Zdjęcia przytulających się par, w tym homoseksualnych, zdjęto z wystawy na Wydziale Matematyki Uniwersytetu w Białymstoku. Domagała się tego rada wydziału, uznając fotografie za bulwersujące. Rektor UwB ze stanowiskiem się nie zgodził, ale zdjęcia usunąć nakazał. Autorka wystawy: - Ta sytuacja dowodzi, że osoby homoseksualne ciągle nie są u nas akceptowane.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chodzi o fotografie autorstwa Patrycji Łapszo z cyklu „True of Love”, które stanowiły część wystawy „Cień obrazu” prezentowanej w ramach Festiwalu Fotografii INTERPHOTO. Festiwal trwa właśnie w Białymstoku i korzysta gościnnie z różnych miejsc wystawienniczych - po całym mieście rozsianych jest ponad 30 wystaw artystów z Polski i zagranicy. Jedna z nich prezentowana jest właśnie na Wydziale Matematyki Uniwersytetu w Białymstoku w nowoczesnym kampusie uniwersyteckim.

A w jej ramach przez ponad dwa tygodnie można było oglądać fotografie Patrycji Łapszo, które pokazują przytulające się pary. Są wśród nich młode kobiety, młodzi mężczyźni, kobieta ze swoim partnerem, starsza uśmiechnięta para, trzy przytulone kobiety. Wszyscy są nadzy od pasa w górę, ale tak upozowani, że nagości nie ma tam w ogóle. To piękne fotografie, pełne delikatności i czułości.

Pomysł, że zdjęcia są kontrowersyjne, wydaje się irracjonalny. Czym mogą bulwersować? Nie wiadomo. Nie wiadomo, czy chodzi o sfotografowaną sugerowaną nagość, czy wątek homoseksualny, czy o to, że na jednym ze zdjęć przytulają się do siebie aż trzy kobiety, czy może chodzi o fotografowanie seniorów? Protestujący tego nie precyzują, uznali, że zdjęcia są bulwersujące i już. I zażądali ich usunięcia na tydzień przed finisażem wystawy.

W dniu, w którym była demontowana, tuż obok w Uniwersyteckim Centrum Kultury odbywała się dwudniowa konferencja „Miejsce i rola uniwersytetu w XXI wieku. Nauka – kultura – wymiar lokalny”.

Uniwersytet w Białymstoku podzielony

Wystawę otwarto trzy tygodnie temu, pierwsze negatywne głosy na jej temat zaczęły docierać do organizatorów kilka dni temu. Aż wreszcie przybrały konkretny kształt: rada Wydziału Matematyki się zebrała i przegłosowała stanowisko, by natychmiast usunąć część zdjęć. Wniosek znalazł wyraz w uchwale i powędrował do rektora Uniwersytetu w Białymstoku.

'True of Love' wystawa fotografii Patrycji Łapszo
'True of Love' wystawa fotografii Patrycji Łapszo  Fot. Festiwal InterPhoto

W piątek (6.10) nie udało nam się skontaktować ani z dziekanem Wydziału Matematyki prof. Krzysztofem Beliną-Prażmowskim-Kryńskim (wiadomo tylko, że podczas głosowania go nie było), ani z rektorem uczelni prof. Robertem Ciborowskim. Uchwała podjęta podczas posiedzenia rady wydziału (w jej skład wchodzi ponad 30 osób, w tym sześciu przedstawicieli samorządu studenckiego) też na razie nie jest dostępna dla mediów.

– Rzeczywiście, pracownicy wydziału i członkowie rady wydziału przegłosowali stanowisko, by natychmiast usunąć część zdjęć. Ich zdaniem fotografie mają bulwersujący charakter i nie są stosowne do miejsca ekspozycji – mówi Katarzyna Dziedzik, rzeczniczka Uniwersytetu w Białymstoku. – Pan rektor nie zgadza się z taką opinią i podejściem do zdjęć, ale przychylił się do wniosku rady, wychodząc z założenia, że Wydział Matematyki ma swoją autonomię i jest gospodarzem obiektu. By nie eskalować problemu, poprosił organizatorów wystawy o zdjęcie fotografii i zaproponował przeniesienie wystawy w inne miejsce - do Uniwersyteckiego Centrum Kultury. Ale organizatorzy wystawy się na to nie zgodzili.

– Czy rektor mógł się nie zgodzić z wnioskiem rady Wydziału Matematyki i odmówić zdjęcia fotografii z wystawy? – pytamy.

– Ta kwestia nie jest precyzyjnie zapisana w prawie. To raczej kwestia dobrego obyczaju i dobrych relacji między wydziałami. Można oczywiście rozważać, czy głos rektora mógł być dominujący. Rektor wyszedł jednak z założenia, że choć opinii rady wydziału nie podziela, to wydział ma prawo do takiej decyzji – mówi Katarzyna Dziedzik.

I dodaje: – Z rozmów na wydziale wiem, że głosy o niestosowności wystawy padały także wśród niektórych studentów. W moim przekonaniu cała ta sytuacja to też miara granicy naszej tolerancji. Na tym skądinąd ona polega: musimy przyjąć różne reakcje, nawet ich nie podzielając.

Nie ma zdjęć, ale jest dyskusja?

Co ciekawe, festiwal, w ramach którego prezentowana jest ocenzurowana wystawa (zdjęte zostały fotografie Patrycji Łapszo, reszta została prac została), w tym roku odbywa się pod hasłem „Granice tolerancji”. To właśnie w tym haśle plusów całego zamieszania próbuje się doszukać Grzegorz Jarmocewicz, kurator wystawy i dyrektor artystyczny festiwalu INTERPHOTO:

– Całą tę sytuację trzeba przyjąć jako integralną część festiwalu wpisującą się w jego temat. To, że zdjęcia zdjęliśmy, to jedno. To już się wydarzyło. Powstała jednak i trwa dyskusja społeczna na temat granic tolerancji, co jest ważne. Taki też był cel festiwalu – postawienie pytania o tolerancję naszego społeczeństwa wobec różnych aspektów. Ale nie sądziłem, że takie zamieszanie dotknie akurat tej wystawy. Te zdjęcia nie są przecież w ogóle kontrowersyjne. Tam przecież praktycznie nie ma nagości, widać tylko torsy, a i tak w sumie zakryte, widać chyba tylko jedną pierś... Obok tych prac wisiały inne zdjęcia, które mogą się wydać dużo bardziej kontrowersyjne. Podobnie jak wystawy prezentowane w innych miejscach Białegostoku – mówi Jarmocewicz. – Od początku podszedłem do sprawy z dystansem, próbując zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. I mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem władze wydziału – jako gospodarze tych przestrzeni mają prawo do takiej decyzji. Z drugiej strony takie podejście do zdjęć jest nie w porządku. W zeszłym tygodniu zaczęły docierać do mnie informacje, że część osób z wydziału nie chce tej wystawy. Staraliśmy się tym nie przejmować. W środę jednak dostałem telefon od pracownika administracyjnego, że taka jest decyzja rektora i że władze proszą o natychmiastowe usunięcie prac. Następnego dnia zaproponowano mi jej przeniesienie. Ale do miejsca, w którym umieszczenie całej wystawy byłoby niemożliwe – mówi Jarmocewicz. – Cenna jest postawa rektora, że mówi wprost, iż ma inną opinię w tej kwestii niż Wydział Matematyki...

- Ale ostatecznie niestety zalecił zdjęcie prac - mówimy.

– Trochę nie miał wyjścia – odpowiada Jarmocewicz. – Zdecydowaliśmy więc o zdjęciu tych konkretnych prac. Oczywiście cała wystawa ma w sobie teraz lukę, duży uszczerbek. Na miejscu pozostały opisy, co też jest wymowne. O ile nie zdjęli ich pracownicy wydziału.

- Nie próbował pan walczyć o te fotografie? - pytamy.

– Celem naszego festiwalu nie jest antagonizowanie. Trzeba uszanować drugie zdanie i wysłuchać cudzej argumentacji. Wydział, nawet jeśli się z nim nie zgadzamy, ma prawo do takiej reakcji.

Nasz festiwal stawia pytania o odbiór społeczny. I ten odbiór jest taki, jaki jest.

Tego typu reakcja też wiele mówi o granicach tolerancji. W związku z tematem tegorocznej edycji festiwalu staramy się nie komentować ani oceniać – mówi Grzegorz Jarmocewicz.

'True of Love' wystawa fotografii Patrycji Łapszo
'True of Love' wystawa fotografii Patrycji Łapszo  Fot. Festiwal InterPhoto

Smutna prawda

Komentuje natomiast autorka prac, mówiąc wprost:

– Nie rozumiem decyzji władz uczelni. Jest mi przykro, że taka sytuacja miała miejsce. Moje fotografie były pokazywane w różnych galeriach, m.in. w Centrum im. Zamenhofa w ub.r. na wystawie prac dyplomowych Akademii Fotografii i Przedsiębiorczości oraz w innych miejscach. I nigdzie nie wzbudziły negatywnych emocji. To pierwsza taka reakcja. Nie spodziewałam się jej zupełnie. To, że fotografie zostały odrzucone w moim rodzinnym regionie, jest tym bardziej przykre – mówi Patrycja Łapszo. – Celem mojej wystawy było pokazanie, że miłość to nie tylko pary heteroseksualne. W naszym społeczeństwie funkcjonują różni ludzie, kochają się, dlaczego o tym nie mówić, nie pokazywać? Nawet jeśli to się komuś nie podoba, nie musi przecież na te zdjęcia patrzeć. Tak naprawdę nikt nie wyartykułował wprost, co jest w tych zdjęciach bulwersującego. Tym bardziej nie rozumiem. Cała ta sytuacja dowodzi najwyraźniej, że osoby o orientacji homoseksualnej nie są akceptowane w naszym społeczeństwie. I taka jest smutna prawda.

Patrycja Łapszo cykl prac „True of Love” przygotowała na swój dyplom w Akademii Fotografii i Przedsiębiorczości w Białymstoku w ub.r. Pół roku szukała osób, które zechcą wziąć udział w projekcie.

– Znalazłam je w swoim gronie. Część się zgodziła na fotografowanie od razu, część nie – mówi fotografka. Decyzję organizatorów o zdjęciu jej prac rozumie.

– Wystawa była integralna, nie było możliwości jej przeniesienia do innego miejsca. Zresztą chyba bym się na to nie zgodziła. Skoro uniwersytet nie chce moich fotografii oglądać, nie będę nikogo do tego zmuszać. Na początku, gdy usłyszałam, że wydział nie chce tych zdjęć u siebie, nie dowierzałam - mówi autorka prac. I dodaje:

Dziwne, że takie sytuacje mają miejsce w XXI wieku, że dochodzi do nich na uniwersytecie, miejscu, które przecież jest miejscem wykształconych, światłych osób...

***

ZAMIAST KOMENTARZA

My też nie dowierzamy. I zachodzimy w głowę, czy Wydział Matematyki Uniwersytetu w Białymstoku zdjąłby również z wystawy np. barokowy obraz Petera Paula Rubensa z 1638 roku „Trzy gracje”? Wybitny malarz poszedł przecież dalej: rozebrał do cna trzy dotykające się czule kobiety, pokazał nie jedną, a trzy piersi, a nawet pośladki i okolice intymne.

Doprawdy, jak śmiał!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Kołtun podniósł głowę. Jeszcze niedawno wstydził się swoich poglądów, dziś jest ośmielony i popierany przez nowe 'elity'.
    już oceniałe(a)ś
    11
    3
    Koledzy matematycy, bójcie się Boga!
    @panbuchman
    Żołnierzy Królowej Madagaskaru próżno tam szukać.:- ))
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    a dodawać i odejmować to ci matematycy umieją???
    już oceniałe(a)ś
    7
    2
    Oto Polska AD 2017.
    już oceniałe(a)ś
    5
    1
    Toż to przecież Białystok, polski wild east, dawny zabór rosyjski: czym tam się różni matematyk od kibola, prokuratora i prałata? Tacy to dzisiaj stoją "na narodu czele" i mają 40+% poparcia wsiowego narodu.
    @bboom
    Skąd jesteś?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    I tak oto Pani Patrycjo, Pani dzieła trafiły na index dzieł zakazanych. Historia po raz kolejny zatoczyła koło.
    Niech się Pani cieszy, że nie musi Pani jeszcze uciekać z kraju, przed tymi................ jak to niektórzy musieli przed II wojną światową.
    Piękne prace..
    Niech się Pani poddaje, to chwilowe tylko:))))

    Ku pokrzepieniu, specjalnie dla Pani mistrz św. Augustyn:
    "Nie wiem, do jakiej pomocy mężczyźnie została stworzona kobieta, jeśli wykluczymy cel prokreacji. Dlaczego mimo to cel ten się wyklucza, nie rozumiem. Jeśli kobieta nie została dana mężczyźnie do pomocy w rodzeniu dzieci, w takim razie do czego? Może do tego, by razem uprawiali ziemię? W takim razie lepszą pomocą dla mężczyzny byłby mężczyzna. To samo tyczy się pociechy w samotności. O ileż przyjemniejsze jest życie i rozmowa, gdy mieszkają ze sobą dwaj przyjaciele niż mężczyzna i kobieta" (De Gen. ad litt. 9,5-9)
    @bkiton
    Niech się Pani nie poddaje, to chwilowe tylko:)))) - miało być
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Równowaga musi być: www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,22487863,brak.html
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Dziś zdejmują fotografie, jutro zabronią wchodzenia na wydział osobom o "bulwersującej" orientacji seksualnej. "Gdzie się pali książki, dojdzie w końcu do palenia ludzi." (Heinrich Heine, 1817)
    już oceniałe(a)ś
    0
    0