Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Pełna nazwa starodruku brzmi „Dykcyonarz służący do poznania historyi nautralney y rożnych osobliwszych starożytności, które ciekawi w gabinetach znayduią. Dzieło wielce ciekawe y użyteczne z francuskiego przełożone przez x. Ładowskiego piara”. Został wydany w dwóch tomach w 1783 r., w krakowskiej drukarni Ignacego Gröbla – precyzuje Katarzyna Dziedzik, rzeczniczka Uniwersytetu w Białymstoku. I dodaje, że konserwacja i digitalizacja była możliwa dzięki dotacji Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego na działalność upowszechniającą naukę.

Z dwóch tomów – jeden

Zabiegów konserwatorskich dokonała mgr Iwona Kotala-Skiba, która współpracowała już z Biblioteką Uniwersytecką przy podobnych projektach.

– Księga została m.in. dwukrotnie poddana dezynfekcji w komorze z tlenkiem etylenu. Karty zostały oczyszczone i wyprostowane w prasie, a przed zszyciem poddane digitalizacji. Oryginał jest przechowywany w specjalnym pudle introligatorskim i będzie udostępniany do celów naukowych – informuje Katarzyna Dziedzik.

Dzięki digitalizacji do treści księgi mają dostęp wszyscy zainteresowani – można ją znaleźć na tym portalu:

Podlaska Biblioteka Cyfrowa

W trakcie konserwacji pracownikom Biblioteki Uniwersyteckiej udało się ustalić, że pierwotnie „Dykcyonarz” był podzielony na dwa odrębne tomy, ale w XIX w. zostały one połączone w klocek i oprawione w nową okładkę, która zachowała się do dziś.

– Przed konserwacją księga została określona jako destrukt, który nawet podczas ostrożnego obchodzenia się mógł ulec kolejnym uszkodzeniom. Konstrukcja woluminu nie istniała, oprawa była osobno, a karty wysypywały się poza blok i praktycznie wszystkie nosiły ślady zabrudzeń, zawilgoceń czy też zalań oraz infekcji mikrobiologicznych. Struktura papieru w wyniku działań grzybów uległa osłabieniu, w wyniku czego karty stały się rozpulchnione i kruche, tak że dosłownie rozsypywały się w rękach. Ponadto karty całej księgi były przemieszane, a ich układ przypadkowy – mówi Wiesław Wróbel.

Teraz starodruk jest już w dużo lepszym stanie.

Tłumacz bywał u Anny

Cenny starodruk jest rodzajem encyklopedii przyrodoznawczej. W swoim pierwotnym wydaniu powstał jako dzieło francuskiego biologa Charlesa Antoine’a Josepha Leclerc de Montlinot. Na język polski przetłumaczył go o. Remigiusz Ładowski, wywodzący się ze szlacheckiej rodziny osiadłej na Wołyniu. Był on nie tylko tłumaczem dzieł europejskich, ale przede wszystkim pedagogiem, badaczem historii naturalnej. Bywał w dobrach Anny z Sapiehów Jabłonowskiej, ówczesnej właścicielki Siemiatycz, i korzystał z jej gabinetu historii naturalnej, jednego z największych w tej części Europy.

Do uczelnianej biblioteki dzieło trafiło przed laty w czasie aukcji „Domu Książki” – zostało zakupione na potrzeby Biblioteki Filii Uniwersytetu Warszawskiego w Białymstoku, przekształconej w 1997 r. w Uniwersytet w Białymstoku.

Więcej informacji o projekcie i samym dziele można znaleźć na blogu Biblioteki Uniwersyteckiej im. Jerzego Giedroycia w Białymstoku, pod adresem https://egzemplarznieobowiązkowy.blogspot.com.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.