Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rezydenci i specjaliści pracujący w szpitalach w Białymstoku wypowiadają klauzulę opt-out, czyli pisemną zgodę na pracę w szpitalu więcej niż przez 48 godzin w tygodniu. Lekarz może, ale nie musi jej podpisywać. Bez względu na konsekwencje.

Kolejki do lekarzy coraz dłuższe, płacimy z własnej kieszeni. Raport NIK

Najtrudniejsza sytuacja w UDSK

W szpitalu dziecięcym formalnie klauzulę zwiększającą wymiar dyżurów wypowiedziały 34 osoby z 50, które zapewniały opiekę całodobową. Odrębną grupą są lekarze na 108 etatach, którzy pracują w poradniach, a nigdy nie dyżurowali w ramach opieki całodobowej.

– Około 90 proc. osób kluczowych, czyli tych, które w 100 proc. zajmują się opieką nad pacjentem, wypowiedziało klauzulę opt-out. To przekłada się na to, że od 1 stycznia nie mamy właściwie anestezjologów w ciągu dnia poza trybem dyżurowym – mówi prof. Anna Wasilewska, dyrektor szpitala dziecięcego.

Oznacza to, że będą wykonywane tylko pilne zabiegi ostrodyżurowe. Natomiast nie odbędą się, bądź zostaną znacznie ograniczone, zabiegi planowane, np. usunięcia przepukliny czy migdałków. Oddziały pediatryczne na razie działają i w styczniu są zabezpieczone. – Grafiki nie są pełne, ale mamy nadzieję, że uda się jeszcze kogoś pozyskać. Konkurs został ogłoszony na stronach internetowych – mówi dyrektor szpitala.

Najpoważniejszy problem będzie na SOR UDSK, bo wydłuży się czas oczekiwania na przyjęcie w przypadkach nie zagrażających życiu dzieci. – W kolejce może się teraz czekać 20-30 godzin – informuje dr Wasilewska. I zapewnia, że każdy pacjent wymagający pilnej pomocy natychmiast uzyska ją od lekarza medycyny ratunkowej.

Gdzie jest problem?

Do tej pory, żeby spiąć grafik, anestezjolodzy brali po 15 dyżurów. Po wypowiedzeniu klauzuli, a zgodnie z normą będą brali tylko 3, a dyrektor potrzebuje co najmniej 4-5 takich specjalistów. – Na rynku nie ma w ogóle anestezjologów i nie mam pomysłu, skąd będę mogła ich pozyskać – martwi się dyrektor szpitala.

Przyczyną radykalnych decyzji lekarzy specjalistów i rezydentów jest wieloletni brak znaczących podwyżek ich wynagrodzeń. Rezydenci specjalizacji priorytetowych otrzymali znaczne podwyżki, a ich pensja to około 5 tys. zł wypłacana z kasy Ministerstwa Zdrowia. – Myślę, że to pensja godna zawodu, ale dotyczy tylko najnowszych rezydentów – mówi dyrektor.

Oznacza to, że rezydent zatrudniony 1 grudnia ma zarabiać 5 tysięcy, jego kolega, który pracuje w UDSK od 4 lat, zarabia 3200 zł, a doświadczony specjalista, który nadzoruje obu tych rezydentów, zarabia 3700 zł. Do tego każda dodatkowa godzina dyżuru wyliczana jest w oparciu o stawki bazowe poszczególnych lekarzy. – To była kropla, która przepełniła czarę goryczy, i lekarze nie chcą już ustąpić – podsumowuje dyrektor Wasilewska.

Grafik szpitala ułożony jest do 15 stycznia w całym szpitalu UDSK. Od 1 stycznia będą wykonywane tylko zabiegi ostre i pilne. Planowe zabiegi są odraczane. Pieniędzy na podwyżki z kasy szpitala dyrektor nie ma.

Pacjenci proszeni o kontakt

Szpital dziecięcy w Białymstoku informuje swoich pacjentów w komunikacie dotyczącym planowanych zabiegów i badań w 2018 roku: – W związku z wypowiedzeniem przez lekarzy klauzuli opt-out, czyli zgody na pracę w wymiarze ponad 48 godzin tygodniowo, w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym mogą nastąpić opóźnienia w realizacji planowych świadczeń, takich jak planowane zabiegi, badania w znieczuleniu: tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny.

Osoby, które mają umówione planowe badania czy zabiegi, proszone są o wcześniejszy kontakt:

* w przypadku zabiegów – z sekretariatem oddziału, w którym zabieg był planowany,

* w przypadku badań TK i RM – z Zakładem Diagnostyki Obrazowej.

Śniadecja

Szpital Wojewódzki zapewnia, że po Nowym Roku nie będzie utrudnień w przyjmowaniu i leczeniu pacjentów. Na teraz nie ma ograniczeń w przyjęciach, mimo że w szpitalu 65 lekarzy wypowiedziało klauzulę opt-out.

– Jesteśmy w roboczym kontakcie z lekarzami, planowane są rozmowy i na razie nie przewidujemy żadnych ograniczeń i działań, które mogliby odczuć nasi pacjenci – zapewnia Grażyna Pawelec, kierownik administracji szpitala. I zauważa, że jest to problem wielu szpitali w skali całego kraju.

Dyrekcja szpitala poszukuje nowych rozwiązań, by zażegnać kłopoty.

Jakie to rozwiązania? – Kiedy wszystko będzie dopięte, wtedy poinformujemy o szczegółach. Do połowy stycznia mamy bez najmniejszego problemu zabezpieczoną pracę – dodaje kierowniczka.

Placówki z klauzulami

Szpital Miejski im. PCK w Białymstoku przy ulicy Sienkiewicza dotychczas nie otrzymał od swoich lekarzy odmowy w sprawie dodatkowych dyżurów.

– Na ten dzień takiej sytuacji u siebie nie mam. Dyżury mam rozpisane na styczeń, a co będzie dalej, nie wiem – informuje dyrektor Krzysztof Teodoruk.

Niemal podobnie jest w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym. W ostatnich dwóch miesiącach dodatkowych dyżurów odmówili tu rezydentka i lekarz specjalista. – Przy tej liczbie lekarzy, których mamy w szpitalu, są to sytuacje losowe i nie mamy żadnych problemów – poinformowała Katarzyna Malinowska-Olczyk, rzecznik USK w Białymstoku.

O lekarzy specjalistów i rezydentów zapytaliśmy również w Białostockim Centrum Onkologii przy Ogrodowej i Samodzielnym Szpitalu MSWiA przy Fabrycznej. Wciąż czekamy na informację, czy w nowym roku w tych placówkach pacjenci będą mieli utrudniony dostęp do opieki zdrowotnej.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.