Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pierwszy audiobook wydawnictwa Pogranicze w Sejnach ukaże się wiosną – to „Mesjasz z rodu Efraima” Mosze Kulbaka (1896-1940), żydowskiego pisarza i poety, urodzonego w Smorgoniach na Wileńszczyźnie i tworzącego w języku jidysz.

W ub.r. książka Kulbaka ukazała się nakładem wydawnictwa Pogranicze, teraz instytucja zdecydowała się na przedstawienie tej mistycznej opowieści w formie słuchowiska.

Galeria postaci

Autorem przekładu jest szef Ośrodka Pogranicze w Sejnach  Krzysztof Czyżewski, on też czyta tekst. W jego poetyckiej interpretacji świat Kulbaka ożywa w intrygujący sposób (Czyżewski, nim ćwierć wieku temu współzakładał Pogranicze, był aktorem i instruktorem słynnego teatru Gardzienice, prowadził też własny teatr).

W nagraniu istotny jest też dźwięk. Surrealistyczny i mistyczny klimat opowieści ciekawie dopełnia muzyka Mikołaja Poncyljusza – jest w niej i klezmerski rytm, i przewrotny humor.

POSŁUCHAJ I ZOBACZ:

 

Wysypuje się z tej opowieści niezwykła galeria postaci. Młynarz Benia, wybrany na Mesjasza. Chasydzki nosiwoda Symcha Płachte. Gimpel Filozof, co odkrywa gwiazdy na niebie. Polscy panowie Wróblewski i Lubomirski. Córka tego ostatniego, co ucieka z domu i błąka się w poszukiwaniu Boga. Córka lichwiarza Lewiego Ptasznika, która Boga już znalazła. Białoruski pobożny chłop Kirył. Archanioły i demony: Michał, Lilit i Samael. Wreszcie Chrystus ubogich, co zstąpi z krzyża. A wszystko w mistycznej i surrealistycznej jednocześnie przestrzeni, zawieszonej między niebem a ziemią, między sztetlem w Smorgoniach a Jeruzalem, między wiejskimi chatynkami i wielkimi pałacami.

Ryzyko przekładu

– Oto niezwykłe, ekspresjonistyczno-mistyczne panoptikum Mosze Kulbaka, dla którego świat jest wielkim więzieniem dusz tęskniących za światłem. Nie ma tu tradycyjnej narracji, to opowieść rozbita na krótkie, zwarte, skondensowane rozdziały, jakby stacje dramaturgiczne. Ekspresjonistyczna symbolika świetnie się w tym mieści. To niezwykle wizyjna opowieść, jak film przesuwający się między oczami. I bardzo muzyczna. Kluczem do mojego przekładu była zresztą muzyczność – mówi Czyżewski.

Nie zna jidysz, książkę Mosze Kulbaka przełożył z angielskiego. Taki przekład obciążony jest dużym ryzykiem. Jak mówi dr Joanna Lisek, znawczyni i tłumaczka literatury jidysz – jidysz ma składnię słowiańską, gdy więc przejdzie przez angielski przekład – bardzo dużo traci.

– Ale Krzysztof Czyżewski przełożył tekst mistrzowsko. „Mesjasz z rodu Efraima” nie jest łatwą opowieścią do przekładu. Dużo tu filozofii, mistyki, łączy elementy folkloru i modernizmu. Dosłowny przekład opowieści mógłby ją zabić. Trzeba znaleźć sposób, by umieć ją oddać. I Krzysztof Czyżewski taki sposób znalazł – mówiła dr Lisek podczas promocji książki.

Pokraczny urokliwy świat

Pięciominutowej zapowiedzi audiobooka, jaką znaleźć można w internecie, warto słuchać, jednocześnie oglądając przesuwające się kadry. Tekst czytany przez Czyżewskiego ilustrują bowiem niezwykłe kubistyczne litografie Issahara Ben Rybaka (znajdują się też na okładce i wyklejkach książki).

To prawdziwa uczta dla oka – niezwykłe prace, przywodzące na myśl też świat Chagalla i Leśmiana, wypełniają obrazy, które świetnie pasują do klimatu opowieści Kulbaka. Pokraczne, niezgrabne, a jednocześnie urokliwe postaci oglądamy w różnych sytuacyjnych scenkach. Mędrcy zgłębiają księgi przy pełgających świeczkach. Wiejski głupek gawędzi z kozą. Szewc pracuje w swoim warsztaciku, rodzina siada do szabasowej kolacji. W miasteczku tłum postaci, między nimi mnóstwo kur... i tak dalej, i dalej.

Czyżewski litografie Rybaka przywiózł z Nowego Jorku. I po latach zdecydował właśnie nimi zilustrować wydanie Kulbaka. W ten sposób w książce wydanej w XXI wieku przez Pogranicze splotły się dwa światy z początku XX wieku. Jakby zbierane okruchy z różnych stron zaczynały układać się w niezwykłą całość.

Litografie Issahara Ben RybakaLitografie Issahara Ben Rybaka Fot. Ośrodek Pogranicze

Zobowiązanie do szuflady

– Jestem w Nowym Jorku, zaglądam do antykwariusza przy Broadwayu. Ten dowiaduje się, że jestem z pogranicza polsko-białoruskiego-litewskiego. A on kładzie przede mną litografie Rybaka, mówiąc, że może mnie to zainteresuje... To nazwisko było mi wtedy w ogóle nieznane. I tylko dlatego, że ta sytuacja wydarzyła się po 11 września, ceny spadły, mogłem kupić te prace – opowiadał Czyżewski. – Zauroczyła mnie magia ekspresjonistyczno-kubistycznych obrazów z serca Białorusi, więc się długo nie zastanawiałem. Tytuł: „Sztetl, mój zburzony dom, wspomnienie”. Rybak tworzył swój cykl w Berlinie w 1923 roku, w tym samym czasie i miejscu, w którym Kulbak pisał „Mesjasza z rodu Efraima”.

Czyżewski mówi, że tłumacząc ekspresjonistyczno-kubistyczną powieść Kulbaka, cały czas miał przed oczami obrazy Rybaka. I podkreśla, jak różne spotkania miały wpływ na jego docieranie do Kulbaka i Rybaka.

– Pamiętam spotkanie z Danielem Katzem. Niezwykła postać. Niewidomy staruszek, który stał na straży pamięci kultury jidysz. Sam nie mógł pisać, swoją książkę o Kulbaku – „Na krawędzi życia” wydał własnym sumptem, w niedużym nakładzie, byle tylko dać świadectwo. Zrobiliśmy potem wspólnie „Wilno Jerozolimą było. Rzecz o Abrahamie Sutzkeverze", drugim wielkim pisarzu w jidysz. I tak to właśnie się dzieje: spotkanie konkretnego człowieka, który daje świadectwo przy końcu życia, chce zostać ślad. I tak zostawił mi Kulbaka, włożył mi do szuflady pewne zobowiązanie, że muszę go odnaleźć. Na początku przełożyłem go tylko dla siebie – opowiadał Czyżewski.

A teraz jest i książka. Wkrótce do rąk słuchaczy trafi też audiobook.

Mosze Kulbak (1896-1940).

Żydowski poeta języka jidysz urodzony w Smorgoniach na Wileńszczyźnie. Ukończył cheder i jeszybot, wykształcenie świeckie zdobył jako samouk. W roku 1919 przyjechał do Wilna, gdzie pracował jako nauczyciel w szkołach z językiem wykładowym jidysz. Debiutował w roku 1920 w Wilnie tomem "Szirim" (Pieśni). W tym samym roku wyjechał do Berlina z zamiarem wstąpienia na uniwersytet. Pracował tam jako sufler. Do roku 1929, w którym wyjechał do ZSRR (z powodu nieprzyznania mu przez władze polskie obywatelstwa), pracował jako nauczyciel literatury w żydowskim gimnazjum i Żydowskim Seminarium Nauczycielskim. Pisał dużo. Tuż przed opuszczeniem kraju w wydawnictwie Kleckina w Wilnie ukazały się trzy tomy jego dzieł. Po przyjeździe do Mińska napisał szereg liryków, m.in. również poemat autobiograficzny „Der disner Czajd Harold”. Tworzył także powieści i dramaty.

Padł ofiarą wielkiej czystki w 1937. Po aresztowaniu przez NKWD osadzono go w łagrze jako „polskiego szpiega”. Tam zmarł. W grudniu 1956 roku został zrehabilitowany: „bez powodu uznany za winnego”.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.