Bohaterami tegorocznej Choinki Darczyńców są wcześniaki, które ma pod swoimi skrzydłami białostocka Fundacja "Pomóż Im". Najmłodszych pacjentów reprezentuje w tym roku półroczna Maria, która urodziła się o cztery miesiące za wcześnie. Po raz dziewiąty możemy podarować dzieciom bombkę, dzwonek lub gwiazdę. W tym roku zbieramy fundusze na przenośne koncentratory tlenu.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Choinka Darczyńców to coroczna przedświąteczna inicjatywa białostockiej „Gazety Wyborczej”. Wspólnie łączmy siły: my z Fundacją Pomóż Im wybieramy cel zbiórki, Wy pomagacie nam go osiągnąć. W ubiegłym roku za wspólnie zebrane pieniądze Fundacja kupiła trzy pediatryczne łóżka rehabilitacyjne dla swoich podopiecznych.

Choinka Darczyńców
Choinka Darczyńców  Fot. AG

W grupie siła

Wspólnie z Wami już od dziewięciu lat pomagamy potrzebującym. Od dziś każdy może zaangażować się w naszą akcję i zawiesić swoją ozdobę na Choince Darczyńców. Liczymy na Państwa hojność, bo tylko dzięki Waszej pomocy w poprzednich latach udało się dorzucić część funduszy m.in. na rozbudowę białostockiego hospicjum Dom Opatrzności Bożej. Ozdoby na Choince Darczyńców wieszaliśmy razem, żeby wesprzeć Martę i Daniela, rodzeństwo z genetyczną chorobą, które dzięki naszym darczyńcom dostało wózek elektryczny i specjalistyczne łóżko. Paulinie z dziecięcym porażeniem mózgowym udało się kupić specjalny podnośnik. Adamowi, który urodził się jako wcześniak z dysplazją oskrzelowo-płucną, ufundowaliśmy remont domowej łazienki. Szymonowi choremu na białaczkę, podopiecznemu Fundacji Bajkowa Fabryka Nadziei, stworzyliśmy wymarzony pokój. Dwa lata temu zebraliśmy potrzebną kwotę na wyposażenie gabinetu ginekologicznego w Hospicjum Perinatalnym w Białymstoku. Kobiety w ciąży ze stwierdzoną wadą letalną płodu uzyskują tu dostęp do fachowej i bezpłatnej opieki, a także wsparcie psychologiczne i duchowe. Teraz przyszedł czas na koncentratory tlenu.

Świat Marii

Marysia urodziła się w 24. tygodniu ciąży, 12 maja w Białej Podlaskiej jako skrajny wcześniak. Ważyła zaledwie 700 gramów. Nic nie wskazywało na przedwczesny poród. Planowany termin był wyznaczony na początku września.

– Wszystko było w porządku, ciąża przebiegała prawidłowo. Nagle pojawiły się bóle i skurcze. Wtedy od razu trafiłam na pogotowie – przywołuje jej mama, Natalia Jurczak.

Dziewczynka dostała 1 punkt w skali Apgar. Nie oddychała samodzielnie. Od razu trafiła pod respirator. Cztery miesiące spędziła w inkubatorze. Przeszła infekcję grzybiczą całego organizmu.

– Lekarze nie dawali jej szans na przeżycie i powiedzieli mi to jeszcze przed porodem – przypomina Natalia.

W Lublinie jej córka przeszła operację usunięcia trzycentymetrowego odcinka jelita, dlatego teraz ma wyłonioną stomię. W Warszawie przez trzy tygodnie walczyła z retinopatią. To wada wzroku spowodowana przedwczesnymi narodzinami, które wywołały uszkodzenie siatkówek oczu. Pojawiły się obawy, że Marysia może stracić wzrok. Potem trafiła do szpitala dziecięcego w Białymstoku. Do domu rodzina wróciła 17 września.

AGNIESZKA SADOWSKA

Dziecko przyjmuje też leki, które łagodzą powikłania wcześniactwa związane z płucami. Na początku występowała duszność.

– Marysia była zależna od tlenu, szczególnie kiedy już jadła z butelki, a jednocześnie nie umiała oddychać. Koncentratora tlenu używaliśmy przez blisko miesiąc – opowiada Natalia.

Kiedy jeździli na wizyty kontrolne do szpitala, Fundacja „Pomóż Im” udostępniała rodzinie bezprzewodowy koncentrator.

Miesiąc pod tlenem

Teraz Maria oddycha już samodzielnie i nie potrzebuje wspomagania tlenem. Ale dzieci, które pozostają pod opieką Białostockiego Hospicjum dla Dzieci, czekają na naszą pomoc. Wspólnie mamy moc, żeby przez ponad dwa tygodnie trwania wspólnej zbiórki zebrać fundusze na nowy przenośny koncentrator tlenu dla podopiecznych Fundacji „Pomóż Im”. Półroczna Marysia potrzebowała tlenu do życia w pierwszych tygodniach po urodzeniu.

– W szpitalu cały czas leżała pod tlenem. Pojawił się strach, że kiedy wrócimy do domu, nie będziemy wiedzieli, czy oddycha, czy też nie – wspomina Mirosław Jurczak, tata Marii.

Wypis z oddziału szpitalnego uzależniony był od dostępu do koncentratora w warunkach domowych. Fundacja pomaga im od momentu opuszczenia białostockiego szpitala. Rodzice dziewczynki dowiedzieli się o hospicjum od lekarza prowadzącego i do dzisiaj Maria jest pod opieką jego pracowników: lekarzy, pielęgniarek i fizjoterapeutki.

– Stan Marii określamy jako stabilny. Dziecko jest pod opieką hospicjum z wielu powodów. Głównym jest martwicze zapalenie jelita. Wspomagamy dziecko w pielęgnacji i karmieniu. Nauczyliśmy rodziców obsługi specjalistycznych sprzętów. Rodzice są dzielni i dobrze sobie radzą – mówi nam Elżbieta Solarz, lekarz prowadząca z Białostockiego Hospicjum dla Dzieci.

AGNIESZKA SADOWSKA

Zuch dziewczyna

Półroczna Maria miewa się dobrze. Waży 4,5 kilograma, wada wzroku cofa się, a po wylewach do mózgu nie ma powikłań. Ewentualne zmiany i objawy neurologiczne, trudności z mową, chodzeniem czy koncentracją będzie można stwierdzić dopiero w kolejnych etapach rozwoju.

– W naszych oczach nie odbiega od normy wiekowej. Jest spokojna i pogodna. Wodzi wzrokiem, łapie kontakt i wciąż się uśmiecha. Śpi dobrze i my razem z nią – spostrzegają rodzice.

W rehabilitacji, którą Maria ma we wtorki i czwartki, fizjoterapeutka uczy dziewczynkę podpierania się na łokciach i utrzymywania ciała. To też nauka napinania mięśni. – Ona tak to fajnie znosi – zuch dziewczyna. Najważniejszy jest rozwój mentalny. Resztę można nadgonić – mówi podczas ćwiczeń Edyta Rećko z Fundacji „Pomóż Im”.

Mirosław Jurczyk, tata Marii: – Nie wiemy, ile potrwa leczenie córki. Do usunięcia stomii powinna ważyć 8-10 kilogramów. Jeżeli zaleczymy wszystkie dolegliwości, możliwe jest, że nie będzie śladu po wcześniactwie.

Choroba cywilizacyjna

Zebrane środki podczas dziewiątej edycji Choinki Darczyńców ponownie chcemy przekazać na rzecz białostockiej Fundacji „Pomóż Im”, która w 2009 roku powołała domowe hospicjum dla nieuleczalnie chorych dzieci. Pod opieką zespołu specjalistów stale znajduje się trzydzieścioro dzieci z całego województwa. Wsparcie otrzymują także ich rodzice i rodzeństwo. Białostockie Hospicjum opiekuje się dziećmi z różnymi chorobami.

Żeby dzieci mogły być w domu, potrzebują koncentratora tlenu. Fundacja „Pomóż Im” opiekuje się kilkorgiem dzieci ze skrajnym wcześniactwem.

– Wcześniactwo to choroba cywilizacyjna i mamy już cały system opieki nad wcześniakiem – wskazuje dr Solarz.

Plan leczenia zakłada, że dziecko trafi do różnych poradni, gdzie zajmą się nim specjaliści. Jednak system nie przewiduje koordynacji pielęgnacji w domu. Dla tych dzieci niebezpieczne są każde infekcje, zwłaszcza oddechowe. Dom jest najlepszym środowiskiem i ważnym jest, żeby te dzieci jak najwcześniej trafiły do domu. Koncentratory tlenu są potrzebne właśnie do wsparcia oddychania w przyjaznych warunkach domowych. Taki sprzęt fundacja udostępnia bezpłatnie, także dzieciom, które formalnie nie są zapisane do hospicjum. Każdy podopieczny korzysta z koncentratora tlenu w domu.

– Mamy pacjentów w różnym stanie. Są dzieci z napadami padaczkowymi, niektóre potrzebują dodatkowego tlenu w czasie infekcji. U dzieci z mózgowym porażeniem dziecięcym w ostatniej fazie choroby rozwija się niewydolność oddechowa, która trwa nawet kilka lat. Koncentratora tlenu wymagają też pacjenci onkologiczni, bo nigdy nie wiemy, na którym etapie choroby będzie potrzebny i na ogół są to sytuacje nagłe – wymienia potrzeby Solarz.

AGNIESZKA SADOWSKA

Tlen na wagę życia

Sprzęt, którym dysponuje fundacja, liczy ponad dziesięć lat. Koncentratory są już zużyte, a najbardziej potrzebne jest urządzenie przenośne. Przydadzą się też stacjonarne, by wymienić stare egzemplarze.

Dzieci przedwcześnie urodzone z dysplazją oddechowo-płucną na stałe wymagają tlenu. Są kierowane do poradni specjalistycznych i wtedy podczas transportu potrzebują przenośnego koncentratora tlenu. Umożliwia on także wyjście z dzieckiem na spacer. Niektóre dzieci z wadami serca również potrzebują tlenu, a taki sprzęt pozwala im przemieszczać się poza pokój, w którym ciągle przebywają.

Przenośny koncentrator tlenu to koszt kilkunastu tysięcy, w zależności od specyfikacji sprzętu i dystrybutora. W taki zakup właśnie celujemy – sprzęt do stałego podawania tlenu o dużym przepływie około 5 litrów. Minimalnie to koszt 13-15 tys. zł. Urządzenie wysokiej generacji pozwoli uniknąć takich sytuacji jak ta, która zdarzyła się w tym roku. Nagle z dwóch koncentratorów przenośnych należących do fundacji  dwa zepsuły się w tym samym momencie. Naprawa okazała się bardzo droga, bo serwis możliwy był poza Polską i przewyższał zakup nowego.

– Nie możemy zostać bez takiego sprzętu. On jest również niezbędny, kiedy brakuje prądu, a dziecko potrzebuje stałego podawania tlenu – podkreśla lekarka.

Agregat nie wchodzi w grę, bo rodziny, które mieszkają w bloku, nie mogą z niego korzystać ze względu na emisję spalin. Przenośny koncentrator ma baterie i nie zanieczyszcza powietrza.

Choinka Darczyńców
Choinka Darczyńców  Fot. AG

W piątek (7 grudnia) po raz pierwszy publikujemy Choinkę Darczyńców i już możemy poszczycić się ozdobami. Wywodząca się z Podlasia Polska Grupa Sklepów Spożywczych Chorten wsparła Choinkę Darczyńców kwotą 1000 złotych i zainicjowała na drzewku „Dzwonki pełne serca”. Z kolei dzięki firmie Sokołowscy Nieruchomości mamy pierwszą dużą bombkę o wartości 300 zł. Dziękujemy serdecznie Darczyńcom. Patronat medialny nad tegoroczną Choinką Darczyńców na Radio Złote Przeboje

Ozdoby do wyboru

Codziennie od 7 grudnia na naszej stronie internetowej: bialystok.wyborcza.pl oraz w piątkowym papierowym wydaniu „Magazynu Białostockiego” będziemy publikować świąteczną graficzną Choinkę Darczyńców i sukcesywnie wieszać ozdoby z logo kolejnych darczyńców. W pełni ubrane drzewko ukaże się także w wigilijnym wydaniu „Magazynu Białostockiego” – w piątek 21 grudnia. Na choince każdy może powiesić swoją ozdobę. Do kupowania bombek zachęcamy firmy z Białegostoku i regionu oraz osoby prywatne i wszystkie grupy chcące wspomóc naszą akcję.

Wartość bombek:

średnia bombka – 200 zł

duża bombka – 300 zł

ogromna bombka – 500 zł

dzwonek – 1000 zł

Mamy też specjalną ozdobę – gwiazdę, która zwieńczy wierzchołek choinki w przeddzień Wigilii Bożego Narodzenia. Gwiazdę będziemy licytować. Za większe wpłaty zawieszamy dzwonek, a na koniec najbardziej hojny darczyńca otrzymuje swoją gwiazdę. Liczymy na Waszą hojność.

Jak ubrać choinkę?

Wpłatę za wybraną ozdobę trzeba przesłać na konto Fundacji „Pomóż Im” na rzecz Dzieci z Chorobami Nowotworowymi i Hospicjum dla Dzieci: Bank Millennium 44 1160 2202 0000 0000 9776 5536, a w tytule wpisać „CHOINKA DARCZYŃCÓW”.

Kolejny krok to przesłanie potwierdzenia przelewu i logotypu firmy (w formacie JPG, CDR, EPS, TIFF) bezpośrednio do fundacji na adres e-mail: ingajanuszko@pomozim.org.pl

Codziennie do godz. 17 (w czwartek do godz. 15), z wyjątkiem weekendów, będziemy aktualizować i zawieszać kolejne ozdoby na Choince Darczyńców, którą następnie umieścimy na stronie internetowej www.bialystok.wyborcza.pl. Choinkę Darczyńców opublikujemy również w papierowym wydaniu „Magazynu Białostockiego” (w piątki 14 i 21 grudnia).

Na naszym portalu wszystkie bombki będą zdobiły świąteczne drzewko aż do Wigilii!

Uwaga: bombkę, dzwonek lub gwiazdę można w też zamówić, wykupując równocześnie reklamę z życzeniami w wigilijnym wydaniu „Magazynu Białostockiego", które ukażą się w piątek 21 grudnia. Część zysków ze sprzedaży reklam również przekażemy na rzecz Fundacji „Pomóż Im".

Szczegóły pod numerami telefonów: 85 74 78 121 i 85 74 78 111.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Bartosz T. Wieliński poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem