To, co wydawało się niemożliwe - udało się! Przez dwa miesiące niemal 30 tys. osób wpłaciło blisko 900 tys. zł na leczenie innowacyjną immunoterapią, która długotrwale zwiększy szanse na wyleczenie dziecka - czteroletniej Samiry z Łomży, u której lekarze wykryli w maju groźny nowotwór złośliwy z niepomyślnym rokowaniem.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W dwudniowym kiermaszu ozdób świątecznych zorganizowanym w ostatnich dniach listopada lekarze, pracownicy, rodzice i pacjenci białostockiej kliniki onkologii i hematologii dodatkowo zgromadzili kilkanaście tysięcy złotych. Również te pieniądze oraz środki z aukcji internetowych sfinansują dalszą terapię Samiry.

Leczenie już w styczniu

W piątek (21.12) Samira skończyła trzytygodniową radioterapię w Białostockim Centrum Onkologii. Na początku stycznia lekarze ocenią skuteczność leczenia, które było dotychczas prowadzone. Dziewczynka przejdzie badania przed immunoterapią. Z końcem stycznia zaplanowana jest wstępna wizyta w specjalistycznym ośrodku w Krakowie. Ostatni planowy etap przed immunoterapią to podanie kwasu 13-cis retinowego, co refunduje NFZ – będzie realizowany w szpitalu dziecięcym w Białymstoku.

Samira choruje na neuroblastomę, nowotwór układu nerwowego. To postać rozsiana choroby, co oznacza przerzuty do szpiku kostnego.
Samira choruje na neuroblastomę, nowotwór układu nerwowego. To postać rozsiana choroby, co oznacza przerzuty do szpiku kostnego.  Fot. Archiwum rodzinne

Z początkiem lutego Samira wróci do Krakowa i tam rozpocznie płatną immunoterapię Anty GD-2. Pieniądze dzięki zwartym siłom rzeszy ludzi dobrej woli nie są już przeszkodą do ostatecznego starcia z neuroblastomą, czyli nowotworem układu nerwowego. Immunoterapia potrwa kilka tygodni. To kilka cyklów wymiennego podawania dwóch leków. Terapia jest zarejestrowana w Polsce, jednak bez refundacji. Nowy lek to wysoki koszt.

– Ale jest w stanie wychwycić wszystkie komórki i uwrażliwić na działanie własnego organizmu, by układ immunologiczny mógł je zniszczyć – tłumaczy dr Eryk Latoch, lekarz prowadzący Samiry z Kliniki Onkologii i Hematologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Kliniczny w Białymstoku.

Wdzięczność nie do opisania

Aslan, tata Samiry, przez gardło zaciśnięte ze wzruszenia poprosił przedstawicieli, by podziękować wszystkim Polakom. Mimo radioterapii dziewczynka czuje się dobrze. Wraca do domu i tu spędzi z rodzicami i dwiema siostrami ostatnie dni grudnia. Rodzina mieszka w Polsce od dziesięciu lat. Pochodzą z Czeczenii, ale trzy córki urodziły się w Polsce. Są zasymilowani z otoczeniem. Dziewczynki uczą się w Łomży, ich ojciec stale pracuje.

– Samira jest w świetnej ogólnej kondycji, mimo że jest mała, to czuje, że coś pozytywnego dzieje się wokół niej. Rodzice są przeszczęśliwi – przekazuje nam dobre informacje dr Latoch.

Lekarze, rodzice i przyjaciele mają nadzieję, że uda się wyleczyć chorobę Samiry. Na razie wszystko przebiega zgodnie z planem. Istnieje ryzyko wznowy choroby na przestrzeni lat, bo to czwarty stopień zaawansowania, jednak immunoterapia znacznie zwiększa szanse przeżycia i ma zniszczyć resztkowe komórki nowotworowe.

– Dzięki immunoterapii nawrót jest mniej prawdopodobny – dodaje lekarz prowadzący leczenie dziecka.

Zbiórka jest wciąż otwarta, a wszystkie środki zgromadzone powyżej minimalnej kwoty zostaną przeznaczone na dodatkowe koszty leczenia i rehabilitacji Samiry.

Tu możesz pomóc

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Aleksandra Sobczak poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem