aby wydłużyć czas ich selekcji oraz samej pracy nad festiwalem. Chcieliśmy dać sobie szansę na zaproszenie jak największej ilości twórców z całego świata. W tym roku jako festiwal „lecimy w kosmos”, a taka wyprawa to idealny czas na odchudzenie i odrzucenie balastu. Wydaje nam się, że w obecnym świecie nie ilość, a jakość powinna być priorytetem, że cała cywilizacja ma problem nadmiaru i przesytu. Nasze pokazy konkursowe udowodnią, że z mniejszą ilością zgłoszeń festiwal wcale nie stracił i dalej trzyma konkretny i wysoki poziom.

Co roku zapraszacie bardzo ciekawe grono jurorów – m.in. utytułowanych reżyserów krótkiego metrażu, ekspertów. W tym roku wśród nich jest m.in. Juanita Onzaga, nagradzana na świecie kolumbijsko-belgijska reżyserka i operatorka, której film „The Jungle Knows You Better Than You Do” zdobył nagrodę dla najlepszego filmu krótkometrażowego na Berlin International Film Festival. Jak do niej dotarliście? Czy wcześniej miała jakiś kontakt z Żubroffką?

– Juanita Onzaga prezentowała u nas w konkursie przed rokiem swój bardzo ciekawy film „Our Song to War”. To opowieść o spotkaniu duchów i ludzi, którzy chcą się dowiedzieć, jak wygląda życie po wojnie… Spodobało nam się jej spojrzenie na film, więc z przyjemnością zaprosiliśmy ją do naszego Jury. Juanita jest też kuratorką pokazu, o którym mówiliśmy, czyli Zaczarowanych historii.

W tym roku po raz pierwszy w historii festiwalu swoje nagrody przyznają polscy i zagraniczni dziennikarze. Skąd taka decyzja? Jesteście ciekawi porównania werdyktu jednego jury z drugim?

– Myśleliśmy o niej od dawna, ale ciągle brakowało nam pieniędzy, aby zwiększyć nagrody i zaprosić dodatkowych jurorów. W tym roku dzięki powiększeniu dotacji na ŻUBROFFKĘ z budżetu miasta postanowiliśmy zrealizować kilka odłożonych pomysłów – powiększenie Grand Prix do 10 000 zł oraz dodatkowe jury. Powołaliśmy dwa składy – polscy dziennikarze oglądają filmy z konkursów OKNO NA WSCHÓD i CAŁY TEN ŚWIAT, a jury dziennikarzy zagranicznych z polskich konkursów STUDENCI I NIEZALEŻNI. Dzięki temu jedni poznają lepiej, co dzieje się na świecie, a drudzy ciekawych twórców z Polski. Wspólne spędzanie czasu – panele branżowe i nieformalne – ma zachęcić ich także do międzynarodowej współpracy.

Tradycją festiwalu są śniadania filmowe, podczas których można zobaczyć w jednym bloku filmy z jednego kraju. W tym roku zapraszacie na śniadania podlaskie, chilijskie i słowackie. Jak zbieracie filmy na taki pokaz? Np. jak dotarliście do filmów chilijskich, które pokażecie i co było kryterium wyboru?

– Tak śniadanie filmowe to piękne spotkanie kina i kuchni, możliwość wspólnego smakowania życia. Nie chodzi tutaj, aby zbytnio się najeść, ale aby wyjść sytym – takie połączenie dobre kino + dobre smaki. Pokaz organizujemy wspólnie ze szkołą języka hiszpańskiego Gran Via, a naszym gościem będzie reżyser filmu „Casi famoso” Gonzalo Diaz. Chilijskie kino jest ciągle obecne na ŻUBROFFCE, dlatego pomysł na takie śniadanie nie jest niczym nowym. Ważne na pewno jest także to, że filmy z tego kraju zdobywają wiele nagród na największych festiwalach. Zebranie ich w jedną całość to początek pięknej uczty… jeśli dodamy do tego masowe protesty, które od tygodni paraliżują Santiago de Chile otrzymamy niezwykle ważny pokaz!

Co jest najtrudniejsze przy przygotowywaniu festiwalu, który rozrósł się do dużej międzynarodowej imprezy, a cały czas jest tworzony przez niedużą w sumie ekipę? Z czym się borykacie najbardziej?

– Każdy rok to inne problemy, inne zaskakujące sytuacje. Ale nie martwi nas to, staramy się być gotowi. Oczywiście festiwal stał się bardzo duży i „zjada” nam przynajmniej pół roku, ale w pierwszej połowie da się jeszcze pożyć… W zasadzie im trudniej, tym prawdziwiej, festiwal robiony jest z serca i dla ludzi, którzy czują, że ŻUBROFFKA to impreza, która ma i własną energię, i moc! Dzięki małej zgranej ekipie możemy też ciągle nie zbaczać z założonej ścieżki.

Co roku zapraszacie do współpracy wolontariuszy. Jak dużo osób się zgłasza i na ile są wierni?

– Wolontariusze to uśmiechnięta twarz festiwalu, ludzie, którzy wykonują dużo ważnej, chociaż czasami wydawałoby się niezbyt efektownej, pracy. Bez nich nie mamy jednak szans, aby Festiwal działał jak należy! W tym roku mamy ich ok. 60 osób. Oczywiście są z nami osoby, które pracują przy Żubroffce od kilku lat. Jedni wyjeżdżają w świat i spotykamy ich w innych miastach na innych festiwalach… Inni, jak Monika Piskurewicz, dołączają do naszej ekipy na stałe. Bardzo mnie cieszy, że mamy wśród nas wolontariuszy z zagranicy np. Białorusi i Ukrainy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem