Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O ewakuacji szkoły zdecydowała we wtorek (14.11) jej dyrekcja, zaraz po sygnale od jednej z nauczycielek, że w budynku czuć drażniący zapach. Na miejscu szybko zjawiła się straż pożarna, strażacy zbadali pomieszczenia specjalnymi urządzeniami. Mierniki jednak nie wykazały już w powietrzu obecności gazu. Niewykluczone, że - jak relacjonują świadkowie - mógł to być gaz pieprzowy.

Uczniowie i nauczyciele wrócili do szkoły. Sprawą zajęła się policja. Zaledwie w dwie godziny od wydarzenia funkcjonariusze złapali dwie osoby podejrzewane o rozpylenie gazu. To 16- i 17-latek.

Jak mówi nadinspektor Tomasz Krupa, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, trwa ustalanie zakresu ich odpowiedzialności w tej sprawie. – Starszemu ze sprawców może grozić nawet do trzech lat więzienia – mówi rzecznik podlaskiej policji.

Rozpylony gaz spowodował ból głowy, mdłości i podrażnienie dróg oddechowych u ok. 20 osób. Jedna z uczennic trafiła do szpitala na obserwację

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.