Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Zdaniem kapituły dr Ewa Piktel uosabia wzór zaufanego lekarza, opiekuna i przyjaciela ludzi – odczytywał werdykt Krzysztof Gedroyć, przewodniczący Nagrody im. Krzysztofa Kanigowskiego, pisarz, wykładowca w Akademii Teatralnej i mąż córki patrona nagrody – Ewy Kanigowskiej-Gedroyć.

AGNIESZKA SADOWSKA

W sobotę (7.04) po południu w Galerii Arsenał kapituła ogłosiła nazwisko laureata, wybranego spośród sześciu wspaniałych nominowanych lekarzy. To już dziewiąta edycja Nagrody, przyznawanej medykom z województwa podlaskiego, którzy poza profesjonalizmem, cechują się wrażliwością, empatią, pełnym szacunku i ciepła podejściem do pacjenta.

Następcy Doktora Kanigowskiego poszukiwani

Nagroda składa się z pamiątkowej statuetki, wykonanej przez artystkę rzeźbiarkę Małgorzatę Niedzielko, honorowego dyplomu oraz kwoty pieniężnej. Ale przede wszystkim – jest wyrazem uznania od pacjentów, bo to oni zgłaszają do plebiscytu lekarzy, którym ufają. Takich, jakim był białostocki chirurg dr Krzysztof Kanigowski. Ci, którzy go znali, mieli szczęście przebywać z osobą niezwykłą. Skromną, mądrą i pomocną, kochającą ludzi. Jego życie zawodowe było związane z Wojewódzkim Szpitalem im. J. Śniadeckiego w Białymstoku, w którym sprawował funkcję ordynatora Oddziału Chirurgii. Odszedł niespodziewanie, w wieku 66 lat. Po jego śmierci (10 listopada 2008 roku) rodzina i przyjaciele doktora zaczęli poszukiwać jego następców – po to ustanowili Nagrodę jego imienia.

– Zostaliśmy w potwornym smutku i żalu, ale i w poczuciu, że nie możemy pozwolić na to, żeby wartości, które reprezentował, zostały rozproszone i by nikt tego nie kontynuował. Postanowiliśmy więc ten smutek i żal przekuć w coś, co czyni dobro – tak o początkach Nagrody podczas uroczystości opowiadała Ewa Kanigowska-Gedroyć.

AGNIESZKA SADOWSKA

Brawo, tato!

Fundatorzy Nagrody zaczęli poszukiwać lekarzy, którzy swój trudny zawód traktują jak posługę, misję. Którzy nie patrzą na pacjenta z pozycji władcy – bo to nie może być sytuacja feudalna. I okazało się, że jest ich wielu. W ciągu dziewięciu lat zostało zgłoszonych 211 osób. W samej tylko dziewiątej edycji – wpłynęły 74 zgłoszenia dla 23 lekarek i lekarzy. Spośród nich kapituła wybrała wielką finałową szóstkę. I uhonorowała ją podczas sobotniej uroczystości. Było podniośle, wzruszająco, czasem zabawnie.

Dr Jan Czaban z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Kazimierza Dłuskiego zgłaszany do Nagrody jest rokrocznie i za tę „wysługę lat” otrzymał grafikę Sławomira Chudzika, a wręczyła mu ją córka artysty – Monika Szewczyk, dyrektorka Galerii Arsenał.

– Dobry lekarz jest więcej niż dobrym specjalistą. To ktoś, kto jest w stanie dotrzeć do serca, umysłu chorego, a nie tylko postawić właściwą diagnozę i wdrożyć terapię – powiedział dr Jan Czaban. Moment ten wykorzystał też, by podziękować żonie i powiedzieć, że bardzo ją kocha.

AGNIESZKA SADOWSKA

W gronie nominowanych znalazły się dwie panie doktor rodzinne: Katarzyna Koronkiewicz oraz Tamara Klimiuk. Ta ostatnia mówiła, że największym zaszczytem jest dla lekarza, kiedy w rodzinie, dla której jest lekarzem pierwszego kontaktu, rodzi się dziecko i to czwarte już pokolenie – w ciągu 27 lat jej praktyki lekarskiej – jest zapisywane właśnie do niej. Nominowany dr Andrzej Nazarkiewicz wspominał, że na chirurgii uczył się nie tylko rzemiosła, ale przede wszystkim tego, że praca to kontakt z człowiekiem.

Najwięcej zgłoszeń w tej edycji otrzymał dr Dariusz Kożuchowski z Hospicjum Domowego przy ul. Sienkiewicza 53 w Białymstoku. Rodziny pacjentów wprost zasypały kapitułę podziękowaniami, pochwałami, osobistymi, bardzo wzruszającymi wyznaniami. A mały synek doktora, gdy ten wracał na swoje miejsce z bukietem kwiatów i dyplomem, mocno się do niego przytulił i wyszeptał: – Brawo, tato!

Zgłosił ją wnuk

W tym roku kapituła uznała, że na najwyższe wyróżnienie i statuetkę Nagrody im. dr. Krzysztofa Kanigowskiego zasługuje doktor Ewa Elżbieta Piktel, która obecnie pracuje w trzech placówkach na terenie dwóch województw: w ZOZ Hospicjum Domowe w Białymstoku; w Centrum Medycznym Dojlidy w Białymstoku; oraz w NZOZ „Niebieski Parasol” Opieka Paliatywna w Ełku. Ma 74 lata i jest wzorem dla młodych lekarzy.

AGNIESZKA SADOWSKA

Do Nagrody Kanigowskiego zgłosił ją wnuk, początkujący lekarz dentysta. Napisał bardzo obszerne i bardzo emocjonalne uzasadnienie, ale tłumaczył się na jego wstępie:

– Uznałem jednak, że moim obowiązkiem jest podzielenie się kilkoma prywatnymi rzeczami, które w moich oczach czynią, a raczej dopełniają obraz dr Ewy Piktel, jako wzór lekarskiej empatii, oddania pacjentowi, wiedzy, a przede wszystkim – miłości.

Ewa Elżbieta Piktel (z domu Staręga) urodziła się 14 lutego 1944 w Siedlcach, gdzie jej ojciec – Wiktor Staręga wraz z matką przenieśli się z Kielecczyzny. Ojciec był inżynierem, przeprowadzał elektryfikację na terenie Siedlec i okolic, matka zmarła w roku 1952 na szalejącą wówczas w Polsce Ludowej epidemię gruźlicy. Ten fakt znacząco wpłynął w przyszłości na wybór zawodu przez dr Ewę. W kolejnych latach ojciec wraz z Ewą przeprowadzili się do Białegostoku, gdzie Wiktor Staręga współtworzył Wieczorową Szkołę Inżynierską, protoplastę dzisiejszej Politechniki Białostockiej. Jednocześnie założył drugą rodzinę, przez co Ewa zyskała dwójkę przyrodniego rodzeństwa. W wieku 17 lat, wbrew woli ojca, który usilnie namawiał ją na studia inżynierskie, wybrała medycynę na niedawno otwartym Wydziale Lekarskim ówczesnej Akademii Medycznej.

W trakcie studiów założyła rodzinę, w 1965 roku urodziła syna Piotra (dziś także jest lekarzem). Studia ukończyła w roku 1967, w związku z czym niedawno odbywała razem z innymi absolwentami rocznika 1967 tzw. „Złote Absolutorium” i ponowne, bardzo uroczyste, odnowienie Przysięgi Hipokratesa.

Onkologia

Po odbytym stażu chirurgicznym na Oddziale Onkologicznym podjęła nawet decyzję o zostaniu chirurgiem, jednak w międzyczasie zwolniło się miejsce na intrygującej dla niej radioterapii. Tam już została, zrobiła oba stopnie specjalizacji (1974; 1978). Tam też rozpoczęła współpracę w prof. Ludwikiem Ostrowskim, który zainteresował ją onkologią. Pracowała w różnych miejscach, w którymś momencie została poproszona o konsultowanie pacjentów w Szpitalu Wojewódzkim przez dr Krzysztofa Kanigowskiego.

AGNIESZKA SADOWSKA

Jak sama mówi, są lekarze starej daty i „lekarze”, czyli ci empatyczni, traktujący każdego pacjenta z należnym mu szacunkiem, niezależnie od stanu materialnego czy osobistych animozji.

Wnuk pani doktor opowiada: – Gdy spytałem ją, skąd się tego nauczyła, odparła, że jej największym mentorem był Stanisław Kiluk, jej wieloletni szef. W roku 1970 za namową prof. Ludwika Ostrowskiego wraz z Ignacym Kłoczką zorganizowała w Ełku Poradnię Onkologiczną. Jeździła tam dwa razy w tygodniu przez 47 lat – zawsze w poniedziałki i środy, później także piątki. Niezależnie od pogody, stanu zdrowia, zawsze punkt 8 musiała być w poradni, gdyż tam już kłębił się tłum pacjentów do przyjęcia. Ełcki „epizod” zaowocował, a może ewoluował z pomocą hospicyjną zarówno stacjonarną, jak i jedyną na terenie powiatu ełckiego i okolic opieką domową, która trwa do dziś, mimo że dr Ewa skończyła 14 lutego 74 lata.

W październiku zeszłego roku, jako najstarszy lekarz w Polsce, zdała Państwowy Egzamin Specjalizacyjny z zakresu medycyny paliatywnej. Powód był jeden – nowe przepisy wymagały, aby opieką nad pacjentami paliatywnymi zajmował się już nie onkolog, a właśnie specjalista medycyny paliatywnej. Nikt jednak nie chciał zgłosić się do pracy, co skutkowałoby brakiem opieki nad setkami pacjentów z małych wsi, dla których wizyta lekarza to jedyna szansa na uśmierzenie bólu, a czasem po prostu – na zwykłą rozmowę. Dr Ewa wzięła więc sprawy we własne ręce i sama postanowiła zapewnić ciągłość opieki nad swoimi pacjentami.

Oczy mówią wszystko

Obecnie przyjmuje w Przychodni Onkologicznej Centrum Medycznego Dojlidy, gdzie przyjmuje po 40-50 pacjentów dziennie, tylko dlatego, że „chcą do dr Ewy”.

– Na niektórych ludziach robią wrażenie liczby – ciągnie jej wnuk. – Kiedy spytałem Babcię mimochodem, ile przez te wszystkie lata przyjęła pacjentów, odparła z wrodzoną skromnością, że chyba coś około pół miliona! Kilometry, które przebyła, jeżdżąc do chorych w Ełku – co najmniej milion. Nie mogę nie wspomnieć, już jako wnuk, a jednocześnie lekarz, że moja babcia jest dla mnie niedoścignionym ideałem, wzorem empatii i oddania drugiemu człowiekowi. To, co robi, daleko wykracza poza misję lekarza, babcia jest jednocześnie dla swoich pacjentów psychologiem, czasem pewnie nawet spowiednikiem. Nigdy nie przenosi pracy do domu, mimo tego, że cykl życia przez całe moje i mojego ojca życie wyznaczały dwa dni: poniedziałek – środa, „bo wtedy nie ma babci, jest w Ełku”. Niesamowicie podziwiam ją, że mimo tylu lat, nadal jeździ, szkoli się z zakresu psychoterapii onkologicznej, nowych form terapii bólu itd. A jednocześnie jest zawsze blisko – osobiście nie wyobrażam sobie tygodnia bez rozmowy z babcią, która nawet mi radzi, jak rozmawiać z pacjentami. Po tylu latach pracy babcia sama mówi, że potrafi poznać, czy pacjent chce walczyć, czy nie – po samym spojrzeniu. Mówi, że w takich wypadkach „oczy mówią wszystko”.

AGNIESZKA SADOWSKA

Trzeba być psychologiem i przyjacielem

Na koniec zgłoszenia wnuk dr Ewy Piktel wspomina sytuację, która zapadła mu w pamięć: – Kilka lat temu mój przyjaciel powiedział, że jego mama ma nowotwór, lekarze traktują ją zdawkowo, a ona sama zaczyna mieć poważne objawy depresji klinicznej. Kilka dni później była już po pierwszej ROZMOWIE z dr Ewą, a we wrześniu tego roku mama wraz synem świętowali jego ślub. To pokazało mi najbardziej, co jest najważniejsze w zawodzie lekarza (oczywiście poza kwalifikacjami) – nie samo poczucie misji, ale zwykła umiejętność słuchania, traktowanie każdego równo, nie odmawiając nigdy nikomu pomocy.

Odbierając gratulacje, dr Ewa Piktel przyznała, że przez 17 lat współpracowała z dr. Kanigowskim. Nam opowiedziała też, że obserwowała starszych kolegów, wzorami byli dla niej przede wszystkim dr Filipowska i dr Kiluk, i to od nich nauczyła się, że „nie wolno rezygnować z pacjenta i trzeba mieć dla niego dużo ciepła”.

– Trzeba być dla pacjenta nie tylko lekarzem, ale i psychologiem, i przyjacielem – dodała, przyznając, że kocha ten zawód.

Ponad formalne obowiązki

W liście założycielskim o ustanowieniu Nagrody im. Krzysztofa Kanigowskiego można przeczytać m.in.: „Dla upamiętnienia osoby i postawy dr. Krzysztofa Kanigowskiego, w poczuciu wdzięczności za Jego jasną obecność pośród nas, wyrażając przekonanie, że zawód lekarza związany jest z poczuciem misji leczenia, czynienia dobra i sprawowania opieki; wymaga aktywności i odpowiedzialności, wykraczających poza formalne obowiązki zatrudnienia i funkcji zawodowej; że relacje z pacjentami powinny powstawać poprzez życzliwość, grzeczność, empatię; że terapia medyczna jest leczeniem człowieka, nie tylko choroby, zaś o jakości terapii świadczą zarówno jej skuteczność jak aspekty etyczne, ustanawiamy Nagrodę, przyznawaną lekarzom Podlasia, którzy w praktyce wyrażają takie postawy”.

AGNIESZKA SADOWSKA

Do tej pory Nagrodę otrzymali tacy wybitni lekarze jak:

*dr Elżbieta Solarz z Hospicjum Domowego dla Dzieci „Pomóż im” (2010),

*dr Zbigniew Mazurkiewicz, ordynator Oddziału Ortopedii w Szpitalu Wojewódzkim w Białymstoku (2011),

*dr Teresa Żółtowska, wieloletnia lekarka onkolog, organizatorka lecznictwa onkologicznego i opieki hospicyjnej (2012),

*dr Henryk Usowicz, ordynator Oddziału Chirurgii w Powiatowym Szpitalu im. Edwarda Rittlera w Sejnach (2013),

*dr Bogumiła Czartoryska-Arłukowicz z Białostockiego Centrum Onkologii i dr Dariusz Kuć z Domowego Hospicjum dla Dzieci w Białymstoku (2014),

*dr Helena Kuleszo-Kopystecka z Hospicjum „Dom Opatrzności Bożej” w Białymstoku (2015),

*dr Leszek Kozłowski z Oddziału Chirurgii Onkologicznej w Szpitalu MSW w Białymstoku (2016),

*dr Piotr Grabowski z Podlaskiego Hospicjum Onkologicznego w Nowej Woli koło Michałowa (2017).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.