Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pasażer Stanisław Paluch nie ma i pewnie jeszcze długo nie będzie miał okazji, by wylecieć z lotniska regionalnego na Podlasiu. A to obiecywało już kilka ekip rządzących. Ba, zarząd województwa miał nawet pieniądze na ten cel przyznane przez Unię Europejską. Dlatego jeśli mamy snuć rozważania o unijnych porażkach w regionie, za największą porażkę trzeba uznać lotnisko właśnie. Abstrahując od tego, czy byłoby potrzebne jak to w Rzeszowie, czy podzieliłoby los portu w Radomiu.

Pieniądze były

Pieniądze na lotnisko były wpisane w programach dla województwa. Pozostało znaleźć lokalizację, zdobyć decyzje środowiskowe, wykonać projekt, uzyskać pozwolenie, port lotniczy wraz z pasem startowym zbudować. I... Miała być Europa.

W rachubę początkowo wchodziło kilka lokalizacji. Rzucano nimi jak asami z rękawa. Topolany – mówili jedni. Krywlany – podnosili inni. Jakie Krywlany? Sanniki – snuli rozważania inni wizjonerzy. A może jeszcze gdzie indziej? – stawiali pytania retoryczne kolejni.

TOMASZ PIETRZYK

Zamawiano ekspertyzy, tworzono koncepcje. Patrzono na uwarunkowania środowiskowe. Wszak Podlaskie to zielona plama na mapie Polski, gdzie obok siebie występują dwa duże parki narodowe – Narwiański Park Narodowy i Biebrzański Park Narodowy. Podlaskie to też region przygraniczny, siłą rzeczy trzeba było lotnisko tak planować, by lądując czy startując nie naruszać przestrzeni powietrznej sąsiedniej Białorusi.

Na planowaniu i koncepcjach się skończyło. Kiedy doszło co do czego, pieniądze zabudżetowane na lotnisko poszły na drogi.

Głośno o lotnisku

Lotnisko ciągle jednak istniało w świadomości mieszkańców regionu. Przed wyborami samorządowymi w 2014 roku powstał nawet komitet, który domagał się przeprowadzenia referendum dotyczącego budowy lotniska regionalnego w województwie. Pytanie miało być tylko jedno – czy jesteś za jego budową. Bez mówienia, gdzie, jak, za co, kiedy i po co. Bez analiz i wyliczeń.

Referendum pozwoliło jednak wypłynąć kilku osobom na politycznej scenie (jeden z jego inicjatorów został radnym miejskim). Lotnisko stało się także motorem napędowym kandydata Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Białegostoku w roku 2018. Jacek Żalek obiecywał, że znajdzie pieniądze na duże lotnisko z prawdziwego zdarzenia, z którego mieszkańcy Podlaskiego w końcu będą mogli latać po świecie.

Kiedy wybory przegrał, zapytałem tego, który wygrał – Tadeusza Truskolaskiego, który po raz czwarty został prezydentem miasta – czy mimo wszystko cieszy się, że w końcu będziemy mieć lotnisko. Zarząd województwa tworzyć miałoby bowiem PiS, czyli partia, która wystawiała Żalka. A to zarząd województwa miałby port lotniczy budować.

– Niech pan nie żartuje. Jedynym realnym miejscem na zbudowanie lotniska regionalnego są Topolany. Do Topolan jedzie się 40 minut, a do Warszawy 90 minut. Na lotnisko trzeba przyjechać co najmniej na godzinę przed odprawą. W czasie, gdy dojedziemy samochodem na lotnisko w Warszawie, tu nawet nie wystartujemy. Nasze peryferyjne położenie niestety powoduje, że lotnisko byłoby skrajnie nieopłacalne. Rząd nie ma w dokumentach strategicznych jego wspierania, co wynika z pism Ministerstwa Infrastruktury. Unia Europejska też ogranicza finansowanie. Finansowanie z własnych środków? Ja w taki interes nie wchodzę – odpowiadał prezydent Truskolaski.

Krywlany

Miasto postanowiło bowiem nie oglądać się już na nikogo i samodzielnie zbudować porządny, utwardzony pas startowy na Krywlanach. Była to zresztą jedna z propozycji pod duże lotnisko regionalne. Pojawiły się jednak przeszkody lotnicze. Pierwszą był wieżowiec zbudowany przez jednego z deweloperów przy ul. Wiadukt. Obecnie obok niego powstają kolejne bloki. Z drugiej strony, za ulicą Mickiewicza stworzono białostocką podstrefę Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej i zbudowano nowy gmach sądów. Tym samym skrócono potencjalny pas startowy i w tę stronę.

Ten, który już jest, ma 1350 metrów długości. Wystarczy dla małych samolotów przewożących do 50 pasażerów. Czy będą to loty rejsowe? Trudno przewidywać, trudno prorokować. Wszystko zależy od tego, czy będą chętni posiadający odpowiednie aeroplany. Dużo zależy też od tego, jak Krywlany będą się rozwijały.

Nagroda Top Inwestycje dla Białegostoku. Wschodni Kongres Gospodarczy

A będą?

– Wszystko teraz zależy wyłącznie od instytucji państwowych – kwituje prezydent Truskolaski. – Wniosek o certyfikację został już złożony do Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

Teraz piłeczka jest więc po stronie ULC. Co zamierza dodatkowo robić miasto?

– W projekcie budżetu mamy zabezpieczone 300 tys. zł na Krywlany – dodaje prezydent.

Co za to miałoby powstać? To m.in. system naprowadzania samolotów w trudnych warunkach atmosferycznych, ale też prace związane z modernizacją budynku, odbudową wieży kontrolnej czy budową stacji paliw. Z tym że to zadanie dwuletnie, do realizacji również w roku 2020 – warte łącznie 3 mln zł. A jak ma się sprawa lotów?

– W 2019 roku ruchu nie przewiduję – mówi wprost prezydent

Warszawa coraz bliżej

Co będą więc robić mieszkańcy Białegostoku? Dalej będą poszukiwać przejazdów na trasie Białystok – Warszawa Okęcie bądź Białystok –  Warszawa Modlin. A trasa ta – paradoksalnie również dzięki wsparciu z Unii Europejskiej, z programu Infrastruktura i Środowisko – mocno się skróciła. Nie dosłownie, ale czasowo. Wszystko dzięki kompleksowej przebudowie krajowej „ósemki”, jaką od kilku lat realizowała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Zaczynała od obwodnic Ostrowi Mazowieckiej, Wyszkowa czy Zambrowa, a później dobudowywała brakujące fragmenty, całość dzieląc na etapy.

GRZEGORZ CELEJEWSKI

Wreszcie się udało.

– To historyczna chwila. Udostępnienie kierowcom ostatniego, 13-kilometrowego odcinka od Wyszkowa do węzła Poręba, domyka całą wybudowaną drogę ekspresową pomiędzy stolicą Polski a stolicą województwa podlaskiego. To zaś pozwala połączyć Białystok z siecią dróg szybkiego ruchu w Polsce i Europie – informował w październiku Rafał Malinowski, rzecznik białostockiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Przy okazji też przypominał, że przez ostatnie trzy lata oddano do użytkowania przeszło 98 km nowo wybudowanych odcinków drogi ekspresowej pomiędzy Warszawą a Białymstokiem, o wartości robót realizowanych na tych kontraktach przekraczającej 3 miliardy złotych. Razem z wcześniej wybudowanymi fragmentami S8 daje to prawie 180 km bezpiecznego połączenia drogowego pomiędzy oboma miastami – dwie jezdnie, pasy rozdzielające, awaryjne, ogrodzenie zapobiegające wtargnięciu zwierząt, itp.

A co z lotniskiem?

Wracając jeszcze na chwilę do lotniska. Czy jego temat na terenie województwa został zamknięty? Zapewne nie. Zapewne przy okazji najbliższych wyborów samorządowych znów będziemy słyszeć zapewnienia, że to priorytet, bez którego województwo nie będzie mogło się rozwijać, bez którego nie stanie na nogi i nie wygra wyścigu o inwestora.

Zapewne temat wróci za pięć lat, gdy w szranki staną kandydaci do sejmiku województwa. Pewnie też wróci w rozmowach na sesji rady miasta.

W tym czasie białostoczanie i łomżynianie nadal będą jeździć do Warszawy, zaś suwałczanie do litewskiego Kowna. Chyba że zmieni się jedno. Granica Polski z Białorusią przestanie być zamkniętą. Wtedy województwo uzyska naturalny port lotniczy. Pod Grodnem. Już istniejący. Pozostanie wtedy tylko zapewnienie szybkich połączeń kolejowych i temat lotniska zostanie raz na zawsze zamknięty.

I tylko jaki inny, temat zastępczy znajdą politycy, by uprawiać kampanie wyborcze?

***

Projekt „Future is Now – Przyszłość jest teraz” jest współfinansowany przez Dyrekcję Generalną ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej (DG REGIO) Komisji Europejskiej. Informacje i poglądy przedstawione na tej stronie są wyłącznie opiniami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają oficjalne stanowisko Unii Europejskiej. Ani instytucje i organy Unii Europejskiej, ani żadna osoba działająca w ich imieniu nie mogą być pociągnięte do odpowiedzialności za wykorzystanie zawartych tu informacji.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.