Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Musicalowa wersja „Doktora Żywago” na podstawie powieści Borysa Pasternaka okazuje się przyjemną niespodzianką – nawet najbardziej wątpiący przyznają zapewne, że większość elementów w tej dynamicznej układance po prostu działa i spełnia wymogi gatunku. Potrzebujących wzruszeń – wzruszy. Oczekujących na efekty techniczne – zaskoczy. Chcących pięknych partii wokalnych – zachwyci. Tych, którzy liczą na porządne widowisko teatralne i pełnowymiarowe postaci – też nie rozczaruje.

A przy tym nie jest to widowisko tylko poprawne. „Doktor Żywago” w reż. Jakuba Szydłowskiego ma to coś – podskórny nerw, który powoduje, że wiele scen pamięta się długo, a z opery wychodzi się z poczuciem, że nie jest to tylko pięknie opakowana historia, ale coś więcej.

Opera Podlaska 'Doktor Żywago'Opera Podlaska 'Doktor Żywago' AGNIESZKA SADOWSKA

Filmowy klimat, musicalowy sznyt

Twórcom udała się rzecz nadzwyczajna – duża musicalowa ekipa stworzyła teatralno-filmowe przedstawienie, w którym mnogość efektów nie tłumi w sumie (poza drobnymi przypadkami) esencjonalnie podanej opowieści – o człowieku, jego emocjach, uwikłaniu w historię.

Przeniesienie powieści Pasternaka na scenę to duże wyzwanie. Wielu widzów nie powstrzyma się zapewne od porównań ze słynną filmową ekranizacją Davida Leana z 1965 roku z Omarem Sharifem i Julie Christie w rolach głównych – niepotrzebnie.

Po pierwsze, musical z piosenkami Lucy Simon jest dobrze napisany. Po drugie, spektakl w Operze i Filharmonii Podlaskiej dobrze sobie radzi z utrzymaniem wrażenia „filmowości”, ale przez musicalowy sznyt po prostu zyskuje zupełnie inną jakość. O porównaniach szybko się zapomina, filmowo-teatralno-muzyczny świat szybko pochłania widza. I szybko staje się jasne, że to, na czym zależało twórcom białostockiej inscenizacji – nieco inne postawienie akcentów – w sumie się udało. Białostocki „Doktor Żywago” to nie tylko historia romansu człowieka rozdartego między kochającą rodziną, żoną i inną kobietą. To też historia ludzi, który na tle dramatycznych wydarzeń i rewolucji przetaczającej się przez Rosję usiłują się jakoś utrzymać na powierzchni, nie poddać się, być sobą, zachować godność.

Musical 'Doktor Żywago' w Operze i Filharmonii Podlaskiej w BiałymstokuMusical 'Doktor Żywago' w Operze i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku Michal Heller/OIFP

Ogromne tempo

By to wszystko pokazać, niezbędne jest zachowanie epickości. I białostocka inscenizacja ją ma. Od początku XX w. do rewolucji październikowej i potem do wojny domowej przeprowadza widza błyskawicznie. Skrót chronologiczny – już na początku spektaklu – jest imponująco sprawny. Oto w kilka minut dowiadujemy się, że Jurij traci ojca, że do upadku rodziny poniekąd przyczynił się Komarowski, że Tonia będzie żoną Jurija, a młoda Lara – utrzymanką Komarowskiego. Dzieci (w spektaklu grają też bardzo naturalnie mali chórzyści z chóru dziecięcego OiFP) szybko zamieniają się w dorosłych, scena goni scenę, tempo jest ogromne.

Opera Podlaska 'Doktor Żywago'Opera Podlaska 'Doktor Żywago' AGNIESZKA SADOWSKA

I tak będzie przez cały spektakl, rozpędzona machina ruszyła. I nie jest to tylko słowo opisujące klimat spektaklu – machina w musicalu pojawi się naprawdę. Całe widowisko zaś będzie jak szalona podróż – przez historię, zmiany nastroju, emocje, gatunki. Twórcy nie zostawiają czasu na oddech – fundują ogromne tempo, w jednej minucie zderzają scenę metafizyczną z rubaszną, scenę kameralną ze zbiorową. Salę balową zamieniają w peron, peron w okopy, okopy w szpital, szpital w bibliotekę...

Liczba zmienianych dekoracji i precyzyjnie oddających klimat epoki kostiumów (blisko 500, zaprojektowanych przez Annę Chadaj), wykorzystanie zapadni, nisz, sceny obrotowej – mogą przyprawić o zawrót głowy. W tym spektaklu szczególnie widać, jak ogromne możliwości techniczne ma białostocka scena, co skrzętnie i ciekawie wykorzystuje scenograf Mariusz Napierała.

Musical 'Doktor Żywago' w Operze i Filharmonii Podlaskiej w BiałymstokuMusical 'Doktor Żywago' w Operze i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku Michal Heller/OIFP

Podskórny dualizm

Narracja spektaklu ma tak precyzyjnie filmowy charakter, że czasem już nie wiadomo, czy kończy się już teatr, czy zaczyna seria filmowych migawek, w jednej chwili przełamujących nastrój.

Wielkiej urody scena ślubu Lary i Paszy, jej narzeczonego rewolucjonisty, na chwilę zatrzymuje nas w czasie: migające świece, pieśń cerkiewna intonowana przez duchownego, cudownie miękkie światło – wszystko to daje nadzwyczajny malarski efekt i wrażenie, jakbyśmy wraz z młodymi przebywali w prastarej cerkwi czy grocie ozdobionej bizantyjskimi freskami. Ale na wyciszenie nie ma szans, za chwilę: szaleństwo, roztańczone weselisko, rubaszne i przaśne – młodzi się bawią!

Musical 'Doktor Żywago' w Operze i Filharmonii Podlaskiej w BiałymstokuMusical 'Doktor Żywago' w Operze i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku Michal Heller/OIFP

Ów dualizm tworzy podskórną konstrukcję spektaklu, ba, jest on niemal w całości zbudowany na kontrastach. Widać je też w scenografii i choreografii. Historia często opowiadana jest symultanicznie – co widać już w pierwszych scenach dzięki potężnej konstrukcji eleganckich ażurowych schodów wypełniających przez większość spektaklu całą scenę, obracających się, tworzących dwa plany, dwa pokoje itp. W tym samym czasie jesteśmy w stanie zobaczyć, co dzieje się na froncie, gdzie przebywa Jurij, i co się dzieje w jego domu w Moskwie. W tym samym czasie, gdy główni bohaterowie wyśpiewują swój ból, tęsknotę, pragnienia – zobaczyć możemy ich śpiew zaklęty w tańcu.

Siostry wariują

Drugi plan jest bowiem w białostockim musicalu niesłychanie ważny. Abstrakcyjnie potraktowany tworzy drugi przekaz, dopowiada, doprecyzowuje, pozwala na wielowątkowość. To zasługa Jarosława Stańka, który po raz kolejny współpracuje z białostocką operą. Jego choreografie to zazwyczaj oddzielny bohater spektaklu.

W przypadku „Doktora Żywago” to właśnie choreograficzne sceny wsparte przez scenografię, znakomicie poruszający się chór i aktorskie umiejętności artystów wręcz tworzą wizualną opowieść o obłędzie, w jaki popadła Rosja. Kraj przemienia się w oczach, jakby nagle zmieniło się coś w powietrzu. Widać to już w scenach we frontowym szpitalu, gdy pielęgniarki zaczynają konwulsyjny taniec. Widać w scenie w okopach, w której wśród żołnierzy postępuje rozprzężenie, strach i marzą jedynie o ucieczce. Widać w karykaturalnej scenie, w której bolszewicy wręcz fizycznie zaczynają konstruować nowego sowieckiego człowieka.

Zmienia się porządek świata.

Cała piątka razem

A w ten obłąkany wir wrzuceni są główni bohaterowie: dwie kobiety: Lara i Tonia; i trzech mężczyzn zakochanych w tej samej kobiecie – Larze: Żywago, Komarowski i Pasza.

Musical 'Doktor Żywago' w Operze i Filharmonii Podlaskiej w BiałymstokuMusical 'Doktor Żywago' w Operze i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku Michal Heller/OIFP

Bardzo skomplikowany układ, niełatwy do zagrania. Wymagający odtwórców, którzy nie tylko wiarygodnie owe zależności między sobą naszkicują, ale jeszcze, jeśli nie przede wszystkim – pięknie zaśpiewają. I tak właśnie w premierowej obsadzie się dzieje. Wszystkie role są wyjątkowo dobrze obsadzone, fantastycznie wyśpiewane. I niemal wszystkie – zniuansowane.

Lara Agnieszki Przekupień jest krucha, zagubiona, delikatna. Tonia Moniki Ziółkowskiej ma w sobie subtelność, ale i moc, która pozwala jej wytrzymać oddalanie się męża i szaleństwo tego świata. Komarowski Damiana Aleksandra jest i cyniczny, i intrygujący, bo w sumie niczego nie udaje. Pasza Tomasza Bacajewskiego to pełen emocji, rozedrgany ideowiec, który i przeraża, i budzi współczucie. I wreszcie Jurij Żywago Rafała Drozda, który z osłupieniem przygląda się światu, jest rozdarty między dwiema kobietami, których nie chce ranić, ale jednak to robi.

Cała ta piątka – wybór znakomitych polskich głosów – aktorsko radzi sobie nieźle, przede wszystkim jednak dźwiga naszpikowane trudnościami musicalowe partie, które tylko na pozór wydają się proste. W pewnym momencie bohaterowie są na scenie wszyscy razem – każdy śpiewem w tej samej chwili wyraża swój ból, tęsknotę, strach. To prawdziwy wokalny majstersztyk. A takich jest więcej.

Fantastyczna instrumentacja

Przepięknie brzmi pełna emocji spowiedź Lary przed Paszą, duet kochanków – Jurija i Lary – czy wreszcie absolutnie mistrzowski duet dwóch zrozpaczonych i tęskniących kobiet: Lary i Toni, żony Jurija. To bardzo przejmująca scena, zapadająca w pamięć – i wokalnie, i aktorsko. Podobnie jak miłosna pieśń Jurija i Lary, której towarzyszy przepiękna scena tańca. Soliści śpiewają o bólu, tęsknocie, braku, a tancerze sugestywnie oddają złożoność tej relacji gestem: lgnąc do siebie, oddalając się, walcząc i znów będąc blisko.

Opera Podlaska 'Doktor Żywago'Opera Podlaska 'Doktor Żywago' AGNIESZKA SADOWSKA

Muzyka Lucy Simon nie ma może tak zapadającego w pamięć motywu muzycznego jak filmowa ekranizacja, ale słucha się jej znakomicie. To miłe dla ucha kompozycje, sugestywne, różnorodne, zmieniające tonacje, mające w sobie lekkość, frywolność, czasem monumentalizm.

Na białostockiej scenie zabrzmiały ciekawie dzięki fantastycznej instrumentacji Krzysztofa Dombka. Musical Simon napisany został na 11 muzyków i trzy syntezatory, Dombek zaaranżował go dla Orkiestry Opery i Filharmonii Podlaskiej.

Zaś białostoccy filharmonicy pod dyrekcją Grzegorza Berniaka wydobyli z tej muzyki to, co w niej najistotniejsze – delikatność i emocjonalność. A soliści i chór znakomicie się w niej odnaleźli. Teksty piosenek Michaela Korie i Amy Powers (w pełnym lekkości, finezyjnym przekładzie Daniela Wyszogrodzkiego, który jest też akuszerem pomysłu, by musical wystawić też w Białymstoku) – artyści śpiewali tak, jakby to były ich własne słowa.

Musical 'Doktor Żywago' w Operze i Filharmonii Podlaskiej w BiałymstokuMusical 'Doktor Żywago' w Operze i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku Michal Heller/OIFP

Zbyt beztrosko

Ale jest też łyżka dziegciu. Bowiem w jednej ze scen musicalu ta sama muzyka – liryczna, delikatna i zniuansowana – brzmi już, niestety, zupełnie nienaturalnie. Oto Żywago uwięziony przez Strelnikowa w lesie jest świadkiem egzekucji. Brzozowy las, klęczący przerażeni chłopi, niezwykle sugestywna scena... A w tle dźwięki zupełnie do niej niepasujące. To, co jest siłą tej muzyki – lekkość, liryczność – w tym konkretnym momencie ma fałszywe nuty. Brzmi zbyt beztrosko.

Choć ostatecznie trudno powiedzieć, czy to muzyka niszczy wymowność tej sceny, czy też scena dokomponowana została w trakcie inscenizacji i to, że jest tak dosłowna, to już decyzja reżysera.

Podobnie zbyt dosłowna i groteskowa wydaje się scena, w której partyzanci Strelnikowa nagle zaczynają się bawić latarkami i świecić sobie nimi w twarze. Jeszcze chwilę wcześniej miganie świateł w brzozowym lesie miało charakter symboliczny i zasadny. Parę sekund później – przez ustawianie żołnierzy w rzędach i podświetlanie twarzy – ta scena traci symboliczność i staje się karykaturą.

Musical 'Doktor Żywago' w Operze i Filharmonii Podlaskiej w BiałymstokuMusical 'Doktor Żywago' w Operze i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku Michal Heller/OIFP

Wszystko wibruje

Na szczęście wśród bardzo dobrych, intrygująco rozegranych scen, których w musicalu jest dużo, te słabsze momenty się gubią.

Białostocka musicalowa wersja słynnego dzieła Pasternaka zaskakuje wielowymiarowością. Jest w tym spektaklu coś wibrującego, jakaś wewnętrzna energia. Są rozmach, intensywność i liryzm. Szydłowski ze swoją sprawną ekipą nie prześlizguje się przez temat. Korzystając z musicalowej estetyki, zmieścił w widowisku i opowieść o absurdzie rewolucji, i historię uchodźczą, i opowieść miłosną, i dramat człowieka rozdartego między ideami, rozsądkiem i miłością.

To może być frekwencyjny hit tej jesieni.

Musical 'Doktor Żywago' w Operze i Filharmonii Podlaskiej w BiałymstokuMusical 'Doktor Żywago' w Operze i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku Michal Heller/OIFP

***

„Doktor Żywago”, prapremiera: 19 lutego 2011 r., The Lyric Theatre, Sydney

Polska premiera: 15 września 2017 r., Opera i Filharmonia Podlaska, Białystok

W białostockim przedstawieniu występuje czołówka polskich artystów musicalowych, których wybrano po przesłuchaniach z ponad setki kandydatów do głównych ról. Musical w przypadku jednych ról będzie miał dwie, w przypadku innych – trzy obsady.

Twórcy i wykonawcy musicalu „Doktor Żywago”

Libretto – Michael Weller

Teksty piosenek – Michael Korie i Amy Powers

Muzyka – Lucy Simon

Spektakle wystawiane w uzgodnieniu z Josef Weinberger Limited

Przekład – Daniel Wyszogrodzki

Kierownictwo muzyczne – Grzegorz Berniak

Reżyseria – Jakub Szydłowski

Scenografia – Mariusz Napierała

Choreografia – Jarosław Staniek

Kostiumy – Anna Chadaj

Przygotowanie chóru – Violetta Bielecka

Obsada

Jurij Żywago – Łukasz Zagrobelny / Rafał Drozd

Lara Guichar – Paulina Janczak / Agnieszka Przekupień / Anna Gigiel

Wiktor Komarowski – Tomasz Steciuk / Damian Aleksander / Dariusz Kordek

Pasza Antipow / Strelnikow – Tomasz Bacajewski / Marcin Wortmann / Bartłomiej Łochnicki

Tonia Gromeko – Monika Ziółkowska / Monika Bestecka / Dorota Białkowska

Aleksander Gromeko – Tomasz Madej / Grzegorz Pierczyński

Anna Gromeko – Anita Steciuk / Anna Sztejner

Chór i Orkiestra Opery i Filharmonii Podlaskiej

Musical wyprodukowany za pozwoleniem Warner Bros. Theatre Ventures Inc. i Turner Entertainment Co.

Produkcja oryginalna: La Jolla Playhouse, San Diego, Kalifornia

Wystawiany w uzgodnieniu z Josef Weinberger Ltd.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.