Artyści mówią wprost: boimy się granicy. Granica generuje lęk, choć to, co za nią - jest obietnicą i nadzieją. Opowieści o różnym doświadczaniu granic wypełniają zakamarki starej elektrowni Galerii Arsenał. Na wystawie "Uwaga! Granica".
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Często obietnica i nadzieja szybko się kończy – o czym niezwykle przejmująco opowiada film Tymona Nogalskiego. Widok z lotu ptaka początkowo wydaje się być nawet poetycki, ale szybko uświadamiamy sobie, że to, co widzimy, liryczne nie jest: gruzy, śmieci, porwane kamizelki, potrzaskane łodzie. Z tego wszystkiego usypano górę na wyspie Lesbos, która dla tysięcy uchodźców jest pierwszym zetknięciem z Europą i nadzieją na ratunek. Tymczasem ratunku nie ma – jedni zginęli, inni trwają w obozie urągającym prawom człowieka, bez możliwości wyrwania się z nich i rozpoczęcia życia na nowo.

To jedna z kilkudziesięciu prac zgromadzonych na wystawie w elektrowni, pokazujących jak obecny w twórczości artystów jest temat granic – traktowanych bardzo szeroko, nie tylko zawężonych do geografii. Artyści dotykają również tematu granic ekonomicznych, emocjonalnych, światopoglądowych.

AGNIESZKA SADOWSKA

Granica jest realna

– Wstąpienie Polski do Unii Europejskiej i niedługo później do strefy Schengen otworzyło nasz kraj na Europę Zachodnią, zamykając jednocześnie na Wschodnią. Nasza wschodnia granica stała się zewnętrzną granicą Wspólnoty, czego konsekwencją stała się narzucona z Brukseli konieczność jej wzmocnienia, wprowadzenie wielu obostrzeń w jej przekraczaniu. Ale co najistotniejsze, powstała nowa żelazna kurtyna, nowy mur dzielący Europę na dwie części. Podział ten jest równie sztuczny jak tamten sprzed 1991 roku. Ale granica jak najbardziej realna. Zatem wschodnia granica strefy Schengen stanowi główny, choć niejedyny punkt odniesienia dla wystawy – piszą w materiale do wystawy kuratorzy: Monika Szewczyk i Waldemar Tatarczuk.

Pracowali nad nią blisko trzy lata. Do udziału zaprosili ponad 30 artystów m.in. z Polski, Ukrainy, Turcji, Węgier, Rumunii, Rosji, Białorusi. Ich prace pokazywane są jednocześnie w Białymstoku oraz w Galerii Labirynt w Lublinie w ramach wspólnego projektu.

Katastroficzny zapis porzucenia. Sputnik Photos i stracone terytoria

Niepojęta logika

– Chcieliśmy pokazać różne aspekty graniczności. Zależało mi m.in. na pokazaniu absurdalności sytuacji granicznej – mówił na panelu towarzyszącym wystawie kurator Waldemar Tatarczuk. – To, co widzę na granicy polsko-ukraińskiej, między Hrebennem, a Rawą Ruską, to coś niezwykłego. Duże przestrzenie ogrodzone płotem, pustka. A obok – ciasne miejsca, gdzie auta nie mogą się dosłownie mijać. Ciasne są też poczekalnie, gdzie siedzi ściśniętych 50 osób z autobusu – w czasie gdy trwa kontrola ich pojazdu. Przedziwna logika, niepojęte nieekonomiczne gospodarowanie przestrzenią. Ale też chyba o to chodzi: by się tak czuć, iż nie ty decydujesz o tym jak się teraz czujesz i nie ty decydujesz, co robisz, tylko decyduje o tym ktoś inny. Przejście graniczne to takie miejsce, gdzie musimy respektować to prawo, bo chcemy tę granicę po prostu przekroczyć. Jakakolwiek próba dyskusji nie ma sensu. Prawo bazujące na bezprawiu, to było coś, co najbardziej mnie interesowało – mówi Tatarczuk.

AGNIESZKA SADOWSKA

Życie pod koniec przygotowywania wystawy dopisywało swój scenariusz – podczas podróży artystów ze Wschodu do Polski, dochodziło do „happeningów i performance’s”. Sarkastycznie rzecz ujmując.

– Nie wszyscy artyści dostali paszporty. Inni, jadąc pociągiem, byli świadkiem sytuacji jak w pracy Piotra Wysockiego – mówiła Monika Szewczyk, dyrektorka Galerii Arsenał i współkuratorka wystawy.

Wysocki na wystawie pokazuje wideo z granicy polsko-ukraińskiej, na którym zobaczyć można szczegółowe przeszukiwanie i wybebeszanie samochodów i autokarów, jakimi ekonomiczni emigranci ze wschodu udają się do Polski. W jednym z przypadków celnicy wyłamują nawet całe drzwi samochodu, by dostać się do przemycanych papierosów. „To – jak czytamy w opisie do wystawy – codzienna rzeczywistość Ukraińców, znajdujących się w bardzo trudnym położeniu ekonomicznym (zwłaszcza po Majdanie i krachu ekonomicznym), dla których praca przy przemycie jest często jedyną szansą przetrwania, zresztą niespecjalnie opłacalną finansowo, biorąc pod uwagę ryzyko”.

AGNIESZKA SADOWSKA

Granice w środku wsi

Monika Szewczyk: – Przyznam szczerze, że miałam problem z tą wystawą. Trzy lata temu robiłam wystawę o uchodźcach – „Pozbawienie”, gdzie dużo było prac mówiących o nieludzkim traktowaniu na granicy. Artyści mówili wprost: że boją się granicy. Uświadomiłam sobie, że ja też nadal mam poczucie lęku z poprzedniej epoki, podczas przekraczania granicy, nawet jeśli wszystko jest w porządku. Ale kto wie, może jednak za chwilę okaże się, że z moją wizą jest coś nie tak? Wydawało mi się, że tamta wystawa wyczerpująco przedstawiała temat. Wtedy był to temat ciepły. Teraz minęły trzy lata i ten temat nie jest już ciepły, ale parzy. To, co się dzieje w realu, już przekroczyło granice umowności.

O ciągle obecnym lęku, „wpuszczą, nie wpuszczą”, o pojęciu upokorzenia, które przypisane jest do granicy, o tym, że „tych, którzy przekraczają granicę, niektórzy chcą upokorzyć” – mówił podczas panelu też Janusz Bałdyga, jeden z najwybitniejszych polskich artystów sztuki performance’u. To jego praca „Uwaga! Granica” dała tytuł całej wystawie.

W wideo „Przejścia graniczne” prezentowanym w ramach projektu, przypomina dramatyczną historię wsi Tokary na Podlasiu, która stała się ofiarą nowego podziału granic między Polską a ZSRR w 1945 roku. Wyznaczona granica przebiegła w poprzek wsi, wręcz całych gospodarstw i budynków. Bałdyga w swoim wideo za pomocą performances z liną i słoikami pokazuje, że z wyznaczaniem nowych granic zawsze wiąże się jakaś ofiara.

Co się stało z wyrwą po sąsiadach? Wystawa w Centrum Zamenhofa

Granicą bywa stan konta

Agata Pyzik, autorka interesującego „Przewodnika po wystawie”, który dostaje się na wejściu na ekspozycję do elektrowni, mówi:

– Poruszając temat granicy za mało mówimy o granicach ekonomicznych. Niektóre prace dotykają tego w sposób poetycki, robi to choćby mołdawski twórca Pavel Braila, od lat mieszkający w Berlinie – w pracy „Eurolines katering, czyli kuchnia nostalgiczna”. To metafora tęsknoty emigranta za domem – artysta prosi swoją matkę, by przysłała mu domowe jedzenie i wysłała w torbie autobusem przemierzającym pół Europy. Jedzenie nie potrzebuje wizy, ale potrzebuje pozwolenia jeśli jest spoza UE.

Jest na wystawie też praca Davida Chichkana z Ukrainy, która nie dotyczy granic administracyjnych ani ekonomicznych, natomiast mówi o podziałach między ludźmi. W swojej pracy posługuje się grafem, znanym z internetowych testów na prawicowość/lewicowość, określających nasze poglądy polityczne. I – jak doczytujemy w przewodniku – sytuuje w nim portrety anonimowych osób z Polski i Ukrainy. Ta praca w pewien sposób pokazuje nam też polską rzeczywistość.

– Chcemy się komunikować z ludźmi, którzy są nam bliscy sposobem myślenia, emocjami. Ciągle nie potrafimy wyznaczyć fizycznej strony tego zjawiska, ale jesteśmy ogromnie podzieleni, szczególnie teraz. Nasze państwo jest tego doskonałym przykładem – mówi Monika Szewczyk.

Brama i bilety

Jeden z najwybitniejszych polskich rzeźbiarzy współczesnych, Mirosław Bałka, na wystawie pokazuje pracę, nawiązującą do waśni między narodami (Izraelem i Palestyną), do religijnej podwójności Jerozolimy oraz do pojęć Wschodu i Zachodu. To znaleziona przez artystę brama, do której inspiracją się stała Złota Brama w Jerozolimie – jedyna brama prowadząca na Wzgórze Świątynne. Wedle tradycji żydowskiej na wzgórze wjedzie do Jerozolimy Mesjasz. Bałka w Białymstoku pokazuje lewą część bramy – o arabskiej nazwie: Bab-al. Dhahabi, w Lublinie – prawą – o żydowskiej nazwie. Skrzydła mają za sobą tęsknić, symbolizując niemożność istnienia części arabskiej bez żydowskiej i odwrotnie.

Prace artystów wypełniają każdy niemal zakamarek i kąt elektrowni. Nie sposób o wszystkich napisać.

W dawnym kanale, mrocznej przestrzeni elektrowni, umieszczono złowieszcze zasieki z drutu kolczastego (praca autorstwa Maciej Kwietnickiego). Na wielkiej ścianie oglądamy abstrakcyjną konstelację punktów granicznych – wyglądającą jak świetlisty gwiazdozbiór (Elżbieta Jabłońska). Na innej ścianie wyklejono ciąg biletów kolejowych, dokumentujących kilka ostatnich lat i nomadyczny styl życia artysty skazanego na nieustanne przemieszczanie się, by przetrwać (Yaroslav Futymskyi).

Nastroje ksenofobiczne

Jak dodają kuratorzy – jeden mur upadł, ale urósł ekonomiczny, granicą jest też stan konta. Rzeczywistość okazuje się być bardzo dynamiczna, w ostatnich latach pojawiają się w Europie kolejne miejsca, gdzie istniejąca granica znacząco zmienia swój charakter.

– Na granicach tych powstały mury i zapory blokujące przepływ uchodźców, wewnątrz strefy Schengen wprowadza się miejscowo kontrole graniczne, polska straż graniczna nie wpuszcza uciekinierów czeczeńskich, w państwach europejskich rosną tendencje nacjonalistyczne i w otwarty sposób manipuluje się faktami, budząc nastroje ksenofobiczne. Nie możemy zapominać o niewypowiedzianej wojnie, która wciąż toczy się na wschodzie Ukrainy. Napięta sytuacja panuje na granicy pomiędzy Gruzją a Rosją. Konflikt Armenii i Azerbejdżanu o Górski Karabach wciąż nie daje o sobie zapomnieć – mówią kuratorzy.

Projekt „Uwaga! Granica” składa się z dwóch części prezentowanych w Białymstoku i Lublinie. Artyści pokazują zarówno prace znane, już istniejące, jak i nowe, zrealizowane specjalnie na nią. Większość artystów pokazuje dwie różne prace, niektórzy natomiast realizacje złożone z dwóch części eksponowanych równolegle w obu galeriach. Stąd, aby móc poznać całość projektu, trzeba odwiedzić zarówno galerię Arsenał, jak Labirynt.

***

W Białymstoku wystawę w starej elektrowni (ul. Elektryczna 13, wejście od ul. Świętojańskiej) oglądać można do 13 października.

Swoje prace prezentuje tam ponad 30 artystów m.in. z Polski, Ukrainy, Turcji, Węgier, Rumunii, Rosji, Białorusi: Ovidiu Anton (AT), Babi Badalov (AZ), Janusz Bałdyga (PL), Mirosław Bałka (PL), Anna Baumgart (PL), Anatoly Belov (UA), Yevgenia Belorusets (UA), Pavel Braila (MD), Fatma Bucak (TR), David Chichkan (UA), Hubert Czerepok (PL), Yaroslav Futymskyi (UA), Ferenc Gróf (HU), Barbara Gryka (PL), Elżbieta Jabłońska (PL), Maciej Kwietnicki (PL), Victoria Lomasko (RU), Marina Naprushkina (BY), Tymon Nogalski (PL), Open Group (UA), Petr Pavlensky (RU), Dan Perjovschi (RO), Ghenadie Popescu (MD), R.E.P. (UA), Mykola Ridnyi (UA), Jadwiga Sawicka (PL), Sabina Shikhlinskaya (AZ), Jana Shostak (BY), Société Réaliste (HU-FR), TanzLaboratorium (UA), Lubomyr Tymkiv (UA), Vova Vorotniov (UA), Piotr Wysocki (PL), Anna Zvyagintseva (UA).

W sobotę (9.09), o godz. 11 Galeria Arsenał zaprasza do elektrowni na oprowadzanie kuratorskie po wystawie połączone z tłumaczeniem na polski język migowy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem