Poradnia chirurgiczna na Białówny odmówiła przyjęcia bezdomnego z otwartą raną lewego podudzia. Szpital wojewódzki, w którym pojawił się mężczyzna, nie chce komentować sprawy. Szpital miejski nie ma oddziału chirurgicznego, a szpital kliniczny bada okoliczności wizyty na SOR-ze. Bezdomny mężczyzna od ponad miesiąca pozostaje bez fachowej pomocy.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Prezes fundacji Ku Dobrej Nadziei Elżbieta Żukowska-Bubienko o aktualnej sytuacji pana Sławomira mówi wprost: – Jest nieubezpieczony, nikt go nie przyjmie i nikt mu nie pomoże.

Historię bezdomnego mężczyzny z otwartą raną nogi i widoczną kością piszczelową, odsyłanego bez pomocy ze szpitali, opisaliśmy wczoraj:

Z kością na wierzchu, odsyłany bez pomocy. Lekarze nie lubią bezdomnych.

Oparzyłem się

– Nie mam ubezpieczenia i nie mam pieniędzy – słyszę od 47-letniego Sławomira. – Dokucza mi ta noga. Oparzyłem się gorącą parą z rur. Chciałem się ogrzać – dodaje bezdomny.

Poparzył się ubiegłej zimy. Pokazuje mi, jakiej wielkości jest obecnie jego powiększająca się rana.

– Lekarz w brązowych okularach powiedział, że trzeba gorące posiłki jeść i bardziej odpoczywać.

– To ma spowodować, że się zagoi? – dopytuję.

– Tak, lekarz tak mówił, i rana musi sama się zrosnąć. Co drugi dzień mam zmieniać opatrunki.

Mężczyzna skarży się na trudności z chodzeniem, ból śródstopia i pięty, przykry zapach.

AGNIESZKA SADOWSKA

Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie sprawdza informację, czy na pewno nie ma renty i ubezpieczenia.

Nikt nie wie, gdzie jest lekarz

Na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego próbowałam odszukać lekarza, który 18 stycznia odesłał bezdomnego Sławomira bez spojrzenia na jego ranę. W czwartek (25.01) do godziny 15.05 miał dyżur na oddziale łóżkowym. Pracownik rejestracji to sprawdził, ale lekarza nie było na oddziale. Zostałam odesłana na izbę przyjęć. Na izbie usłyszałam: – To lekarz, który pracuje po drugiej stronie SOR-u. Tego lekarza u nas nie ma.

Rejestratorki wykonały telefon i przekazały: – Nie wiadomo, gdzieś jest...

Po powrocie na drugie skrzydło SOR-u nie udało mi się odszukać lekarza.

– Trudno mi powiedzieć, gdzie on jest. Proszę czekać – przekazał mi pracownik rejestracji i wyszedł.

Telefon sekretariatu dyrekcji USK nie odpowiadał.

CZYTAJ TEŻ: Lekarz i położne uniewinnieni od zarzutu narażenia na śmierć wcześniaka.

Skierowany do chirurga

Historię pana Sławomira przedstawiłam dyrektorowi szpitala miejskiego im. PCK.

– Z tego, co słyszę, rana wymaga zabezpieczenia chirurgicznego – mówi dyrektor Krzysztof Teodoruk.

Zanim pacjent z opiekunką po raz drugi trafili ze skierowaniem do szpitala wojewódzkiego na SOR, w szpitalu miejskim lekarz zbadał Sławomira i opatrzył mu ranę.

– My jesteśmy szpitalem internistycznym, nie mamy chirurgii. Ze wszelkimi złamaniami, ranami, które wymagają pomocy chirurgicznej, trzeba udać się do trzech szpitali w Białymstoku: MSWiA, klinicznego i wojewódzkiego – wymienia dyrektor szpitala miejskiego. Dodaje, że gdyby był to przypadek internistyczny, pacjent leżałby w jego szpitalu.

Sześć tygodni szukania pomocy

Jak wynika z dokumentów, Sławomir zgłosił się na SOR szpitala wojewódzkiego w nocy 13 grudnia 2017 roku. Z karty informacyjnej wynika, że zdiagnozowano rozległe owrzodzenie lewego podudzia. Wykonano usunięcie obumarłej tkanki, martwicy lub wilgotnej tkanki martwiczej przez przemycie. Następnie założono opatrunek na ranę. W badaniu przedmiotowym odnotowano, że lewe podudzie z głębokim owrzodzeniem obejmowało jedną trzecią obwodu i nie stwierdzono cech infekcji.

Lekarz, który przyjął Słąwomira, to ten sam, u którego mężczyzna pojawił się 19 stycznia 2018. Wykonano te same czynności. Jednak owrzodzenie obejmowało już cały obwód goleni. Mimo to, pacjent po niemal czterech godzinach pobytu na oddziale ratunkowym został wypisany ze skierowaniem do poradni chirurgicznej.

AGNIESZKA SADOWSKA

Odesłany do poradni

O wizycie pana Sławomira na oddziale ratunkowym szpitala wojewódzkiego w Białymstoku opowiedziałam kierownik administracji Grażynie Pawelec. Na prośbę o komentarz odparła: – To sytuacja pacjenta i nie jesteśmy od tego, by podważać opinię lekarza, który pacjenta widział, zadecydował i zabezpieczył ranę.

Dowiedziałam się także, że w sytuacji, gdyby pacjent był ubezwłasnowolniony, roszczeń pacjenta mogłaby dochodzić inna osoba. Jeżeli pacjent ma jakiekolwiek uwagi czy wątpliwości odnośnie do procesu leczenia, musi zgłosić się sam. – O procesie leczenia z osobami postronnymi nie rozmawiamy. Nie widzę tematu, który trzeba w tym momencie wyjaśniać. I to jest stanowisko szpitala w tej sprawie – zakończyła Pawelec.

Bez ubezpieczenia nie leczymy

Do poradni w Niepublicznym Chirurgicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej na Białówny w Białymstoku Sławomir zgłosił się ze skierowaniem szpitala wojewódzkiego w poniedziałek (22.01). Z trudem, bo bez dowodu osobistego mężczyzny, rejestratorka zaczęła zapisywać pacjenta do poradni. W trakcie zakładania karty sprawdziła dane Sławomira w systemie.

– Powiedziała, że jest nieubezpieczony i nie zostanie przyjęty do poradni, a z własnej kieszeni nie będzie płaciła za niego – relacjonuje Tadeusz Ciciński, asystent osoby bezdomnej w schronisku.

Sprawa stanęła na braku ubezpieczenia. Mężczyźni wrócili do stowarzyszenia, a Sławomir czeka na ubezpieczenie, żeby po roku od poparzenia dostać się do poradni chirurgicznej.

CZYTAJ TAKŻE: Zimowy Ratownik. Straż Miejska przeszukuje miasto.

Zło konieczne

Prezes stowarzyszenia Ku Dobrej Nadziei zauważa, że dotychczas bezdomny, kiedy trafiał do szpitala, mógł być ubezpieczony wstecz, po zgłoszeniu go przez szpital w MOPR-ze.

– W tym wypadku na ostrym dyżurze powiedzieli, że to przewlekłe, a w szpitalu klinicznym lekarz nawet nie podniósł nogawki od spodni – dziwi się prezes Żukowska-Bubienko. – To nie jest zwykła rana – dodaje oburzona, pokazując zdjęcie, na którym widać ubytek tkanki miękkiej w podudziu mężczyzny. Na przestrzeni kilkunastu centymetrów ciała nie ma w ogóle, jest jedynie kość.

– Lekarze mają teraz tylu pacjentów, że być może bezdomnych traktują trochę jak zło konieczne – podsumowuje.

CZYTAJ TAKŻE: Bezdomni opuszczają miejski budynek. Nowe miejsce przy Grunwaldzkiej.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem