Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W blokadach bierze udział prawie pięćdziesięciu aktywistów z Polski, Francji, Czech, Słowacji.

Aktywiści ranni

W miniony piątek minister środowiska podważył wiarygodność przekazanych do Trybunału Sprawiedliwości materiałów dokumentujących wycinki w Puszczy, a więc mapy i zdjęcia satelitarne dostarczone przez Komisję Europejską. Ministerstwo neguje fakt realizacji intensywnych, komercyjnych wycinek, które – zdaniem KE i aktywistów – prowadzone są wbrew tymczasowemu postępowaniu zabezpieczającemu Trybunału w miejscach niedozwolonych.

Resort środowiska twierdzi, że w Puszczy Białowieskiej wykonywane są jedynie zabiegi mające na celu poprawę bezpieczeństwa publicznego, choć jeszcze do niedawna wymówką był kornik drukarz.

Puszcza Białowieska. Kolejna blokadaPuszcza Białowieska. Kolejna blokada Fot. Obóz dla Puszczy

Aktywiści z Obozu dla Puszczy zablokowali w środę wycinki i wywóz drewna w trzech miejscach.

Na Wilczym Trakcie koło Teremisek (gdzie znajdują się ogromne składowiska wyciętych drzew) zablokowali wyjazd tirów złączeni ze sobą specjalnymi tubami. Nieopodal ośrodka edukacji w Grudkach oraz na parkingu miejscowości Podwaśki przypięli się do harwesterów i forwarderów oraz zawiesili się za pomocą sprzętu alpinistycznego na  drzewach.

Przed godz. 8 w Podwaśkach zostali spacyfikowani przez straż leśną i spisani przez policję (w dwóch pozostałych miejscach protest trwa).

Bo ma boleć! Przemoc straży leśnej w Puszczy Białowieskiej

Mariusz Duchewicz, który na specjalnej platformie wisiał na łyżce jednej z maszyn na wysokości około siedmiu metrów, tuż po ściągnięciu przez strażników powiedział „Wyborczej:

– Strażnicy byli wyjątkowo bezceremonialni. Ściągali mnie siłą, szarpiąc, mam uszkodzony nos – krwawię. Koleżance o mało nie połamali ręki. Rękę innego kolegi przecięli nożem, odcinając go od maszyny.

Przed godz. 9 jeden z aktywistów pod pretekstem czynnej napaści na strażnika leśnego został zakuty w kajdanki i odwieziony przez policję na posterunek w Hajnówce.

- Nasz kolega odciągany od harwestera machnął ręką, próbował sięgnąć po plecak - relacjonują zatrzymanie inni protestujący. I dodają: - Brutalnością wykazuje się szczególnie jeden ze strażników. Policja odmówiła przyjęcia naszego zgłoszenia dotyczącego jego bezprawnych zachowań, spowodowania uszkodzenia ciała. I to on zgłosił policjantom, że został napadnięty. Nie chciał się wylegitymować.

Około godz. 12, po obietnicy złożonej przez kierowcę harwestera, że jego maszyna i forwarder zjadą do bazy, aktywiści odpięli się od obu maszyn w drugim miejscu protestu. Maszyny odjechały, a protestujący udali się na hajnowski komisariat wspierać kolegę zatrzymanego przez policję.

Z miejsca trzeciej blokady, nieopodal Teremisek (w ramach której rozstawiono beczki z betonem oraz zawieszono na linach między drzewami platformę, by uniemożliwić wjazd maszyn wycinających i wywożących drzewa) tiry, które przyjechały po drewno, odjechały puste.

Puszcza Białowieska. Kolejna blokadaPuszcza Białowieska. Kolejna blokada Fot. Obóz dla Puszczy

Szyszko kłamie w sprawie Puszczy Białowieskiej

– Minister po raz kolejny kłamie w sprawie Puszczy Białowieskiej. Apelujemy do przedstawicieli rządu o wizję w Puszczy Białowieskiej, w trakcie której przedstawimy faktyczny rozmiar dewastacji Puszczy oraz miejsca wycinek, obok których trwają blokady – powiedział protestujący Jakub Rok z Obozu dla Puszczy.

– Chcemy zwrócić uwagę na ogrom zniszczeń – w tym roku wycięto trzy razy tyle drzew, ile w poprzednich latach wycinano średnio w ciągu roku. Około 40 procent wycinanych drzew to drzewa ponadstuletnie, których nie można wycinać zgodnie z postanowieniem Trybunału Sprawiedliwości - stwierdził z kolei Adam Bohdan z fundacji Dzika Polska, związany z Obozem dla Puszczy.

– Naszemu państwu grożą ogromne kary finansowe, które będziemy płacili wszyscy. Na naszych oczach znika przyrodnicze dziedzictwo ludzkości. Dlatego blokując wycinkę i wywózkę drewna, stajemy w interesie naszego państwa oraz jego obywateli. Apelujemy do naszego rządu o zaprzestanie barbarzyńskiej wycinki. Pomimo ogromnych zniszczeń jeszcze nie jest za późno, by się z niej wycofać – dodaje Joanna Pawluśkiewicz, aktywistka z Obozu.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.