Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

We wtorek (14.11) w uroczystościach wzięli udział podopieczni placówki przy Baranowickiej (a jest ich blisko 300), ich rodzice, władze miasta i województwa. Był program artystyczny przygotowany przez podopiecznych specjalnie na tę okazję. Były wyróżnienia dla części pracowników. I życzenia, m.in. od prezydenta Tadeusza Truskolaskiego, który życzył wszystkim mieszkańcom i pracownikom, by tworzyli prawdziwą rodzinę.

Jubileusz DPS-uJubileusz DPS-u Fot. Marcin Jakowiak/Urząd Miejski

Początki były skromne

Placówka rozpoczęła swoją działalność jako Państwowy Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci. Jej powstanie wiązało się z ogromną potrzebą utworzenia takiego ośrodka, gdzie opiekę mogłyby znaleźć dzieci z upośledzeniem umysłowym w stopniu znacznym i głębokim.

– W latach 60-tych na terenie ówczesnego województwa białostockiego działały tylko niewielkie placówki prowadzone przez siostry zakonne. W 1964 r. rozpoczęto budowę placówki, którą zlokalizowano na obrzeżach Białegostoku, przy ul. Baranowickiej. Ukończono ją w sierpniu 1967 roku, a oficjalne oddanie budynku do użytku odbyło się 28 października. Tę datę uważa się za początek działalności Domu Pomocy Społecznej – przypomina Anna Kowalska z Urzędu Miejskiego w Białymstoku (Miasto Białystok prowadzi placówkę).

Początki, jak wspominają pracownicy, były skromne. Dom bardziej przypominał szpital. Przez lata następował rozwój i rozbudowa placówki, w 1985 r. rozpoczęła działalność filia DPS w Bobrowej.

Jubileusz DPS-uJubileusz DPS-u Fot. Marcin Jakowiak/Urząd Miejski

Żmudne ćwiczenia przyniosły efekt

Dziś przy ul. Baranowickiej mieszka ponad 300 osób – dzieci i młodzież oraz dorośli. Są niepełnosprawni fizycznie i intelektualnie, część to osoby z przewlekłymi chorobami psychicznymi.

– Wśród nich – Sławomir Sadowski. Ma 57 lat, w białostockim DPS spędził niemal całe swoje życie – opowiada Anna Kowalska. – Kiedy tu trafił, był zaledwie siedmiolatkiem. Nie chodził, nie mówił, miał zdeformowane przykurczami ręce i nogi. Po kilkunastu latach spędzonych w placówce, dzięki żmudnym ćwiczeniom i pomysłowości wychowawców, nauczył się komunikować z otoczeniem. Pisze listy, bajki, maluje obrazy. Jego prace były wielokrotnie wystawiane i nagradzane w konkursach plastycznych. Mężczyzna mówi, że jest dumny z siebie i uważa, że możliwość porozumiewania się z otaczającym światem jest jego największym sukcesem, choć z pewnością nie jedynym.

Podobnie jak pan Sławomir – dzięki istniejącym w DPS pracowniom – wielu wychowanków ma szansę ujawnić i rozwinąć swoje talenty. Piszą i wydają tomiki poezji, rzeźbią, malują. Realizują swoje pasje w zespołach teatralnych, muzycznych, fotograficznych. Uczą się, spełniając obowiązek szkolny.

W 2000 roku przy Baranowickiej wybudowano pływalnię, z której mogą korzystać także mieszkańcy Białegostoku. W 2007 roku otwarto też dzienny oddział dla osób dotkniętych chorobą Alzheimera, przeznaczony dla 20 osób.

– Obecnie w DPS pracuje ok. 290 pracowników, którzy każdego dnia robią wszystko, by zapewnić swoim podopiecznym domową atmosferę i poczucie bezpieczeństwa – mówi Anna Kowalska.

Jubileusz DPS-uJubileusz DPS-u Fot. Marcin Jakowiak/Urząd Miejski w Białymstoku

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.