Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do mieszkańców gmin Puszczy Białowieskiej docierają informacje, że harwestery mają znowu wycinać Puszczę.

– Nieoficjalnie, po cichu leśnicy mówią, że ciężki sprzęt ma wrócić do Puszczy już we wrześniu – zdradza nam jedna z mieszkanek Hajnówki, działająca na rzecz obrony Puszczy.

Szyszko się szykuje

W czwartek (16 sierpnia) w wywiadzie dla prawicowego portalu wPolityce.pl były minister środowiska Jan Szyszko, odpowiedzialny za ubiegłoroczną rzeź Puszczy Białowieskiej i potem zdymisjonowany przez premiera Mateusza Morawieckiego oświadczył: – W sprawie Puszczy Białowieskiej celem było to, aby poniżyć Polskę w układach międzynarodowych. Pokazać, że Polska chcąc ratować stan siedlisk i gatunków, chronionych w ramach programu Natura 2000, wycina ostatnią pierwotną puszczę w Europie. W tej chwili jest cisza w tym temacie, ale sądzę, że to cisza przed burzą.

Obrońcy Puszczy Białowieskiej ciągani po sądach. Wbrew zapowiedziom ministra

Przy okazji wspominając o ekologach, określił ich jako „grupy nacisku wykonujące określone polecenia, które ktoś zleca po to, aby osiągnąć określony cel”. Zaznaczył: – Mnie się wydaje, że to jest świetna praca dla polskich służb specjalnych. W sprawie Puszczy Białowieskiej celem było to, aby poniżyć Polskę w układach międzynarodowych.

I tajemniczo zapowiedział: – Przygotowuję działania, dlatego że najwyższy czas na to, aby pokazać światu, iż to co się stało na terenie Puszczy Białowieskiej to łamanie prawa Unii Europejskiej i celowe szkalowanie Polski. Nasz kraj jest liderem w zakresie ochrony bioróżnorodności występujących gatunków i Puszcza Białowieska była tego przykładem.

Nie ma wniosków – na razie

Szyszko pytany przez portal wPolityce.pl czy harwestery powinny wrócić do Puszczy Białowieskiej, odparł: – Harwestery pracowały tam, gdzie była taka potrzeba i konieczność. To najbardziej bezpieczny dla człowieka środek pozyskiwania stojących, obumierających drzew. Tam gdzie się nie da stosować harwesterów, stosuje się podejście indywidualne z piłą metalową. W tym roku w Puszczy Białowieskiej powinna być nadal hamowana gradacja kornika drukarza. Nie wiem, czy tak się dzieje. Przypuszczam, że nie.

Ciężki sprzęt do wycinki drzew (harwestery i forwardery) wjechały z Puszczy w listopadzie ubiegłego roku tuż przed tym jak Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że oprócz sytuacji wyjątkowej i bezwzględnie koniecznej do zapewnienia bezpieczeństwa publicznego, Polska musi natychmiast zaprzestać wycinki, bo zapłaci 100 tys. euro kary dziennie – wstrzymać wycinkę do czasu wydania ostatecznego wyroku w tej sprawie. W kwietniu TSUE uznał wcinkę za nielegalną (niezgodną z unijnym prawem) i ciężki sprzęt jak dotąd do Puszczy nie powrócił.

Krzysztof Trębski, p.o. rzecznika prasowego Lasów Państwowych zapewnia „Wyborczą”, po otrzymaniu informacji z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku: – Nie ma żadnych wniosków ani decyzji odnośnie powrotu harwesterów do pracy na terenie któregokolwiek z trzech nadleśnictw w Puszczy Białowieskiej.

Nie powiedziane, że nigdy

Dodaje jednak: – Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku nie może wykluczyć, że nigdy w przyszłości i w żadnej sytuacji tego rodzaju sprzęt nie będzie pracował w nadleśnictwach puszczańskich. Po prostu nie sposób z góry przewidzieć wszelkich możliwych okoliczności, zdarzeń i potrzeb, zwłaszcza gdy mowa o zarządzaniu obszarami leśnymi.

I zaznacza – jak to określa – tak na marginesie: – Harwester (kombajn zrębowy) jest nowoczesną, wielooperacyjną maszyną, która przede wszystkim: jest bezpieczna dla robotników leśnych. Do jego obsługi wystarczy jeden operator, który we wzmocnionej kabinie jest dobrze chroniony na wypadek upadku drzewa lub gałęzi – inaczej niż pilarz. To kluczowa sprawa w sytuacji, gdy prace leśne należą do najbardziej niebezpiecznych. Pozwala wyciąć w tym samym czasie więcej drzew, co oznacza możliwość szybszego zakończenia uciążliwych prac, a nie wycięcie większej niż planowano liczby drzew – to nie ma bowiem związku z technologią prac, lecz wynika z obowiązujących nadleśnictwo przepisów. To z kolei oznacza, że dany teren szybciej zostanie np. udostępniony mieszkańcom, turystom.

Minister środowiska powołał zespół ds. Puszczy Białowieskiej. Kontrowersyjny

Żonglerka pojęciami

Tymczasem od ministra środowiska Henryka Kowalczyka nadeszła odpowiedź na apel środowisk naukowych sprzeciwiających się zalesieniom terenów po wyrębie Puszczy materiałem ze szkółek leśnych. W końcu maja naukowcy pisali do Kowalczyka: „Istotą naturalnego odnowienia lasu jest działanie procesów przyrodniczych. W glebie znajdują się nasiona różnych gatunków drzew, krzewów i roślin zielnych, które kiełkują w sprzyjających warunkach. Wskutek konkurencji przeżyją najsilniejsze i najlepiej przystosowane do lokalnych warunków, przekazując swoje cechy potomstwu. Właśnie dzięki takim procesom mikroewolucyjnym las naturalny jest znacznie bardziej zróżnicowany genetycznie, bogatszy gatunkowo i lepiej zaadaptowany do miejscowych warunków środowiska niż plantacja leśna. Jest także mniej podatny na masowe pojawy (gradacje) roślinożernych owadów. Naturalne lasy Białowieskiego Parku Narodowego zostały w znacznie mniejszym stopniu dotknięte gradacją kornika niż lasy gospodarcze w Puszczy, co sugeruje, że do tej gradacji przyczyniły się także błędy w gospodarce leśnej".

W Puszczy Białowieskiej od wielu tygodni stacjonuje Obóz dla Puszczy. Codziennie wyruszają z niego patrole. Obozowicze blokują maszyny do wycinki drzewW Puszczy Białowieskiej od wielu tygodni stacjonuje Obóz dla Puszczy. Codziennie wyruszają z niego patrole. Obozowicze blokują maszyny do wycinki drzew AGNIESZKA SADOWSKA

Właśnie nadeszła odpowiedź od ministra środowiska Henryka Kowalczyka. Jak informuje Krzysztof Spalik, przewodniczący Komitetu Biologii Środowiskowej i Ewolucyjnej PAN, minister w swojej odpowiedzi twierdzi, że z formalnego punktu widzenia wszystko jest w porządku, ponieważ sztuczne nasadzenia w Puszczy Białowieskiej nie kwalifikują się jako plantacje, taki las można też podciągnąć pod definicję lasu naturalnego, a same nasadzenia – pod działania ochronne.

– To żonglerka pojęciami zamiast odniesienia się do głównego argumentu merytorycznego, iż nasadzenia zaburzają zachodzące w Puszczy naturalne procesy ekologiczne i ewolucyjne.

Nowe interpretacje

Minister Kowalczyk doszedł do wniosku: „Należy wskazać, że lasy zarządzane przez puszczańskie nadleśnictwa wpisują się w definicję lasu wielofunkcyjnego i w odróżnieniu od plantacji, lasy puszczańskie pełnią istotną rolę ochrony różnorodności biologicznej oraz m.in. świadczenia usług społecznych związanych z turystyką, edukacją oraz nauką”. „Kombinowana metoda odnawiania zaproponowana do realizacji na terenie nadleśnictw: Białowieża, Browsk, Hajnówka, jako element wspomagania procesów naturalnych, spełni cel długookresowy jakim bez wątpienia jest odtworzenie ekosystemów leśnych”.

Odpowiedź ministra komentuje prof. Rafał Kowalczyk z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży: – To chyba już standard w ministerstwie środowiska, bo odpowiedź ponad 140 naukowcom na apel o objęcie całej Puszczy parkiem narodowym była utrzymana w podobnym tonie. Można mieć tylko nadzieję, że „nowe” definicje nie zakorzenią się w naukach przyrodniczych, choć już niektórzy naukowcy, snują na łamach krajowych branżowych czasopism nowe teorie na temat różnorodności biologicznej Puszczy i na nowo interpretują opublikowane wcześniej w renomowanych czasopismach wyniki badań.

Z kolei dr Anna Orczewska z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach zastanawia się powątpiewając: – Skoro las pochodzący z nasadzeń nosi nadal cechy lasu naturalnego to dlaczego nasi adwersarze kwestionują podnoszony przez nas argument o naturalności Puszczy Białowieskiej? Pogubiłam się w tych ich zeznaniach.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.