Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pierwszy pokaz w Białymstoku filmu „Artykuł osiemnasty” w reżyserii Bartosza Staszewskiego i debatę o sytuacji i prawach mniejszości seksualnych po jego projekcji zorganizowało w poniedziałek (23 lipca) wieczorem Stowarzyszenie Tęczowy Białystok. Tym samym zainaugurowało działalność w podlaskiej stolicy. Rozpoczęło oddolne organizowanie nieheteronormatywnej społeczności. W mieście, w którym w czasie pochodów środowisk prawicowo-nacjonalistycznych słychać hasła typu: „Nie tęczowa, nie różowa, tylko Polska narodowa".

Krzemiński: "Nacjonalizm się w Polsce usadowił. Jestem przerażony"

Cyniczne słowa Kaczyńskiego

„Artykuł osiemnasty” to pełnometrażowy film dokumentalny z 2017 r. Jego tytuł nawiązuje do artykułu 18 Konstytucji RP, zgodnie z którym „małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”, co dla wielu przeciwników formalizacji związków jednopłciowych jest równoznaczne z brakiem możliwości jakiegokolwiek uregulowania tej kwestii. Przedstawia historię nieudanego wprowadzania w Polsce związków partnerskich oraz stan debaty publicznej w kwestii praw społeczności osób LGBT w Polsce. Prace nad filmem trwały w latach 2015-2017. W filmie opowiedziano także historię trzech par jednopłciowych. Twórcy dokumentu głosem ekspertów (jak prof. Ewa Łętowska, prof. Lew Starowicz czy Adam Bodnar), działaczy społecznych i ludzi kultury (jak Agnieszka Holland, matka otwarcie przyznającej się do homoseksualnej orientacji reżyserki Kasi Adamik; czy Tomasz Raczek, który już wiele lat temu dokonał coming outu) oraz par gejów i lesbijek starają się pokazać, że prawo do małżeństwa to przede wszystkim prawo do bezpiecznego i godnego życia, które należy się wszystkim.

AGNIESZKA SADOWSKA

– Dotychczas w dyskusjach na ten temat zabrakło merytorycznych argumentów. Podejmujemy temat trudny, ale zarazem bardzo istotny dla dużej części polskiego społeczeństwa – podkreślał przy okazji premiery filmu jego reżyser. – Zadajemy niewygodne pytania, szukając odpowiedzi na pytanie, dlaczego prawa par gejów i lesbijek wzbudzają w Polsce tak wielki opór.

– Wszyscy muszą być traktowani równo wobec prawa – cynicznie w zestawieniu z rzeczywistością brzmią przytoczone w filmie słowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Po prostu się odgrodzili

Organizatorzy spotkania nie liczyli, że przyjdzie na nie aż ponad siedemdziesiąt osób. Pojawiło się wielu młodych, ale i cały szereg w wieku 40 plus. Głównymi panelistami dyskusji po filmie byli: Katarzyna Rosińska – Tęczowy Białystok, Katarzyna Paszkiewicz – psycholożka, seksuolożka, psychoterapeutka, Krzysztof Markowski – działacz LGBT, Partia Razem i Ernest Grecki – działacz LGBT.

Katarzyna Rosińska zwracała uwagę, że w ciągu roku od powstania filmu w Polsce ruchy na rzecz osób LGBT coraz bardziej intensyfikują swoje działania w przestrzeni publicznej, w tym organizowanych jest coraz więcej marszów równości (także w mniejszych ośrodkach miejskich; Tęczowy Białystok taki marsz zapowiada w podlaskiej stolicy na przyszły rok).

Niemal na początku spotkania jeden z jego uczestników wyznał: – Białostocka absolwentka wydziału lekarskiego, która właśnie robi specjalizację z psychiatrii, oświadczyła mi, że zapoznała się z badaniami i wie, że orientację homoseksualną można leczyć.

Katarzyna Paszkiewicz oświadczyła jednoznacznie: – Uznawanie homoseksualizmu za chorobę czy zaburzenie jest niewybaczalne. Przede wszystkim potrzebna jest edukacja, która leży. Jak jest, to nie oparta na podręcznikach z rzetelną wiedzą. I to dotyczy nie tylko środowisk LGBT. W większych miastach osoby homoseksualne mogą uzyskać wsparcie psychologiczne refundowane z NFZ w poradniach zdrowia psychicznego, ale kolejki są do nich ogromne.

Ktoś z sali zauważył: – Szukający pomocy psychologa osoby homoseksualne często odsyłane są do konfesjonału.

AGNIESZKA SADOWSKA

Ernest Grecki był zdania: – Rząd PiS, ci politycy, którzy teraz rządzą i rządzili, nie podejmują wobec naszego środowiska jakichś akcji przemocowych. Po prostu się odgrodzili. Starsze organizacje LGBT nieco przycichły w swoich próbach zmiany prawa. Realistycznie patrząc, teraz nie ma żadnych szans na jego zmiany. Ważne jest to, że jest coraz więcej marszów równości, bo ważne jest, żeby zmieniała się w odniesieniu do osób LGBT świadomość. Ważne, żeby otaczać opieką ludzi, którzy czują się źle w społeczeństwie w związku ze swoją orientacją seksualną, bronić przed dyskryminacją.

Potrzeba pomoc prewencyjna

Krzysztof Markowski podkreślał: – Osobom homoseksualnym potrzebna jest często pomoc prewencyjna i tu trzeba pomocy państwa. Konieczne są hostele interwencyjne dla młodych wyrzucanych z domów [których rodziny nie akceptują homoseksualnej orientacji dzieci – red.]. Bardzo droga jest pomoc psychologiczna nierefundowana z NFZ. W szkołach naprawdę musi być dostępny psycholog, a nie raz w tygodniu lub rzadziej. Potrzebujemy wsparcia środowiska, takiego poczucia, że nie jestem jedynym gejem w mieście czy wiosce. W takim mieście jak Białystok powinny funkcjonować kluby, miejsca spotkań osób nieheteronormatywnych, miejsca wsparcia duchowego.

Ernest Grecki w tym ostatnim wątku wtrącił: – W Białymstoku trudno byłoby znaleźć taki lokal, którego właściciel byłby otwarcie przyjazny środowisku LGBT.

Dziewczyny wychodzą z szaf! Warsztaty asertywności i samoobrony dla kobiet [WIDEO]

Uczestniczki i uczestnicy spotkania zwracali uwagę m.in. również na potrzebę wsparcia przez NFZ terapii dla rodzin osób homoseksualnych. Jedna z młodych dziewczyn przytoczyła przykład z własnego, białostockiego doświadczenia: – W szkole seksuolożka wraz z wychowawczynią, nauczycielką angielskiego powiedziały mi, że nie powinnam się z orientacją afiszować, żebym nie chodziła trzymając swoją dziewczynę za rękę, a wtedy wszystko będzie okej.

„Białystok dla tolerancji” do kontynuacji

Na spotkaniu Tęczowego Białegostoku pojawili się deklarujący strat w jesiennych wyborach na prezydenta Białegostoku: radny białostocki obecnej kadencji Wojciech Koronkiewicz (ubiegać się ma o prezydencki fotel z poparciem SLD) i kandydatka na prezydenta ruchu społecznego Inicjatywy dla Białegostoku, socjolożka Katarzyna Sztop-Rutkowska (było też kilkoro działaczy Inicjatywy). Koronkiewicz jako radny obiecał wsparcie, wspominając o pomocy psychologicznej dla osób nieheteronormatywnych w szkołach czy uruchomieniu miejskiego telefonu zaufania dla osób LGBT. Z kolei Sztop-Rutkowska przypomniała o dobrych wzorcach, jakie w swojej działalności w podlaskiej stolicy ma Tęczowy Białystok (jego działacze w pierwszej kolejności chcą m.in. organizować warsztaty edukacyjne przeciwdziałające homofobii). W tym kontekście wspomniała o Stowarzyszeniu 9/12, które na razie zawiesiło w Białymstoku działalność (ma się tu niebawem reaktywować), a które tu realizowało profesjonalny program edukacji antydyskryminacyjnej, w tym obejmujący osoby nieheteronormatywne.

Mówiła: – Ich warsztaty w szkołach skończyły się, bo szkoły zaczęły otrzymywać tajemnicze telefony i ich dyrekcje nie miały dalej odwagi brać udziału w tych warsztatach.

Namawiała do kontynuacji realizowanego przez władze miasta, a zakończonego w tym roku programu „Białystok dla tolerancji” z objęciem osób nieheteronormatywnych, czego nie było w związku z niechęcią do wprowadzenia w nim odpowiedniego zapisu miejskich władz, a więc prezydenta Tadeusza Truskolaskiego.

Piątka pod białostockim muralem utkanym wielokulturowością [ZDJĘCIA, WIDEO]

Katarzyna Rosińska, podsumowując spotkanie, zapowiedziała: – Takich debat będziemy organizować więcej, żeby stworzyć dla osób nieheteronormatywnych bezpieczną przestrzeń, żeby można było się spotkać, porozmawiać, żeby nie było lęku.

Po spotkaniu jego uczestniczki i uczestnicy mieli okazję kontynuowania rozmów w jednym z białostockich klubów.

Homoseksualiści drażnią białostoczan

Z badań przeprowadzonych przez Fundację SocLab na temat postaw mieszkańców w zakresie tolerancji wyraźnie widać, że najbardziej drażniącą cechą w relacjach z innymi jest orientacja seksualna odmienna od heteroseksualnej. Zostało to zbadane za pomocą dostosowanej do potrzeb badań tzw. skali Bogardusa. Określa ona deklarowany dystans do wskazanych grup społecznych w takich aspektach jak zamieszkanie w jednym mieście, wspólna praca, sąsiedztwo, ślub członka najbliższej rodziny z przedstawicielem grupy. We wszystkich tych sferach życia geje i lesbijki były wskazywane jako grupa, wobec których badani odczuwali największy dystans. W badaniach zadano również pytanie, czy respondenci zagłosowaliby na radnego, którego popierają, gdyby był on gejem. Z jednej strony połowa respondentów (47,7 proc.) odpowiedziało pozytywnie na to pytanie, jednak co trzeci respondent (35,3 proc.) do tej sytuacji odniósł się negatywnie. Poproszono badanych również o opinię dotyczącą możliwości organizacji „Parady Równości” w Białymstoku. 41 proc. respondentów nie miało nic przeciwko temu, sprzeciw wobec takiego pomysłu wyraziło 34,4 proc. Badanie przeprowadzono w 2013 roku na zlecenie Urzędu Miejskiego w Białymstoku, metodą wywiadu telefonicznego, próba 1001 osób.

Wycieczka do Poczopka, czyli "Białystok dla tolerancji" w praktyce

Przy okazji w badania KANTAR dla „Gazety Wyborczej” z początku listopada 2017 r. dotyczącego jesiennych wyborów samorządowych (prezydenckich), Tadeusz Truskolaski pytany przez nas, czy prezydent Białegostoku powinien uczestniczyć w paradzie równości, odparł wymijająco: – Dotychczas nie musiałem podejmować takiej decyzji.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.