Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Projekt budżetu przygotowany przez rządzącą Podlaskiem koalicję PSL-PO zaprezentowano podczas poniedziałkowej (20.11) konferencji prasowej. Blisko 48 procent stanowią w nim środki unijne, a aż blisko 68,5 procenta przeznaczonych ma być na drogi i kolej (dział: transport i łączność).

Niespotykana drogowa skala

Podczas konferencji marszałek Leszczyński (PSL) przekonywał:

– Inwestycje, które realizowane w przyszłym roku, będą też kontynuowane w następnych latach. Skonstruowanie tego budżetu pod tym względem było zadaniem trudnym. W budżecie znalazło się szereg inwestycji niezbędnych dla rozwoju województwa.

Przyszłoroczne dochody Podlaskiego szacowane są na poziomie 825,7 mln zł, (na poziomie lat 2014-2015), a wydatki – 979, 5 mln zł. Deficyt więc wyniesie aż 153, 8 mln zł. Prawdopodobny dług ma sięgnąć 181 mln zł (z nich ma być spłacany deficyt).

– Dochody są wysokie, a planowane wydatki są największe w historii budżetu województwa – podkreślał marszałek. – To budżet bardzo ambitny, ale i rekordowy w wielu aspektach, zarówno jeśli chodzi o dochody, jak i wydatki, ale i deficyt. To budżet niezbędny, by rozwój województwa się dokonał, żeby był trwały i realny.

Jak mówił, władze województwa planują przeprowadzenie inwestycji drogowych na niespotykaną dotychczas skalę. Na ten cel zaplanowano pozyskanie 428 mln zł ze środków unijnych.

– W poprzedniej perspektywie unijnej było łatwiej, udział własny w niektórych wypadkach wnosił nawet tylko jeden procent. Natomiast w tej perspektywie wynosi co najmniej 15 procent, a nawet i więcej. Dlatego, chcąc zrealizować planowane inwestycje drogowe, musimy ponieść duże koszty jeśli chodzi o udział własny. Ale najprawdopodobniej już nigdy nie zdarzy się taka okazja, by skorzystać z aż takich środków europejskich. I to jest szansa dla województwa, by połączyć siecią wszystkie najodleglejsze krańce województwa, miasta powiatowe z Białymstokiem, ale przede wszystkim uzupełnić to, co będzie realizowane w ramach inwestycji krajowych, a więc drogi S 8, S 61 i w przyszłości S 19. Dlatego ten wysiłek musimy podjąć – przekonywał marszałek.

Umowa na Krywlany podpisana. Teraz będzie z górki?

Cienki śpiew bez UE

Skarbnik wojewódzki Henryk Gryko zwrócił uwagę:

– Takich wydatków na starcie, na początku roku, jeszcze nigdy nie planowano. Już teraz można mieć pewność, że przekroczą miliard złotych. To pociąga za sobą oczywiście wysokość deficytu, takiego też nigdy nie planowano. Taki deficyt może budzić emocje. Jest jak dotąd największy, ale także już w tej chwili można powiedzieć, że aż takiego chyba nie zrealizujemy. Jak co roku będzie dużo mniejszy. Nie można by takiego deficytu zakładać, gdyby województwo było poważnie zadłużone, a jest w stopniu niewielkim. Ciągle będziemy najmniej zadłużonym województwem w kraju. Na razie nas też nie bolą koszty obsługi zadłużenia, są niewielkie.

Marszałek, jak i skarbnik zaznaczali, że Podlaskie nadal pozostanie liderem, jeśli chodzi o inwestowanie.

– Bez środków unijnych budżet województwa wynosiłby tylko 356,6 mln zł. Tak by wyglądał i bardzo cienko byśmy śpiewali – znaczył skarbnik.

Tu, wśród przykładów dochodów własnych, wymienił wpływy z podatku CIT (od osób prawnych, m.in. przedsiębiorców), które wyniosły w ostatnim roku tylko 71 mln zł, a z podatku PIT (od osób fizycznych) – 35 mln zł, a w ramach subwencji regionalnej (tzw. janosikowego) Podlaskie otrzymało jedynie – 28 mln zł.

– Jeśli chodzi o dochody podatkowe, to następuje wzrost. Powolny, ale wzrost. Jest to tendencja trwała. I mamy nadzieję, że i w tym względzie to, co zostało zaplanowane, będzie wykonane – dodał Henryk Gryko.

Marszałek dorzucił z nadzieją: – Środki, które inwestują przedsiębiorcy w latach 2018- 2020, powinny dać większe wpływy podatkowe. I dadzą, bo i tu środki unijne działają.

Jego zdaniem, potrzebna jest poprawa systemu podatkowego, tak aby większe sumy z tej puli wpływały do samorządów wojewódzkich.

Drogi, drogi, jeszcze raz drogi

Zgodnie z planami, najwięcej (w historii podlaskich budżetów) ma zostać wydanych na transport i łączność (w tym głównie na drogi wojewódzkie i kolej) – to ponad 671,2 mln zł. Na administrację publiczną ma zostać przeznaczonych blisko 80,3 mln zł (to druga pod względem wydatków pozycja), na kulturę i ochronę dziedzictwa narodowego nieco więcej niż w mijającym roku – ponad 63,2 mln zł (w tym o 700 tys. zł więcej na wydatki bieżące ma otrzymać Opera i Filharmonia Podlaska), na ochronę zdrowia – ponad 33,7 mln zł.

Wielkich pieniędzy przeznaczonych na drogi w przyszłorocznym budżecie marszałek nie łączy z faktem, że będzie to rok wyborczy. Choć – jak stwierdził – jest to pewna mobilizacja. Wysokie sumy na modernizację i budowę dróg mają też m.in. związek z sytuacją na rynku, na którym stający do przetargów dyktują ostatnio coraz wyższe ceny.

Największe koszty mają zostać poniesione z budowami dróg na odcinkach: Markowszczyzna-Łapy, Zabłudów-Nowosady, Białystok-Supraśl, Kleosin-Markowszczyzna i Ciechanowiec-Ostrożany.

Pierwsza dyskusja nad przyszłorocznym budżetem ma odbyć się podczas sesji sejmiku w najbliższy poniedziałek (27.11). Najprawdopodobniej tradycyjnie już suchej nitki na nim nie zostawią radni PiS, którzy mają w nim arytmetyczną większość.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.