Pies człowieka może zranić tylko raz w życiu - jak odchodzi na zawsze. Nie wyobrażam sobie, aby nie było przy mnie czworonożnych przyjaciół. Takiej radości, miłości nic nie zastąpi. Oczywiście to też obowiązek, wydatki. Ale mokry nochal z rana i przytulenie ciepłego futrzaka daje tyle pozytywnej energii!
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na pomysł akcji charytatywnej dla schroniskowych psiaków wpadli Kasia i Adam Safarewiczowie. Na co dzień para zajmuje się fotografią, a prowadząc działalność pod nazwą psiografia.pl, robią zdjęcia także czworonożnym modelom. Do tego mają swoją suczkę Kokę – czarnego mieszańca w typie labradora, więc temat psów przyjaciół zawsze był im bliski. Na tyle, że Kasia chciała zostać stałą wolontariuszką białostockiego Schroniska dla Zwierząt, jednak praca i obowiązki nie pozwoliły jej na regularne zaangażowanie się. Pomyślała więc: w takim razie zrobię, co się da.

Schroniskowe psiaki w weekend podrepczą do kawiarni

Kumpel od sportu i kanapy

– Postanowiliśmy pokazać na fotografiach, jak wygląda psie życie. Ale nie takie stereotypowo smutne, jak wiele osób wyobraża sobie schroniskowy los: klatki, głód i chłód. Chcieliśmy pokazać, że z psem może być fajnie, że może być najlepszym kumplem do spacerów, uprawiania sportów, wylegiwania się na kanapie, trzeba tylko dać mu taką szansę, stworzyć warunki – opowiada Kasia. – Może nazwa akcji „Pieskie życie” jest trochę przewrotna, bo kojarzy się z nieszczęściem, ale nam zależało na zderzeniu jej z rzeczywistością.

PSIOGRAFIA.PL

Jaka ta rzeczywistość jest dla czworonogów z właścicielami, ale i tych wciąż czekających w schronisku na własną rodzinę? Można się przekonać, oglądając efekty kilkumiesięcznej pracy Kasi i Adama podczas sesji zdjęciowych. To po prostu szczęście i radość w czystej postaci – zarówno tych psiaków, które mają swoje domy, jak i tych, które buszują na spacerach z uwielbianymi wolontariuszami. Wszystkie zdjęcia dostępne są na stronie http://psiografia.pl/projekt-pieskie-zycie/ w zakładce Pomagamy.

Oto energetyczny Jimmy – kawaler border collie, zachwycający skocznością i posłuszeństwem (razem ze swoją panią Martą Wiszniewską, lekarzem weterynarii mistrzowsko pokonują tor agility). Oto Chilli na łące w Grabówce, w pierwszych promieniach wschodzącego słońca. I nieco tłuściutki, ale godnie prezentujący się Doyle – do niedawna mieszkaniec schroniska, a teraz posiadacz własnego, kochającego domu.

PSIOGRAFIA.PL

Pikuś nie wie o swoim kalectwie

Akcję Safarewiczowie ogłosili w czerwcu 2017 roku i szybko zaczęli się do nich zgłaszać ludzie, którzy chcieli uwiecznić szczęśliwe chwile ze swoimi psami. Sfotografowali ponad 40 psów, poznali ich właścicieli. Umawiali się na sesje zdjęciowe w różnych ciekawych miejscach. Bywało, że w lesie oblazły ich mrówki, a za każdym razem wracali ubrudzeni od stóp do głów, bo kto sobie odmówi przyjemności potarzania się z psem? Na pewno nie profesjonalny fotograf.

Najbardziej utkwił im w pamięci Pikuś – przyjacielski, aczkolwiek niepozbawiony charakteru pekińczyk. Jedynym jego wrogiem jest kołnierz weterynaryjny, z którym przychodzi mu się mierzyć przy zakładaniu wózka. Bo Pikuś jest niepełnosprawny. Tylne łapki jakiś czas temu odmówiły mu posłuszeństwa, więc opiekunowie Paulina i Marcin zafundowali mu wózeczek. Pies mieszka z nimi, odkąd odeszła jego pani – a ich babcia. I cieszy się życiem zarówno bez wózka, jak i z nim. Jakby w ogóle nie zdawał sobie sprawy ze swoich ograniczeń. Śmiga za zabawkami, próbuje nawet podskakiwać.

PSIOGRAFIA.PL

– Tę bezinteresowną miłość między nimi bardzo dobrze widać – zauważają Kasia i Adam. Na zdjęciach widać też pewne zabawne podobieństwo – pan Marcin podczas sesji akurat był po kontuzji i poruszał się o kuli. Pikusiowi na pewno było miło, że nie jest jedynym w domu stworzeniem z ograniczeniami ruchu.

Smutne oczy Szczotki

Kasia i Adam weszli też ze sprzętem fotograficznym do schroniska. Przed pierwszą sesją zastanawiali się, jak będzie wyglądał ich kontakt z psem, który nie budzi swojego opiekuna o 6 rano w ciepłym domu, liżąc go po dłoni. Okazało się, że różnicy prawie nie ma. Szczotka była przeurocza. W czasie swojej pierwszej w życiu sesji wiele innych rzeczy robiła po raz pierwszy, ale z takim wdziękiem i spokojem, jakby była do tego stworzona – jeździła samochodem, siedziała z opiekunką Sylwią w kawiarni, witała się z gośćmi.

PSIOGRAFIA.PL

– We wszystkich tych czynnościach zachowała na medal. Była bardzo spokojna, ułożona, opanowana, przyjazna i odważna. Widać, że jest to dojrzały pies, ale pomimo okoliczności w jakich się znalazł, niepozbawiony chęci do zabawy. Jesteśmy przekonani, że już gdzieś jest cudowny dom dla Szczotki – mówią Kasia i Adam.

A ta jedna, jedyna różnica między Szczotką a domowymi psami? – Oczy. Szczotka ma niesamowicie smutne oczy. Piękne, duże, bursztynowe, ale bardzo smutne. Jedyną rzeczą, której jej brakuje, to dom z ludźmi, którzy ją pokochają i sprawią, że jej oczy będą się śmiały ze szczęścia.

Na adopcję w schronisku czeka także kolejna modelka Safarewiczów – Troja. Ich zdaniem suczka jest idealnym przykładem tego, że systematyczna praca nad swoimi niedoskonałościami przynosi świetne efekty. Troja nie miała łatwego życia, ale podczas sesji szybko przełamała nieufność i na wspólnym spacerze wąchała, biegała, bawiła się ze swoją opiekunką Łucją, pokazywała jak pięknie porusza się na smyczy, jak siada i przychodzi na zawołanie.

PSIOGRAFIA.PL

– Gdyby Troja mogła coś powiedzieć po ludzku, to podejrzewamy, że byłoby to: „Mów mi dobrze, dobrze mi mów, łaskocz czule warkoczem ciepłych słów” w piosenki Happysad, bo każde słowne nagrodzenie Troi sprawiało, że pokazywała siebie z jeszcze lepszej strony. Jesteśmy pod jej wielkim wrażeniem – mówią pomysłodawcy akcji.

Domów nie mają jeszcze Ines i Demon. To dziwne, bo obydwa husky urody są niezwykłej, powalającej. Najszczęśliwsze są w ruchu, ciągnąc trójkołowy wózek – taką zabawę w psie zaprzęgi zapewnia im opiekunka ze schroniska, Justyna.

Historia Toli, Tosi i Oriona

Tola, Tosia i Orion „pieskie życie” poznały z każdej strony. Każde z tej trójki jest „po przejściach”, każde z inna historią, ale każda z nich pokazuje, jak bardzo psia dola i niedola zależą od człowieka.

– Tolę, która ma teraz już 8 lat, wraz z jej siostrą znalazłam wyrzuconą przy drodze w kartonowym pudle. Maleńkie 6-tygodniowe szczenię, chore, zarobaczone, w agonii. Walka o jej życie i zdrowie trwała kilka tygodni – opowiada Izabella Korol, do której domu miała szczęście trafić Tola.

PSIOGRAFIA.PL

Tosia z kolei jest już około 5-letnia.

– Trafiła do nas po śmierci naszych sznaucerek. Pustka po ich odejściu była nie do zniesienia, Tola traciła całą radość życia, ja płakałam nieustannie. Tosia – to było nasze koło ratunkowe, nie zastępstwo dla Pasji i Bezy, a nowe życie, dla którego znalazło się miejsce i w domu, i w sercu. Tosia przez pierwsze dwa, a może trzy lata żyła na ulicy, stamtąd trafiła do niesamowitej pani Agaty, wypatrzyłam ją na facebooku i... jest u nas. To niekwestionowana królowa, indywidualistka, lwica kanapowa, a jednocześnie straszny pieszczoch. Troszkę na początku narozrabiała, przerobiła koronkowe firanki na makarony, pogryzła drzwi i futryny, do tej pory ma opory przed samodzielnym wychodzeniem z domu do ogrodu, tak, jakby się bała, że już tu może nie wrócić. Ale z pomocą nieocenionej psiej behawiorystki Aliny Bendiuk, poradziliśmy sobie z jej lękami – ciągnie pani Iza. – I wreszcie 8-miesięczny Orion. To spełnienie marzeń o owczarku podhalańskim, prawdziwy góral, uratowany z pseudohodowli przez Fundację Pasterze. Po skrupulatnej weryfikacji zostaliśmy wybrani. Sami go przywieźliśmy, jadąc po niego przez pół Polski. Przyjechał do nas maluch, biały niedźwiadek, słodki i cudowny. Miał wtedy 10 tygodni. Dziewczyny go wychowują „po psiemu", my po ludzku. Szczenię to rewolucja w domu, ale dla nas to najcudowniejszy czas. Psy są u nas członkami rodziny, kochamy je, dbamy o nie, a one odwdzięczają się tym samym. Pies człowieka może zranić tylko raz w życiu – jak odchodzi na zawsze. Nie wyobrażam sobie, aby nie było przy mnie czworonożnych przyjaciół. Takiej radości, miłości nic nie zastąpi. Oczywiście, to też obowiązek, wydatki. Moje psy, ze względu na swoją przeszłość, mają kłopoty ze zdrowiem. Leczymy je, rehabilitujemy, dobrze karmimy. Nie możemy beztrosko wyjechać, zostawić je zbyt długo. Kilka razy dziennie zmiatam tony piachu, zmywam podłogę, sierść mogę znaleźć praktycznie wszędzie. Bez względu na pogodę musimy wyjść na spacer, pojechać na szkolenie. Ale nie zamieniłabym tego nigdy na sterylny, ale pusty dom. Mokry nochal z rana i przytulenie ciepłego futrzaka daje tyle pozytywnej energii! Ich radość na mój widok, bez względu na to, czy jestem umalowana, czy nie, to najpiękniejszy bezinteresowny przejaw prawdziwej miłości.

PSIOGRAFIA.PL

Pani Iza dodaje, że jest jeszcze jeden pozytywny aspekt posiadania psów – poznaje się pokrewne dusze, innych „psiolubnych”.

Dobra moda na pomaganie

Kasia i Adam zdjęcia do projektu robili nieodpłatnie. Ba, nadal wykonują sesje w białostockim schronisku – po to, by poruszyć ludzi i zaktywizować ich do psich adopcji.

– Wiele osób szuka psa w internecie, a przecież wystarczy ruszyć cztery litery do schroniska i przekonać się, jak cudowne są tam psy – radzi Adam Safarewicz.

Tłumaczą, że głównym celem fotograficznej części projektu jest przekazanie odbiorcy za pośrednictwem zdjęć, że każde pieskie życie powinno być szczęśliwe, z odpowiedzialnym, kochającym opiekunem, czyli wyglądać jak te, które uchwycili podczas sesji. Od początku wiedzieli, że tę fotograficzną część akcji zwieńczą wystawą. Podczas wielkiego finału akcji, w niedzielę, 8 kwietnia, w białostockich Spodkach będzie można oglądać 26 fotografii w dużym formacie, które powstały w ramach projektu Pieskie Życie.

PSIOGRAFIA.PL

Wystawa będzie połączona ze zbiórką pieniędzy na rzecz Schroniska dla Zwierząt w Białymstoku oraz innych potrzebujących psów (w tym na rzecz Schroniska „Ciapek” w Hajnówce oraz podopiecznych Stowarzyszenia Psiemiatycze w Siemiatyczach). Zwłaszcza w Hajnówce sytuacja jest niewesoła. Choć wolontariusze organizują spacery (najbliższy zaplanowany jest na 15 kwietnia), to psiaki bardzo są spragnione kontaktu z ludźmi. Kasia i Adam zauważają, że w Białymstoku wykształciła się swoista moda na pomaganie mieszkańcom schroniska, zyskuje to coraz większą popularność, zwłaszcza wśród młodych ludzi. Przybywa wiernych i aktywnych wolontariuszy, a wymyślone przez nich i kontynuowane regularnie PSAcery – czyli spacery ze schroniskowymi psami – walczą w tym roku o laur konsumencki prestiżowego plebiscytu Podlaska Marka.

Podlaska Marka. Pięć dni do końca głosowania. A później poznamy laureatów

Niestety, do mniejszych miejscowości takie dobre trendy docierają z opóźnieniem.

Niedziela z atrakcjami

Pomysłodawcy akcji powołali komitet społeczny, w skład którego weszli wolontariusze i będą zbierać datki w formie pieniężnej, do puszek. Pieniądze zostaną przeznaczone na zakup: specjalistycznej karmy, środków przeciwkleszczowych (OTC), preparatów witaminowych, materiałów opatrunkowych, materiałów do remontu kojców w schronisku „Ciapek” w Hajnówce, akcesoriów, zabawek. W Spodkach zostanie też ustawiony pojemnik, do którego będzie można wrzucać dary rzeczowe, jak: karmę, środki przeciwkleszczowe (OTC), preparaty witaminowe, koce, derki, akcesoria, zabawki.

Ważne! Dary będzie można przynosić do Spodków od 8 aż do 22 kwietnia, więc jeśli ktoś nie będzie mógł wziąć udziału w imprezie głównej, to nic straconego – może zajrzeć do Spodków, wrzucić psiakom coś od siebie i przy okazji zwiedzić wystawę.

– WOAK, mimo że jest placówką kultury, jest otwarty na akcje społeczne – zauważa Kasia Safarewicz.

PSIOGRAFIA.PL

A jakie jeszcze atrakcje czekają na odwiedzających Spodki 8 kwietnia? Poza wystawą zdjęć przedstawiających szczęśliwe życie ponad 40 psów, będzie można obejrzeć pokazy psich aktywności: agility, szkolenia psów, nosework, fitness dog, a także ze służb mundurowych – funkcjonariuszy z policji, straży miejskiej i służby więziennej. Robert Andraka ze stowarzyszenia Happy Dog, główny organizator akcji, przeprowadzi licytację atrakcyjnych fantów. Psiografia.pl oferuje na aukcję dwie sesje z psiakami, będą też vouchery na treningi z czworonogami czy na billard oraz gadżety od Jagiellonii. W ramach wydarzenia odbędą się także prelekcje lekarzy weterynarii dotyczące różnych aspektów pieskiego życia. Wśród tematów: Kilka zasad postępowania zanim trafisz na ostry dyżur z psem; Czego nie wolno mu jeść? Żywienie psów w pigułce; Szczeniak w domu – i co dalej?

Nie zabraknie animacji dla najmłodszych, będzie stoisko z balonami w kształcie zwierzaków, a bajki o psach w godz. 13.30-14.30 będzie czytać aktorka Agnieszka Możejko.

Rozstawią się stoiska z akcesoriami dedykowanymi czworonogom, a na zewnątrz budynku apetyty zaspokoją foodtruckowe przekąski. Hitem mogą okazać się ciasteczka w kształcie kości, dochód ze sprzedaży których także zasili schroniska. Gośćmi specjalnymi będą psy ze schroniska w Białymstoku, polecające się do adopcji. Na imprezę można przyjść z własnym czworonogiem, pamiętając o zapewnieniu bezpieczeństwa jemu samemu i innym uczestnikom (obowiązkowe są smycz i kaganiec).

PSIOGRAFIA.PL

Pomysłodawcą Projektu jest psiografia.pl, organizatorem – Stowarzyszenie Happy Dog, współorganizatorem – WOAK Białystok. Honorowym patronatem inicjatywę objął prezydent Białegostoku. Wydarzenie odbędzie się w dniu 8 kwietnia 2018 roku w godzinach 11-16 na terenie WOAK Spodki w Białymstoku (ul. Św. Rocha 14). Wstęp wolny.

Więcej na https://www.facebook.com/projektpieskiezycie/

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Aleksandra Sobczak poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem