Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Intrygujący dokument w reżyserii Katarzyny Trzaski o uduchowionych ekologach z Berlina trafiających na Podlasie jak do Ziemi Obiecanej kręcono m.in. we wsi Podozierany pod Gródkiem, Jałówce i Brzostowie, a także w Berlinie i Brandenburgii.

Demaskowanie mitów

W Brzostowie nad Biebrzą w Biebrzańskim Parku Narodowym urodził się ojciec reżyserki, dziś mieszkającej w Warszawie, stąd zainteresowanie tymi terenami. Dobrze pamięta – podczas odwiedzin u rodziny – przyjezdnych z zachodniej Europy, ich zachwyt plenerami i klimatem. Kiedy przyszedł pomysł na filmową opowieść o zderzeniu dwóch różnych światów, Katarzyna Trzaska początkowo chciała w swoim filmie obalić pewne stereotypy, które funkcjonowały wśród przybyszów.

– Ich wyobrażenia na temat miejscowych rolników były dość naiwne, utopijne: że to są ludzie, którzy cały czas żyją tak, jak się żyło 100 lat temu, w zgodzie z naturą. Chciałam zdemaskować ten mit sielskiej wsi, ale w gruncie rzeczy myślę, że wyszło jeszcze coś innego – mówiła w wywiadach reżyserka.

I rzeczywiście, przy obalaniu mitu okazało się, że to przyjezdni mogą być dla miejscowych jeszcze bardziej egzotyczni niż ktokolwiek im znany.

 

Zachodnie dziwolągi

W filmie Trzaska pokazuje trójkę uduchowionych i ekologicznie świadomych młodych berlińczyków – Elle, Mario i Jona, którzy w ramach wakacyjnej wyprawy, a także poszukiwań miejsc, gdzie ludzie żyją w zgodzie z naturą, zwiedzają wschód Polski. Trafiają na przepiękną podlaską wieś, gdzie wynajmują stary drewniany dom od pana Stanisława, zajmującego się hodowlą krów. Przybysze z Berlina medytują, modlą się do księżyca, kąpią nago przy studni, współczują zwierzętom hodowlanym, jedzą warzywa wygrzebane ze śmietnika w ramach oszczędzania pożywienia na ziemi.

I zdumiewają miejscowych niezwykle. Podlascy rolnicy patrzą na nich jak na dziwolągi, a zachodnie dziwolągi weryfikują z kolei nieco wyobrażenia o swojej Ziemi Obiecanej, w której krowa, okazuje się, ma służyć do dawania mleka, a jak już nie daje, to idzie pod nóż. Reżyserka stawia pytania: Czy mimo bariery komunikacyjnej i kulturowej przepaści możliwe jest porozumienie tych dwóch różnych światów? I co wynika ze zderzenia nowej wizji ekologicznej przyszłości z podlaską tradycją?

A pisać umieją?

To berlińczycy ochrzczą tak wieś, w której przebywają, widząc krowy przeprawiające się przez rzekę – „Wieś pływających krów”.

W zwiastunie w jednej ze scen siedzą nad brzegiem, przyglądają się sielskiemu widokowi i krowom, jeden z nich mówi: – Przypomina mi to Waranasi.

Zjeździli kawał świata, widzieli mnóstwo, teraz chcą żyć w zgodzie z naturą, uciec od typowego stylu życia. Dlatego też m.in. wydają się miejscowym tacy dziwaczni. Gdy gospodyni opowiada o swoich gościach sąsiadom, mówi zdumiona: – W XXI w. że są jeszcze ludzie bez komórki, bez komputera,, bez telewizora... Żyją z dnia na dzień. Chcą udowodnić, że można żyć bez pieniędzy.

– A pisać piszą? – ktoś pyta.

Gospodarz odpowiada: – No nie wiem, chyba nie.

Zabawne sytuacje wynikają głównie z bariery językowej, w której miejscowi z przyjezdnymi próbują się dogadać na zasadzie dialogu Pawlaka w Ameryce. Stąd mnóstwo śmiechu.

– Widziała konia? – pyta gospodarz. Elle domyśla się, o co ten ją pyta, i odpowiada, że tak, gospodarz rozumie, że jednak nie widziała. Tymczasem Elle nie tylko konia widziała, ale też umie na nim jeździć, a jej mama ma wręcz konia na własność.

Takich zabawnych dialogów jest wiele, ale też wzruszających scen, gdy cała gromada wraz z gospodarzem idzie przez pole i sieje ręcznie, podśpiewując. Dwa światy dzieli właściwie wszystko, ale łączy jedno: miłość do natury, choć rozumiana nieco inaczej.

Twórcy

Wartość filmu to też piękne kadry Andrzeja Wojciechowskiego, autora zdjęć do ponad 20 filmów dokumentalnych i wielu fabularnych, m.in. „Moje córki krowy”, „Plan B” Kingi Dębskiej.

Film Trzaski to koprodukcja z TVP SA, w dystrybucji firmy Solopan. Będzie pokazywany w kinach w dużych miastach. Trwa 78 minut.

W 2013 r. otrzymał stypendium artystyczne Marszałka Województwa Podlaskiego na rozwój projektu. Dostał też wsparcie Ministerstwa Kultury.

Ekipa:

Scenariusz i reżyseria, producent – Katarzyna Trzaska

Urodzona w Toruniu, absolwentka filologii angielskiej UMK w Toruniu; studiowała reżyserię filmową na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Autorka nagradzanych na całym świecie filmów dokumentalnych „10 lat do Nashville” oraz „Maksimum przyjemności”. Autorka scenariuszy i reżyserka programów telewizyjnych (m.in. „Polacy z wyboru” dla stacji Canal+ Discovery). Reżyserka teatru TV pt. „Humani” oraz sztuki teatralnej na podstawie filmu „Mulholland Drive” Davida Lyncha w Teatrze im. Wilama Horzycy w Toruniu.

Zdjęcia – Andrzej Wojciechowski

Autor zdjęć do ponad 20 filmów dokumentalnych i wielu fabularnych, m.in. „Moje córki krowy”, „Plan B” i „Zabawa, zabawa” – reż. Kinga Dębska, „Noc Walpurgii” – reż. Marcin Bortkiewicz, „Zaślepiona” – reż. Katarzyna Klimkiewicz.

Montaż – Marek Kucharski

Artysta multidyscyplinarny, absolwent ASP w Poznaniu, Wydział Fotografiki oraz Montażu w Wyższej Szkole Filmowej w Łodzi.

Muzyka oryginalna – Bart Pałyga

Wiolonczelista, multiinstrumentalista, improwizator. Specjalizuje się w grze na kilkunastu instrumentach smyczkowych i etnicznych z całego świata. Członek i współzałożyciel wielu zespołów etnicznych i etniczno-rockowych. Obecnie w duecie z Karoliną Cichą, z którą wydał płyty „Wieloma językami” oraz „Płyta tatarska”.

II operator obrazu – Kacper Czubak

Dźwięk na planie – Anna Rok, Robert Kubik

Udźwiękowienie – Agata Chodyra

Korekcja barwna – Aleksandra Kraus

Kierownik produkcji – Aleksander Mielnicki

Asystent operatora obrazu – Karol Masiarz

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.