W proteście przeciwko trzymaniu psów na łańcuchach białostoczanki i białostoczanie symbolicznie przywiązali się do budy. Zaadaptowane czworonogi ze schroniska przeszły też dumne i szczęśliwe w Paradzie Adopciaków.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Białostocką edycję ogólnopolskiej akcji „Zerwijmy łańcuchy” po raz kolejny zorganizowali w sobotnie (7.10) południe wolontariusze i wolontariuszki Schroniska dla Zwierząt w Białymstoku oraz białostocki oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Czas zmienić mentalność

W ramach happeningu symbolicznie białostoczanie przywiązywali się grubym łańcuchem do budy na placu przed Teatrem Dramatycznym. Tym samym można było poczuć ciężar psiego łańcucha na własnej szyi.

AGNIESZKA SADOWSKA

– Psy na łańcuchach nie odczuwają tylko bólu fizycznego, ale jest to także udręka psychiczna. Przebywanie na łańcuchu uniemożliwia im prawidłowy rozwój – nie kryła w rozmowie z „Wyborczą” Anna Jaroszewicz, kierowniczka białostockiego Schroniska dla Zwierząt w Białymstoku, zarazem stojąca na czele białostockiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. – Do naszego schroniska trafia dużo takich psów. Ostatnio nawet pojawił się pies z końcówką łańcucha na szyi. Psy na łańcuchach przywiązane do budy wciąż można spotkać nie tylko na wsiach, ale przy wielu domach jednorodzinnych, np. na białostockich osiedlach.

Uczestnicy akcji apelowali:

– Trzymanie psa na łańcuchu jest niezgodne z prawem, niebezpieczne dla ludzi [psy takie są często agresywne – red.], nieetyczne, powoduje cierpienie. Czas to zmienić! W odniesieniu do psów – i w ogóle zwierząt – zwłaszcza na wsi konieczna jest zmiana mentalności ludzi.

AGNIESZKA SADOWSKA

Zgodnie nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt z 2012 roku trzymanie psa na łańcuchu dłużej niż dwanaście godzin w ciągu doby jest karalne. Zgodnie z jej zapisami łańcuch nie może mieć mniej niż trzy metry. Przy tym takie psy muszą mieć m.in. dostęp do świeżej wody.

Osoby, które łamią zakaz i trzymają zwierzę na uwięzi przez całą dobę, popełniają wykroczenie, które jest karane aresztem lub grzywną. Sąd może również orzec o zabraniu danego zwierzęcia właścicielowi oraz zapłaty nawiązki na cel związany z ochroną zwierząt.

Parada rozmerdanych ogonów

Po zakończeniu happeningu, spod teatru wyruszyła Parada Adopciaków – psów z białostockiego schroniska. To był drugi taki przemarsz. Zakończył się przy rzeźbie psa Kawelina. Było to swojego rodzaju spotkanie towarzyskie byłych podopiecznych schroniska oraz ich nowych rodzin z jego pracownikami i wolontariuszami.

AGNIESZKA SADOWSKA

– Staramy się pozostawać z nimi w kontakcie, są to jednak kontakty w postaci przesyłanych do nas zdjęć z nowych domów i rozmowy telefoniczne. Nie są one jednak w stanie zastąpić kontaktu osobistego. Stąd pomysł tych spotkań. To wielkie szczęście widzieć uśmiech na psich pyszczkach, i rozmerdane ogony, i ten wzrok wbity w kochającego pańcia – mówi Monika Gąsiorowska.

– Mam już drugiego psa ze schroniska. One potrafią kochać jak żadne inne – byli zgodni co do czworonogów właściciele, towarzyszący swoim podopiecznym podczas parady.

Miesięcznie do białostockiego schroniska trafia ponad czterdzieści psów. We wrześniu 26 znalazło nowe ludzkie rodziny. W sumie obecnie mieszkają tu 192 psy. Czekają na adopcję.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem