Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jeszcze do piątku (26.01) przykro było na mural patrzeć. Sam środek wielobarwnego malowidła, gdzie wcześniej umieszczona była menora, zniszczyła czarna swastyka. Faszysta namazał ją 13 stycznia, do dziś nie został złapany przez policję.

Swastyka na wielokulturowym muralu. Zasłoniła menorę

– Temu kto to zrobił, nie będę dziękował, ale przynajmniej jest pretekst, byśmy mogli się tu spotkać – mówił Dariusz Paczkowski, artysta streetartowy, prezes Fundacji Klamra, pod okiem którego w 2015 roku powstawał mural. A przyszło wiele osób, by choć w tak symboliczny sposób wesprzeć ideę miasta wielokulturowego i jasno sprzeciwić się rasizmowi, antysemityzmowi, ksenofobii, nietolerancji.

AGNIESZKA SADOWSKA

Odpowiedź na mowę nienawiści

Mural na ścianie budynku przy al. Piłsudskiego 19/1 powstał jesienią 2015 roku. Przeplatają się w nim różnokolorowe nitki, słowa w kilku językach oraz symbole charakterystyczne dla różnych kultur np. menora, fragment wycinanki czy ozdobnik z podlaskich chat. Malowidło „Utkane wielokulturowością” wykonali uczestnicy warsztatów prowadzonych przez Paczkowskiego w ramach projektu „Mow@ Miłości” Fundacji Klamra wspieranej przez Stowarzyszenie na rzecz Kultury i Dialogu 9/12.

Projekt był odpowiedzią na mowę nienawiści zalewającą internet i ulice polskich miast. Paczkowski mówi, że zajmuje się tym niebezpiecznym zjawiskiem od lat i jest pewien, że ono się nasila. Nie mógł pozostać obojętny na to, co stało się z białostockim muralem.

Organizatorzy naprawy muralu – a włączyły się także: Normalny Białystok i Towarzystwo Przyjaciół Kultury Żydowskiej – utworzyli na Facebooku wydarzenie „Utkany kolorami Białystok – naprawiamy mural”.

AGNIESZKA SADOWSKA

Zachęcali do udziału w nim: „Zapraszamy wszystkie osoby i organizacje, dla których ważne są tradycje wielokulturowości Białegostoku oraz otwartość i akceptacja różnorodności. Naszą intencją jest, byśmy podczas tego krótkiego wydarzenia wspólnie pokazali naszą solidarność i miasto bez nienawiści, nazizmu, dyskryminacji, antysemityzmu”.

Swastyka przed akademikami. Politechnika Białostocka wzywa policję

Przybijamy piątki

Swastyki na muralu już nie ma, znowu widoczna jest menora. Ale jest i wartość dodana. Do słów w różnych językach dołączył szablon ze słowem po białorusku: supolna (razem). A na finał akcji Dariusz Paczkowski zaprosił wszystkich do wybierania kolorów, sprayowania dłoni i odciskania ich na szarym pasie pod muralem.

– Piątka pod hasłem „Utkany wielokulturowością Białystok”! Szerzej palce, mocno! – pokrzykiwał i dyrygował.

AGNIESZKA SADOWSKA

Karnie i ze śmiechem odciskali się więc i dziennikarze, i starsi białostoczanie – mieszkańcy okolicznych bloków, i przedstawiciele różnych organizacji pozarządowych. Kolejka była długa. Przytupywali w niej studenci z Turcji, Pakistanu i Tadżykistanu, studiujący na Politechnice Białostockiej w ramach programu Erasmus. Na kolorowe „piątki” mieli oryginalne pomysły: biało-czerwoną, jak barwy flagi polskiej, ale i tureckiej. Oraz czerwono-żółta.

– To barwy klubu piłkarskiego, któremu kibicuję: Galatasaray. Ale tak się składa, że także i waszego – Jagiellonii. Też jestem jej fanem – tłumaczył Seyhat z Turcji, szczęśliwy, że może w tak fajny sposób zaznaczyć swoją obecność w Białymstoku.

Czy Białystok jest stolicą polskiego neofaszyzmu?

W społecznej akcji, zorganizowanej w przeddzień Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu, uczestniczył też prezydent miasta Tadeusz Truskolaski. Swoją „piątkę” odcisnął jako pierwszy. Miasto wsparło finansowo naprawę. Za to, ale i za samą obecność dziękował prezydentowi Dariusz Paczkowski: – To sygnał, że miasto wspiera wszelkie środowiska mniejszościowe.

Radni potępiają swastykę na muralu i apelują do policji

Zauważył: – Ta swastyka to łabędzi śpiew organizacji neofaszystowskich. Teraz ich członkowie już widzą, że świadomość społeczna jest na tyle duża, że nie mogą się dłużej chować za plecami polityków i biznesmenów, nie ma już na to przyzwolenia.

Naprawa białostockiego muraluNaprawa białostockiego muralu AGNIESZKA SADOWSKA

O Białymstoku powiedział, że miał pecha, bo po nagłośnieniu popełnianych tu przestępstw z nienawiści stał się sztandarowym przykładem miasta neofaszystowskiego.

– Niesłusznie – mruknął prezydent Tadeusz Truskolaski. Zirytowany. Zaledwie godzinę wcześniej zwołał briefing, na którym przedstawiał dziennikarzom swoje stanowisko w sprawie materiału wyemitowanego w czwartek (25.01) wieczorem w programie „Czarno na białym” TVN24.

– Napisałem żądanie sprostowania. W tym programie było i kłamstwo, i manipulacja, i nieprawdziwy obraz miasta – uważa Truskolaski.

Trudno dziwić się jego zdenerwowaniu. Dziennikarz Rafał Stangreciak, mówiąc oględnie, nie przepracował się, sięgając do nagrań i zdjęć, które zostały opublikowane i opisane już dawno temu, ilustrują wydarzenia sprzed kilku lat, głównie 2012-13. Fakt, że zmontowane razem robią mocne wrażenie – oto miłośnicy Hitlera hajlują, podpalane są drzwi mieszkań cudzoziemców, bity i lżony za kolor skóry jest Rogers Cole Wilson, a ulicami miasta przez nikogo nie niepokojeni maszerują oenerowcy, demonstrując swoją siłę i wrzeszcząc o białej Polsce.

Naprawa białostockiego muraluAGNIESZKA SADOWSKA

Nie jest też nowością informacja, że prokuratorzy, którzy umarzali lub nie wszczynali śledztw dotyczących przestępstw z nienawiści, po „dobrej zmianie” awansowali. Dziennikarzowi nie udało się porozmawiać z nikim z prokuratury. Nie zaakcentował jak dawnych wydarzeń dotyczy materiał wideo i zdjęciowy, co przez ten czas robiły władze miasta i społecznicy, by zwalczyć problem, jak sytuacja wygląda teraz. Skwitował to jedynie zdaniem: „Światopogląd białostoczan powoli się zmienia”. Ale i tak w pamięci widzów pewnie bardziej utkwi pytanie: „Czy Białystok jest stolicą polskiego neofaszyzmu?” – które dziennikarz zadawał przechodniom.

Jaka swastyka? To słowiański symbol. Białostocka prokuratura znów umarza postępowania

Reagowanie jest ważne, a edukacja antydyskryminacyjna – ważniejsza

Podczas naprawiania muralu prezydent Truskolaski mówił, że TVN nawet nie zająknął się, ile miasto zrobiło dla ratowania sytuacji – miało miejsce już około 2 tysięcy wydarzeń w ramach programu Białystok dla Tolerancji. Razem z Darkiem Paczkowskim zastanawiali się, kto mógł namazać swastykę na muralu – pewnie ktoś nieroztropny, zagubiony, nieszczęśliwy. Truskolaski jest zdania, że można, a nawet powinno się go unieszczęśliwić jeszcze bardziej, poprzez złapanie i ukaranie. Liczy na skuteczność policji, bezkompromisowość prokuratury i surowość sądów.

– Białystok to miasto o tradycjach wielokulturowych, które zawsze będziemy pielęgnować – mówił prezydent. – Nie dajemy zgody na przejawy nienawiści, antysemityzmu i dyskryminacji w naszym mieście.

Swastykę na muralu potępili także białostoccy radni.

– Wszystko to pięknie, ale za mało – zwracali uwagę działacze społeczni, obecni na akcji naprawiania muralu, i ci, którzy dotrzeć nie mogli, a są znawcami tematu.

Anna Kozicka i Grzegorz Stefaniak ze Stowarzyszenia 9dwunastych byli akurat na warsztacie międzynarodowym dotyczącym migracji i integracji uchodźców i uchodźczyń w UE. Ale duchem – w Białymstoku i z tymi, którzy naprawiali mural. Zależało im jednak, by zaakcentować ich stanowisko:

– To edukacja antydyskryminacyjna powinna być priorytetem w budowaniu otwartości białostoczan i białostoczanek, a nie reagowanie po fakcie, gdy tak jak w przypadku muralu zadzieje się mowa nienawiści. Reagowanie jest ważne, a edukacja antydyskryminacyjna – ważniejsza.

Stowarzyszenie 9dwunastych jest pionierem programów edukacji antydyskryminacyjnej w kraju. W Białymstoku miało pod górkę. Mimo zainteresowania szkół udziałem w zajęciach, w 2016 roku odmówiono im patronatu Kuratorium Oświaty. Projekt nie dostał też dofinansowania z miejskiej kasy, więc od trzech lat stowarzyszenie o to się nie ubiega (a mimo to miasto chwali się nim, zaliczając do wydarzeń w ramach programu Białystok dla Tolerancji). W tej chwili edukacja antydyskryminacyjna właściwie „zeszła do podziemia”, bo ci edukatorzy i edukatorki, którzy są nią zainteresowani, skarżą się na nieprzychylny klimat w szkołach, że mogą mieć w związku prowadzeniem takich zajęć poważne nieprzyjemności. Mimo tego ze Stowarzyszeniem 9dwunastych nadal współpracują otwarci ludzie. Kozicka i Stefaniak, wciąż pełni nadziei, zapraszają do współpracy miasto, szkoły, rodziców, inne organizacje czy indywidualne osoby.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.