Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Odpowiednie dekrety zostały podpisane przez głowę białoruskiego państwa już dobrych kilka tygodni temu. Później musiały nabrać „mocy urzędowej”. I nabrały.

Jak to zrobić?

Polacy od kilku dni mogą już jeździć po całych zachodnich krańcach Białorusi bez wizy, a jedynie ze specjalną przepustką. Jej uzyskanie jest znacznie prostsze niż uzyskanie wizy. Wystarczy wejść na stronę Bezviz.by (strona dostępna jest po polsku, litewsku, białorusku, rosyjsku i angielsku) i zakupić niezbędny dokument. Wystarczy podać kilka danych i zapłacić. Można też skorzystać z pośrednictwa białostockich biur podróży, które pomagają w załatwieniu niezbędnych formalności.

Ruchem bezwizowym objęte są Grodno oraz rejony: grodzieński, szczuczyński, lidzki, woronowski, świsłocki, brzostowicki i wołkowyski (w obwodzie grodzieńskim), a także Brześć oraz rejony: brzeski, żabinkowski, kamieniecki i prużański (w obwodzie brzeskim). W praktyce pozwala to przemieszczać się z Grodna do Brześcia oraz wjechać w głąb kraju, aż do Lidy.

Rozszerzenie strefy

Granicę turyści mogą przejeżdżać samochodem w Kuźnicy Białostockiej, Bobrownikach, Połowcach, Terespolu i Sławatyczach (granica polsko-białoruska) oraz w litewskich miejscowościach Raigardas i Šalcininkai. Ruch bezwizowy ma obowiązywać też oczywiście w Białowieży i na Kanale Augustowskim oraz w Švendubre (granica z Litwą). Obejmuje też dworce kolejowe w Grodnie i Brześciu oraz lotniska w tych miastach.

Tak zwany bezwiz przed rozszerzeniem strefy obejmował jedynie Grodno i region grodzieński, a także Brześć i okolice, w tym Puszczę Białowieską. Rozszerzenie strefy jest efektem zainteresowania turystów. Strona białoruska nie ukrywa, że „bezwiz” się sprawdził, a na granicy coraz liczniej stawiają się osoby zainteresowanie zwiedzaniem, a nie tylko ci, którzy trudnili się tzw. turystyką zakupową.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.