Na razie nikłe są szanse, aby Anna Lulkiewicz - ofiara katastrofy śmigłowca w Kirgistanie przebywająca w szpitalu w Biszkeku - miała zostać szybko przewieziona do Polski. Przelot odradzają kirgiscy lekarze. To ze względu na silną niestabilność krążeniową po urazie rdzenia kręgowego, jakiego doznała w czasie wypadku. Jej stan ma ocenić specjalista z Polski, który w najbliższym czasie wyleci do Biszkeku.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Obecnie Annie Lulkiewicz w szpitalu w Biszkeku podawane są leki stabilizujące krążenie.

– Kirgiscy lekarze boją się wziąć na siebie odpowiedzialność za jej przelot – relacjonuje „Wyborczej” sytuację Anny jej brat Tomasz. – Z informacji polskich lekarzy, z którymi mamy kontakt, a którzy mają wgląd w dokumentację medyczną wynika, że podawane jej leki stabilizujące krążenie mogły przestać działać. Staramy się, aby jak najszybciej poleciał tam z Polski jeden z lekarzy specjalistów i na miejscu ocenił jej stan: czy trzeba zmienić leki i czy faktycznie szybki przelot jest niemożliwy.

Po próbie operacji

37-letnia Anna Lulkiewicz, mieszkanka Moniek jest ofiarą katastrofy śmigłowca transportującego turystów do bazy w górach Tien Szan. Anna w kirgiskich górach razem z przyjaciółmi miała chodzić po lodowcu. Ta z wykształcenia biolożka, z zawodu urzędniczka, a z zamiłowania podróżniczka od ponad miesiąca leży sparaliżowana w jednym z kirgiskich szpitali – w Biszkeku. Jest sparaliżowana od klatki piersiowej w dół – doznała bardzo skomplikowanych obrażeń kręgosłupa: złamania w odcinku szyjnym i piersiowym, ma uszkodzony rdzeń kręgowy. W szpitalu w Biszkeku została podjęta jedna próba operacji Anny przez neurochirurgów z Sankt Petersburga, którzy specjalnie w tym celu przylecieli do tego szpitala. Operacja nie powiodła się – w klinice dostępny jest tylko jeden rodzaj narkozy, na który Anna bardzo źle zareagowała i operacja musiała zostać przerwana. Jak relacjonuje rodzina, tutejszy szpital znajduje się w bardzo złej sytuacji: nie dysponuje specjalistami, w budynku nie ma windy, gdy zabraknie prądu, aparatura medyczna w szpitalu przestaje pracować (również na intensywnej terapii).

Turystka z Moniek była ubezpieczona, jednak – w związku z przedłużającym się pobytem na oddziale intensywnej terapii oraz próbą operacji wymagającą sprowadzenia rosyjskich specjalistów – suma przeznaczona na koszty leczenia i transportu wyczerpała się niemal całkowicie.

Nadwyżka na dalsze leczenie

Ponieważ Anna nie mogła doczekać się operacji, rodzina przeprowadziła na portalu zrzutka.pl zbiórkę pieniędzy na jej przetransportowanie specjalistycznym samolotem wyposażonym w aparaturę medyczną do jednego ze szpitali w Polsce. Koszt takiego przelotu i transportu drogowego na terenie Kirgistanu i Polski to aż 216 tys. zł. Ubezpieczyciel może pokryć tylko część z tej kwoty. Potrzebne na to 126 tys. zł udało się zebrać zaledwie w ciągu doby, a nawet o ponad 40 tys. zł więcej. Rodzina Anny przeprowadziła zrzutkę, bo nie może w tym względzie liczyć na pomoc ani polskiego MSZ, ani polskiego ministerstwa zdrowia.

Brat Anny po zebraniu potrzebnej kwoty i po rozmowach z firmą transportową i z lekarzami z kirgiskiego szpitala z przykrością przyznaje, że na razie jej transport musi zostać odłożony na później.

– U Ani występuje silna niestabilność krążeniowa, będąca wynikiem urazu rdzenia – informuje. – W związku z tym kirgiscy lekarze w porozumieniu z lekarzami, którzy mają opiekować się Anią podczas powrotu do Polski, stanowczo zalecili wstrzymanie się z transportem. Aktualnie firma transportowa pozostaje w stałym kontakcie ze szpitalem w celu codziennej aktualizacji informacji o stanie jej zdrowia i oczekiwania na dobry moment na zorganizowanie przelotu.

Anna Lulkiewicz
Anna Lulkiewicz  Fot. Archiwum prywatne rodziny

Rodzina Lulkiewiczów całą zebraną dotąd kwotę ma przekazać na specjalnie subkonto jednej z fundacji, gdzie pieniądze będą czekać na moment, gdy tylko transport będzie możliwy.

– Stworzenie takiego subkonta może zająć nawet kilka dni. Gdy tylko powstanie, poinformujemy o nazwie fundacji i numerze subkonta. Do tego momentu zbiórka na portalu zbiorka.pl pozostaje otwarta, a zebrana nadwyżka zostanie przeznaczona na dalsze leczenie i rehabilitację Ani – mówi Tomasz Lulkiewicz.

Pomóc nadal można tutaj

Odpowiedzi na wszelkie pytania można uzyskać pod adresem: aniawraca@gmail.com.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem