Oko przesunie się po nich w pośpiechu, głowa nawet nie zarejestruje. Mnóstwo detali zwyczajnie nie przykuje uwagi. Czy to naprawdę ciekawe? Odstawiony kubek, stary kosz od koszykówki, lep na muchy, woda lecąca z kranu. Ale w obiektywie Agaty Awruk zwyczajne sprawy nagle okazują się mieć artystyczny wymiar.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kluczowy jest tytuł wystawy, prezentowanej w Centrum im. Zamenhofa, trafiający celnie, w samo sedno. „Sie żyje sie” – to zapis codzienności, w której „się żyje”, czas płynie wartko, nieustępliwie, zbierając detale w niekończący się łańcuch. W którym jest miejsce na żart, na smutek, na przestrzeń i na ciasnotę. Na rzeczy spędzające sen z powiek, i rzeczy na co dzień niezauważane.

A nawet jeśli przez chwilę zauważone, to dopiero w wielkim – lub całkiem maleńkim – formacie, w nowej kompozycji, przeniesione w przestrzeń galerii – docenione, zyskujące nowy wymiar, malarskość.

Życie pokawałkowane

Taki jest kadr z lejącym się strumieniem wody z kranu. Zdjęcie zrobione zza szybki, rozmazane, z kropelkami wody i płynu do mycia naczyń na pierwszym planie, nagle staje się impresjonistyczne.

Kubek z serduszkiem wciśnięty na kaloryfer, nad nim wysoko strzałka i rysunek człowieczka biegnącego do wyjścia – i oto zwyczajny fragment przestrzeni staje się metaforą, nawet jeśli nie zamierzoną, to w większym wymiarze i w takiej kompozycji nią się staje.

Wystawa: Agata Awruk 'Sie żyje sie'
Wystawa: Agata Awruk 'Sie żyje sie'  Fot. Agata Awruk

Wystawa: Agata Awruk 'Sie żyje sie', Fot. Agata Awruk

Plama (krwi?) na betonowej podłodze wygląda nierealnie, a jednak jest jak najbardziej realna, to ślad czyjegoś bólu, może nawet tragedii. Inna plama wydaje się jeszcze bardziej surrealistyczna, ale gdy się jej przyjrzeć bliżej – to efekt rozbitej butelki po winie, pudełko z wytrawno-szklaną zawartością jeszcze tkwi w środku kolorowego wykwitu. To, co zostało wskutek czyjejś nieuwagi, w dużym wymiarze zaczęło przypominać abstrakcyjne malowidło.

Ktoś czeka cierpliwie aż zakończy się strzyżenie głowy. Ktoś je kanapkę. Ktoś przykłada dłonie do twarzy. Ktoś zaciska pięść. Ktoś trzyma kierownicę, na rękach widać blizny. Ktoś wychodzi z wanny. Widać tylko fragmenty postaci, czasem dosłownie parę centymetrów skóry.

Poorana zmarszczkami dłoń z amputowanym fragmentem palca. Pościel pomięta, właśnie ktoś wstał, na łóżku „Nowa Odyseja” i opowieść o kryzysie uchodźczym. Lep na muchy. Przeszklona ściana dworca PKS, który już nie istnieje. Oszronione zejście do basenu, woda zamieniająca się w lód.

Oto życie pokawałkowane na detale. A może detale, układające jak puzzle naszą codzienność. Bo ten fotograficzny zbiór szczegółów to opowieść-everymana, opowieść każdego, bo każdy mógłby ją opowiedzieć. Każdy wokół siebie takie detale, albo takie fragmenty po drodze mijał. Ale czy każdy by je tak właśnie artystycznie sfotografował jak Agata Awruk? Czy wychwyciłby takie właśnie niezauważane szczegóły i wywindowałby je wyżej?

Wystawa: Agata Awruk 'Sie żyje sie'
Wystawa: Agata Awruk 'Sie żyje sie'  Fot. Agata Awruk

Sie żyje sie. w Białymstoku

Na pewno mógłby spróbować, do czego zachęca sama autorka. W myśl zasady miksującej dwa powiedzenia – wszystko płynie, łapmy chwilę”.

Kurator wystawy Sergey Shabohin wprost zauważa: „Sentencja Heraklita „Wszystko płynie” („Panta rhei”) najprecyzyjniej oddaje istotę widocznej na wystawie rzeczywistości, której nieujarzmiony potok został zatrzymany za sprawą procesu fotograficznego”.

Fotografie Agaty Awruk mają stylistykę pośpiesznych zdjęć, robionych telefonem, z rodowodem snapchatowym, instagramowym i facebookowym, o czym autorka mówi otwarcie. Fotografuje świat jej bliski, łapie chwile w miejscach, w których bywa, z ludźmi, którzy ją otaczają – bliscy i dalecy. W dobie mediów społecznościowych, w czasach, w których świetne zdjęcia można zrobić telefonem – wiele osób mogłoby spróbować zmierzyć się z takim fotograficznym „codziennikiem”.

Wszystkie prezentowane na wystawie zdjęcia (jest ich kilkadziesiąt) układają się w spójną całość. Ale też każde można traktować jako odrębny element, godzien oddzielnej opowieści. Wszystkie powstały w Białymstoku. Ale miejsce nie jest tu ważne – to kadry uniwersalne, mogłyby powstać gdziekolwiek.

Większość z nich ma często abstrakcyjny charakter, to kawałki wyabstrahowane z większej całości, czasem niewyraźne, nie do rozpoznania. To zdjęcia bez miejsca i bez czasu, choć tak naprawdę – właśnie o czasie, nieustępliwie płynącym – opowiadają. Łączą konkret i bezosobowość. Mają w sobie liryzm i twardość. I przez to stają się jeszcze ciekawsze.

Wystawa: Agata Awruk 'Sie żyje sie'
Wystawa: Agata Awruk 'Sie żyje sie'  Fot. Agata Awruk

Momenty i transformacje

Jest w tych skrawkach radość, uśmiech, jest i ból. Wśród zdjęć pozornie pozbawionych emocji wiele jest napięcia i dramaturgii. Złożony wózek inwalidzki pod ścianą. Płyny spływające w przezroczystych przewodach spod kołdry. Ale też czytanie – wielka płachta gazety zasłania twarz leżącego na łóżku pacjenta. Nawet szpital jest tu sfotografowany w sposób nieoczywisty.

– Fotograficzne poczynania Agaty Awruk wpisują się w nurt estetyki zdjęć momentalnych (Snapshot Aesthetic), które cechują przypadkowe, zrobione w pośpiechu ujęcia. Nurt ten powstał jako efekt zmęczenia ustawianą, kompozycyjnie przemyślaną i zaplanowaną fotografią. Najwierniej oddaje powierzchowną materię realnego, jej powszedniość i ukryte w głębi ponadczasowe prawdy – mówi kurator Sergey Shabohin. – Dzisiaj, wraz z rozwojem mediów społecznościowych, estetyka zdjęć momentalnych otrzymała impuls do rozwoju. Z jednej strony media społecznościowe i nowe technologie spowodowały wzrost jakości i estetyki zdjęć, z drugiej – zmieniły i zniszczyły nasz stosunek do fotografii. Zaczęliśmy cenić przypadkowe obrazy, wątpić w niezbędność lepszej jakości, inaczej odbierać wydrukowane zdjęcia i przedstawione na nich historie. Te transformacje zostały odzwierciedlone w pracach artystki.

***

Wystawa: Agata Awruk „Sie żyje sie”; Centrum im. Zamenhofa, ul. Warszawska 19, wystawa czynna do 21 maja, od wtorku do niedzieli w godz. 10-17 (w niedziele wstęp wolny).

Agata Awruk

Urodzona w 1983 r. w Białymstoku. Absolwentka Instytutu Kultury Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim i programu fotograficznego Sputnik. Laureatka wielu konkursów, m.in. TIFF Festival i National Geographic. Swoje prace wystawiała w Białymstoku, Warszawie i Mediolanie. Ma na swoim koncie książkę fotograficzną „Rest Under My Glory” wydaną przez BRUTOfnzn (Mediolan, Włochy). Publikowała w magazynach polskich i zagranicznych, m.in. „Wysokie Obcasy", „i-D Italy", „The Calvert Journal". Mieszka i pracuje w Białymstoku.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Anagram czyli czytaj od tyłu :)
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Jej nazwisko to anagram.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0