Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Festiwal odbył się już trzy razy w miejscu niezwykłym – ponadstuletnim gospodarstwie w Budzie Ruskiej nad Czarną Hańczą, które kiedyś należało do staroobrzędowców. A dziś jest gospodarstwem agroturystycznym i galerią fotografii Piotra Malczewskiego, fotografa i podróżnika, który festiwal organizuje wspólnie z Piotrem Brysaczem, dziennikarzem i autorem m.in. wywiadów „Patrząc na Wschód. Przestrzeń, człowiek, mistycyzm”. Tytuł tej publikacji zbiega się z fascynacjami obu Piotrów – Wschodem.

I właśnie znawców Wschodu, znakomitych pisarzy i podróżników organizatorzy do siebie zapraszają. Gośćmi spotkań byli już m.in.: Wacław Radziwinowicz, Wojciech Górecki, Jacek Hugo-Bader, Wojciech Jagielski, Michał Książek, Andrzej Strumiłło, Piotr Nesterowicz, Jędrzej Morawiecki, Aneta Prymaka-Oniszk. Na wszystkie spotkania i pokazy wstęp był (i będzie) wolny.

Wspólnota ludzi dobrej woli

– W dniach 15-19 sierpnia, wspólnie z Piotrem Malczewskim, znów chcemy zaprosić wszystkich na festiwal. Od pierwszej edycji organizowaliśmy go za własne pieniądze, przy niewielkim wsparciu gminy Krasnopol i naszych przyjaciół. W tym roku także realizujemy go własnym nakładem sił, nie korzystamy z ministerialnych dotacji. Jednak – by był on bardziej okazały niż dotychczasowe jego edycje – ogłosiliśmy publiczną zbiórkę na wsparcie festiwalu, licząc na życzliwość coraz większej rzeszy jego fanów – mówi Piotr Brysacz, dyrektor artystyczny festiwalu. – Wierzymy w to, że można zbudować imprezę, nie opierając się o dotacje, lecz o wspólnotę ludzi dobrej woli o tych samych zainteresowaniach i podobnym patrzeniu na świat. Nie sztuką jest zorganizować festiwal w mieście, sztuką za to jest, by na wsi, w której stoi kilkanaście domów, zorganizować taką imprezę, w której udział wziąć zechcą zarówno mieszkańcy Budy Ruskiej, jak i okolicznych wsi, a także ludzie z całej Polski. I taką imprezę powoli udaje nam się budować. Wierzymy w to, że festiwal literacki organizowany na wsi ma sens, bowiem każde miejsce na ziemi zasługuje na swój festiwal. Gdyby nam się zbiórka udała, bylibyśmy pierwszym podlaskim festiwalem niezależnym od dotacji.

Pomóż, dostaniesz prezent

Czas goni – zbiórka na portalu polakpotrafi.pl potrwa do 19 lutego.

Tu wesprzesz Festiwal Literacki Patrząc na Wschód

Udało się zebrać już 28 proc. potrzebnej kwoty. Zebrane dzięki hojności darczyńców pieniądze organizatorzy przeznaczą na honoraria dla zaproszonych gości festiwalu i na otwarcie kontemplatorium – nietypowej wystawy fotografii chmur z całego świata – prezentowanej na świeżym powietrzu.

Dla ofiarodawców przygotowano upominki, w zależności od ich wkładu. To m.in. książki z autografami autorów, fotografie, puzzle, limitowane albumy w kolekcjonerskich edycjach, przygotowanych specjalnie na festiwal, a nawet kąpiel w rosyjskiej czarnej bani, czy nocleg w egzotycznej mongolskiej jurcie – właśnie w Budzie Ruskiej.

Festiwal Literacki Patrząc na WschódFestiwal Literacki Patrząc na Wschód Piotr Malczewski www.piotrmalczewski.com

W trakcie pięciu festiwalowych dni (15-19 sierpnia) odbędzie się 10 spotkań z pisarzami, kilka pokazów slajdów, kilka pokazów filmów, koncert zorganizowany na podwórku, po którym chodzili staroobrzędowcy i literacki spacer po Suwalszczyźnie. Organizatorzy są w trakcie rozmów z autorami i umawiania ich na spotkania, dlatego na tę chwilę nie zdradzają nazwisk, ale obiecują, że „będą to znane, bardzo dobre nazwiska”.

Rodzinnie i niespiesznie

– Nasz festiwal wyróżnia się spośród innych magią atmosfery. Odbywa się on bowiem na terenie ponadstuletniego gospodarstwa, niegdyś należącego do staroobrzędowców, którzy przyjechali z Rosji na te tereny około 1778 roku i założyli Budę Ruską. Można więc powiedzieć, że to miejsce jest – dosłownie i w przenośni – przesiąknięte magią Wschodu – mówi Piotr Brysacz. – Buda Ruska nad Czarną Hańczą mieści się w pobliżu Wigierskiego Parku Narodowego, na styku Wschodu i Zachodu, w miejscu, w którym krzyżują się języki, religie, nacje i kultury, w dziewiczym zakątku północno-wschodniej Polski.

Festiwal z założenia jest imprezą kameralną, rodzinną, niespieszną.

– Na spotkania przychodzą ludzie z dziećmi, przyjeżdżają kamperami, parkują na pobliskiej łące, kto ma psy, ten przychodzi z psami, atmosfera imprezy jest bowiem luźna i swobodna: nikt nikogo do niczego nie zmusza, nikt nie patrzy, jak kto jest ubrany, liczy się słowo, film, obraz, fotografia. Ludzie polubili tę naszą wiejską imprezę, w roku 2017 w festiwalowych imprezach udział wzięło 600 osób – mówią organizatorzy. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.