Formaty wielkie i całkiem maleńkie. Człowiek mocarny i człowiek złamany. Humanistyczną refleksję o ludzkiej kondycji snuje w swoje 90. urodziny artysta niezwykły, Andrzej Strumiłło. Ale pokazuje nam też swój notatnik, gdzie ironii nie brak, a inspiracją okazuje się być nawet miękkie zagłębienie między szyją a obojczykiem.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Życie bogate i ciekawe, twórczość różnorodna i wielka, postać wszechstronna, znana i ceniona. Andrzej Strumiłło – artysta malarz, podróżnik, wilnianin z urodzenia, który ponad ćwierć wieku temu osiadł na Suwalszczyźnie – to jedna z najbardziej intrygujących osobowości naszego regionu. I region postanowił malarza docenić. Cały ubiegły rok w Podlaskiem przebiegał pod znakiem artysty – Zarząd Województwa Podlaskiego ogłosił go Rokiem Andrzeja Strumiłły.

Jubileusz był podwójny – artysta obchodzi swoje 90. urodziny. Przedsięwzięć związanych z jego osobą zaplanowano wiele (m.in. benefis, ekspozycje, panele dyskusyjne, plener, audycje, cykl lekcji). Jubileuszowy rok zwieńczyła zaś wystawa prac malarza w Muzeum Podlaskim w Białymstoku otwarta pod koniec ubiegłego roku – „Andrzej Strumiłło. Malarstwo i rysunek. Dziennik A4”. Kto jeszcze jej nie widział, niech się spieszy – czynna będzie do 4 lutego.

AGNIESZKA SADOWSKA

Drobne refleksy

Zbudowano ją na zasadzie kontrastu – obok olbrzymich wielkoformatowych prac są też maleńkie, zgromadzone w gablotach niczym kartki powyrywane z notatnika. Bo też i jest to prawdziwy notatnik-szkicownik: kolaże sąsiadują z zapiskami, szkice ze zdjęciami, wariacje na temat czegoś – z autentycznym zapisem chwili.

Wszystko jest ważne – drobne detale wydają się być niczym refleks pozostawiony przez myśl, która gdzieś uleciała, ale jej zapis pozostał. Potrafią zaskoczyć – oto źródłem inspiracji może okazać się kobiecy dekolt, rozpisane na części pierwsze fascynujące szkice męskiego barku w różnych wymiarach i rozmiarach, wariacje na temat kurtki męskiej czy dziesiątki stłoczonych modlących się pleców, z których nieoczekiwanie wystrzeliwują w górę dłonie.

Strumiłło bawi się skojarzeniami, tworzy nowe światy, czasem w ironiczny, czasem w pogodny sposób. Szkiców jest tak wiele, że można wśród nich wędrować długo. To jak podróż po myślach – zarówno momentach ulotnych, jak i tych, które przez umysł przemknąć szybko nie chcą. Można na nie patrzeć jak na ciąg nieskoordynowanych skojarzeń, z których potem rodzi się coś spójnego, można też dostrzec tę spójność myśli o przemijaniu od razu. Trzeba tylko sobie – i szkicom artysty dać czas. Wgłębić się w nie, pozwolić poprowadzić.

Dla samego artysty codzienne notatki są bardzo ważne, jak sam twierdzi – mówią o nim nawet więcej niż wielkoformatowe obrazy, zwracające uwagę w jednej chwili. Nieprzypadkowo w tytule wystawy jeden jej człon stanowi: „Dziennik A4”. Szkice kojarzą się właśnie z takimi kartami wyrywanymi co i rusz z zeszytu. Uzbierało się ich na wystawie sporo – to kilkaset prac ze szkicowników artysty.

– Dzienniki są dla mnie formą notacji konceptualnej – mówi Strumiłło.

Trzeba spróbować wszystkiego! Rok Profesora Andrzeja Strumiłły

Upiorna wersja św. Szczepana

Zawsze zadziwiał swoją wszechstronnością – ciągnie go zarówno w stronę minimalizmu, jak i rozbuchanej formy. – Pasjonuje mnie i ascetyczna forma, ale też gwałtowność baroku, czy sztuki Wschodu, o którą się otarłem – mówił w wywiadach.

I rzeczywiście – te „ciągoty” i różnorodność formatową oraz techniczną widać też na wystawie.

Już przy wejściu przytłaczają olbrzymie, uskrzydlone postaci z cyklu „Lot”. Jeśli to aniołowie, to tacy, którzy zaliczyli wzloty i upadki, i skrzydła niekiedy mają mocno sponiewierane. Ale raczej to człekopodobne uniwersalne istoty, wyposażone w skrzydła najróżniejszej kondycji. Skrzydła olbrzymie, wznoszące się ku niebu, skrzydła delikatne i eteryczne, skrzydła zgeometryzowane, wpisane w szablon, skrzydła wiotkie, ledwie widoczne, w szczątkowej postaci.

AGNIESZKA SADOWSKA

I skrzydła wreszcie zniewalające, niczym trudny do opisania ciężar, który trzyma przy ziemi, choć chciałoby się wzlecieć do góry. Takie to są te nasze ludzkie „loty”. Bywają pełne lekkości, bywają takie, że lot raczej należałoby nazwać pełzaniem.

Strumiłło swoją malarską refleksję zamienia w metaforę ludzkiego losu. Pokazuje człowieka – czasem bez głowy, w statycznej formie, ale ileż w tych niby pomnikach emocji. To prawdziwa galeria! Człowiek mocarny, imponujący pewnością siebie, ale i człowiek w zawstydzeniu, w szponach nieśmiałości, zakrywający swoje okolice intymne wycięciem czarnego kwadratu. Człowiek pełen siły, i człowiek przypominający egipską mumię. Człowiek wojownik, i człowiek skulony, poddający się, złamany.

Na swój sposób taki wydaje się bohater z jednego z obrazów, który równie dobrze może kojarzyć się z upiorną wersja św. Szczepana, naszpikowanego strzałami, albo zapędzonego w kozi róg tolkienowskiego Golluma. To intryguje u Strumiłły – jak w ciekawy sposób potrafi połączyć wyobrażenia minione ze współczesnymi, dawne mity z popkulturowym kolażem. Może to świadomy zabieg, może nie. Nieszczęśnik na obrazie malarza ma twarz prawie jak maska, jest wychudzony, kości prawie przebijają mu skórę. Przysiadł na odpoczynek, wydaje się być bardzo zmęczony.

Ta dychotomia w przedstawianiu człowieka jest u Strumiłly bardzo wyraźna. Cały cykl zaś, „skrzydlatą” wielość oraz refleksję o ludzkiej kondycji świetnie oddaje wiersz artysty:

Tęsknimy

do czarnych skrzydeł anarchii

Szczerozłotych skrzydeł bogaczy

Różowych skrzydeł kokot

Białych łabędzioanielskich

Stalowych jak katany

Ptakom podniebnym zabranych

Kamiennych skrzydeł Nike

I skrzydeł wyobraźni.

Słusznie zauważył Andrzej Lechowski, dyrektor Muzeum Podlaskiego, otwierając wystawę:

– Twórczość Andrzeja Strumiłły sięga do najgłębszych początków sztuki, myśli, wrażliwości. Porusza tematy uniwersalne, ale dodaje im rys silnego zakorzenienia lokalnego, tu na pograniczu polsko – białorusko – litewskim. Na tym zasadza się fenomen jego osobowości i twórczości. Posiadł Strumiłło różnorodność i piękno świata, które wyraża swoją różnorodną twórczością. Jest w tym przekazie cała jego erudycyjna mądrość i życiowe doświadczenie Artysty, który sam siebie umiejscawia w tradycji Wielkiego Księstwa Litewskiego.

AGNIESZKA SADOWSKA

Urzędnik, włóczęga, malarz

Ponad 90-letni malarz, grafik, podróżnik, scenograf, erudyta, wilnianin, wiele dekad temu osiadł na Suwalszczyźnie – by ziem swoich przodków – Litwy i Białorusi być jak najbliżej, i po latach wędrówek znaleźć spokój i harmonię. Życie miał tak bogate, że trudno napisać o nim w kilku zdaniach, podobnie jak na wystawie trudno pokazać wszechstronny wymiar jego twórczości, skoro nie skupiał się na jednej dziedzinie sztuki, ale realizował się w ich wielu odsłonach.

Jako ilustrator kształtował świadomość artystyczną kilku pokoleń. Tworzył do wielu książek; od literatury dla dzieci po poezję Miłosza (oraz tomów własnych wierszy). Wystawiał na wielu ekspozycjach zbiorowych i indywidualnych w wielu miejscach świata, w tym: Biennale w Wenecji, Sao Paulo i Bonn. Jego prace są w dziesiątkach muzeów na całym świecie oraz w zbiorach prywatnych. Tak jak wystawy, trudno też wyliczyć szereg nagród i odznaczeń, którymi uhonorowano go w Polsce, ale też za granica.

Od 9 lat ma też swoją galerię w Suwałkach – Centrum Sztuki Współczesnej Galeria Andrzeja Strumiłły, gdzie prezentowany jest dorobek artysty, m.in. obrazy, fotografie, ilustracje książkowe, przedmioty przywiezione z wielu podróży.

AGNIESZKA SADOWSKA

Factum Est i Księstwo w księdze

Ponad 10 lat temu ukazała się książka: „Factum Est. Dzienniki 1978-2006” (wydane przez łomżyńską „Stopkę") autorstwa Andrzeja Strumiłły. Powinni jej poszukać w bibliotekach ci, którzy nigdy nie mieli okazji posłuchać jego wspomnień, a chcieliby się zanurzyć w historie zwykłe i niezwykłe, sprzężone w jednym życiu, które toczyło się i na świeczniku, i w ciszy pogranicza.

Zaraz po wojnie – lekcje awangardy u słynnego Władysława Strzemińskiego w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Łodzi i studia na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Zakładanie koła samokształceniowego z tymi, o których potem będzie głośno: Andrzejem Wajdą, Janem Tarasinem, Walerianem Borowczykiem, Andrzejem Wróblewskim.

Potem kilkunastoletnie w sumie włóczenie się po Dalekim Wschodzie. Przemierzał Syberię, Kaukaz, Mongolię, wnikał w życie ludzi i zwierząt tajgi (w ub.r. wydany został album o jego podróży ponad 60 lat temu, odbyła się też wystawa jego czarno-białych fotografii z tamtego okresu w operze podlaskiej). Zajrzał w głąb Azji, zobaczył wojnę wietnamską, Kraj Chabarowski, przemierzał pustynię Gobi, Ałtaj, Himalaje, Indie... Do Azji odbył najwięcej swych podróży w życiu – samych negatywów z owych wypraw ma w swoich zbiorach blisko 30 tysięcy.

Anioł stróż dla Profesora. Zaczął się Rok Andrzeja Strumiłły

Życie obfite w różne znajomości, zajęcia, społeczne inicjatywy. Prof. Strumiłło miał w nim etap bycia urzędnikiem międzynarodowej skali (na początku lat 80. dwa lata szefował Graphic Presentation Unit Sekretariatu ONZ w Nowym Jorku).

O tych najrozmaitszych, bogatych aspektach swojego życia opowiada właśnie m.in. w „Dziennikach”. Mają niezaprzeczalną wartość historyczną. To maleńki fragmencik puzzla, jaką jest Polska przełomu. A dokładniej – jak ją widział znany artysta, obracający się wśród możnych tego świata i wśród sąsiadów z wioseczek zagubionych nad suwalskimi jeziorami.

Są w książce echa wydarzeń politycznych, czasem niewyraźne, a czasem bardzo. PRL lat 70., stan wojenny, przełom '89. Wiemy, co w październiku '78 pisał „Przekrój", a co „Polityka". O czym rozmawiało się na korytarzach krakowskiej ASP. Skąd brał się konflikt w ZPAP-ie. Są też smaczki lokalne – wiele znanych osób z regionu znajdzie tu choćby wspomnienie o sobie, czasem zaledwie nazwisko w wyliczance, czasem ciepłe albo ostre słowo.

***

Muzeum Podlaskie w Białymstoku, Rynek Kościuszki 10: „Andrzej Strumiłło. Malarstwo i rysunek. Dziennik A4”. Wystawa czynna do 4 lutego, codziennie oprócz poniedziałków w godz. 10-18

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem