To była jedna z takich magicznych, wyjątkowych chwil, które chciałoby się zatrzymać na dłużej. Rodzaj bezczasu, pełnego wzruszeń, rzecz nie tylko artystyczna, ale i socjologiczna. Bo Teatr Latarnia pod wodzą Mateusza Tymury nie tylko przywołał jeden z najbardziej znanych dramatów Czechowa, ale też, blisko trzygodzinnym spektaklem w plenerze starego Białegostoku, dotknął czegoś więcej.

Utrata sadu. I starego Białegostoku

Gorzka to refleksja – tak jak w „Wiśniowym sadzie” stary świat rosyjskiej szlachty się rozpada, Raniewska i jej bliscy tracą dom i sad, rodzinną Arkadię i miejsce wspomnień, tak Białystok poprzez grzech zaniechania, albo też świadome decyzje – bezpowrotnie traci swoje unikalne cząstki.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej