Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z publikacji „Hajnówka zdegradowana” (Gazeta Wyborcza.pl z 25.08.2017) dowiadujemy się, że w grupie 122 polskich miast zagrożonych degradacją i marginalizacją na drugim miejscu znalazła się Hajnówka.

Hajnówka zdegradowana. Burmistrz szans w nietkniętej Puszczy nie widzi

Wymienia się tu wiele przyczyn tego zaskakującego, choć nie dla wszystkich, faktu. Wynikają one głównie z transformacji ustrojowej po 1989 roku. Zdaje sobie z tego sprawę burmistrz Hajnówki Jerzy Sirak. Wymienia jednak jako jedną z przyczyn „ograniczenie gospodarczego korzystania z Puszczy Białowieskiej i w związku z tym drastyczny spadek zatrudnienia w zakładach wiązanych z przetwórstwem drewna”. Obliczył nawet, chociaż niezbyt dokładnie, „że z powodu decyzji dotyczącej Puszczy Białowieskiej z poprzednich lat, utraciliśmy setki miejsc pracy”. I tu w sposób całkowicie niezrozumiały rozmija się on z prawdą, bo do 2011 roku nikt w sposób znaczący pozyskania drewna w Puszczy Białowieskiej nie ograniczał. Cięto ją bez opamiętania przez prawie sto lat. Wszystkie próby ograniczenia wyrębów spotykały się z ostrymi protestami władz miasta i powiatu. Jako uzasadnienie podawano zawsze, że bez drewna z Puszczy Hajnówka zginie. Takie tłumaczenie zadomowiło się na dobre w wypowiedziach hajnowskich władz, chociaż WWF (przy moim udziale) na podstawie szeregu opracowań przekonywał, że niedaleko Hajnówki, na obrzeżach Puszczy bądź nieco dalej, pozyskuje się corocznie ogromne masy drewna: w nadleśnictwie Żednia 160 tys. m3, w nadleśnictwie Nurzec 130 tys. m3, w nadleśnictwie Bielsk 65 tys. m3, w nadleśnictwie Rudka 60 tys. m3. Łącznie ok. 400 tys. m3 drewna. I to w znacznej części w lasach, które mieszkańcy powiatu hajnowskiego sami posadzili na nieużytkach porolnych.

Tak więc twierdzenie, że brak drewna ogranicza możliwości rozwoju Hajnówki jest oczywistym nadużyciem.

Propagandówka Lasów, a poseł apeluje: Nie kupujcie drewna z Puszczy Białowieskiej

Koncepcji nie ma

W innym miejscu przytoczonej wyżej publikacji burmistrz Hajnówki, a wcześniej wicestarosta powiatowy, skarży się, że (cytuję): „nasza sytuacja przede wszystkim zależy od tego, co dzieje się w Puszczy Białowieskiej”. W tym miejscu ma całkowitą rację. Sytuacja Hajnówki zależy – i w dużym stopniu zależeć będzie – od tego, kiedy jej władze wreszcie uświadomią sobie, że sąsiadują ze światowej sławy zjawiskiem przyrodniczym a nie otwartą fabryką drewna. Tymczasem „od dobrych dwudziestu lat w Hajnówce brakuje koncepcji rozwoju i to jest główny problem marginalizacji” pisze były premier Włodzimierz Cimoszewicz w komentarzu dla „Gazety Wyborczej”.

Okolice Narewki. Wycinka drzew w Puszczy BiałowieskiejOkolice Narewki. Wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej AGNIESZKA SADOWSKA

Koncepcji nie ma, bo Hajnówka nie wie albo nie chce wiedzieć, że na całym świecie takie obiekty jak Puszcza Białowieska, chronione jako parki narodowe są motorami rozwoju dla społeczności lokalnych. I że zamiana jej na las gospodarczy przez niczym nieuzasadnione wyręby takie znaczenie przekreśla bezpowrotnie. Wszystkie starania o park narodowy na całym obszarze Puszczy takie jak:

– słynny „Kontrakt dla Puszczy Białowieskiej” z 1998 r. wypracowany przez obecnego wicepremiera Piotra Glińskiego;

– kilkuletnia praca na rzecz Puszczy i regionu terenowego biura WWF;

– finansowa i organizacyjna pomoc na rzecz rozwoju turystyki duńskiej fundacji „Dancee”;

– półroczna, społeczna praca zespołu ds. Puszczy Białowieskiej powołanego przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego

nie spotkały się nigdy z pozytywnym odzewem miejscowych władz, a jedna z nich zakończyła się potężną awanturą. Za każdą z tych inicjatyw stały niemałe pieniądze do dyspozycji władz i mieszkańców regionu.

Miała być brama do Puszczy

Dopiero męska decyzja ministra Kraszewskiego ograniczająca wyręby w 2011 r. a później ministra Korolca z 2012 r. zmieniająca plany urządzenie lasu zakończyły tę niepoważną grę w ciuciubabkę.

Minister Korolec plany zmienił, ale o regionie nie zapomniał. Przyjechał do Białowieży w 2013 r wraz z przedstawicielami instytucji finansowych aby otworzyć centrum wspierania inicjatyw lokalnych w staraniach o środki finansowe. Przedstawione możliwości uzyskania środków finansowych żadnego zainteresowania zebranych samorządowców nie wywołały. Za to ministra spotkały tu wygłaszane w ostrym tonie pretensje i pokrzykiwania, bo ograniczył cięcia w naszej, jak podkreślali, Puszczy.

Okolice Narewki. Wycinka drzew w Puszczy BiałowieskiejAGNIESZKA SADOWSKA

Hajnówka w wielu opracowaniach miała być swoistą bramą do Puszczy z bogatą infrastrukturą turystyczną. A co jest ? Wielki transparent rozpięty nad całą szerokością szosy piętnujący pseudoekologów, którzy zniszczyli Puszczę i cmentarz założony nielegalnie w rezerwacie przyrody. I jeszcze trzy „Biedronki” widocznie dla podkreślenia ekologicznych zainteresowań miasta. A także budowa osiedla rekreacyjno-mieszkalnego w środku Puszczy. Żeby była to rekreacja z dreszczykiem – w pobliżu składu amunicji.

Kompromisu nie widać, przesłaniają go emocje. Debata o Puszczy Białowieskiej

Była gradacja kornika, ale nie zrobiono histerii

Jak wynika również z omawianej publikacji, marzeniem burmistrza jest budowa ścieżki rowerowej do Białowieży i dalej do przejścia granicznego w pobliżu tej miejscowości. Bezpieczna ścieżka rowerowa na Białoruś jest niewątpliwie potrzebna. Po drugiej stronie granicy jest przecież ta sama, choć nie taka sama Puszcza, gdzie dzieją się bardzo ciekawe rzeczy. Zanim spełni się marzenie o ścieżce rowerowej proponuję tam pojechać całkiem dobrą drogą asfaltową. Warto pojechać teraz w okresie szalejącej u nas histerii kornikowej i masakrowania resztek prawdziwej Puszczy przy pomocy harwesterów. Będąc po drugiej stronie granicy można dowiedzieć się, że:

Od 1939 roku do dziś nie prowadzono tam żadnej walki z kornikiem i do 2001 r w drzewostanach z udziałem świerka szkód było znacznie mniej niż u nas, chociaż walkę z tym owadem prowadziliśmy przez cały czas;

W latach 2001 – 2004 miała tam miejsce gradacja kornika podobna do naszej i nie robiono tam z tego powodu histerii. Około połowy martwych świerków zabrano. Pozostałe rozpadły się na miejscu zasilając znacznie uboższe niż u nas gleby leśne. Z obszarów objętych ochroną ścisłą żadnych drzew nie usuwano za wyjątkiem zagrażających bezpieczeństwu użytkowników dróg;

Po 10 – 15 latach sama przyroda miejsca po wymarłych świerkach wypełniła nowym pokoleniem drzew. Tylko na niewielkich powierzchniach wykonano odnowienia sztuczne. Licznie sam odnawia się świerk i grab, a pod osłona jego pojawiają się młode dęby. I co ważne po tamtej gradacji pozostały na przeważającej powierzchni stare, ponad stuletnie świerki w towarzystwie sosen i niekiedy dębów.

Tak więc po tej groźnej gradacji pozostała po drugiej stronie granicy piękna zielona Puszcza.

Panie burmistrzu, niech pan tam pojedzie

Opierając się na tym doświadczeniu tamtejsze władze parkowe powiększyły obszar ochrony ścisłej do 58 tys. ha. Poza tym, aby poprawić stosunki wodne włączono do Parku Narodowego 14 tys. ha bagna Dzikoje, w błotach którego znajdują się źródła Narwi i Jasiołdy i gdzie Zachód Europy spotyka się ze Wschodem, bowiem jedna z tych rzek zasila swoimi wodami Morze Bałtyckie a druga Morze Czarne. Do Parku włączono też 1.300 ha zmeliorowanego w latach 60-tych legendarnego bagna Dziki Nikor i przywraca się mu dawny wodno-bagienny charakter.

W tych okolicznościach nie pozostaje mi nic innego niż złożyć następującą propozycję: Panie Burmistrzu, niech Pan też tam pojedzie. Koniecznie! Założyliście przecież przed laty przy poparciu Włodzimierza Cimoszewicza transgraniczny Euroregion, o którym jest teraz cicho. Martwi się Pan słusznie o miejsca pracy, A białoruski park Narodowy zatrudnia 1250 osób. Jadąc tam niech Pan weźmie ze sobą całą tę „Santę” i hajnowskich leśników. Białowiescy leśnicy mogą tam dojść pieszo. Będą tak samo zdumieni i zaskoczeni jak uczestnicy wycieczki leśników zorganizowanej przeze mnie w 1995 r. Przekonają się naocznie jak dużo zmieniło się u nich na lepsze. Zobaczą, że Białorusini teraz traktują swoja część Puszczy Białowieskiej jak skarb narodowy. Rozumieją bowiem, że (cytuję): „Tak duża Puszcza stworzona przez dziką przyrodę jest nie tylko czymś rzadkim w Europie lecz także oferuje szerokie pole intensywnej obserwacji... Leśnik widzi tu jak bez pomocy człowieka przyroda urządza las, jak go uprawia i niszczy, oraz jak resztki martwego lasu stają się zaczątkiem nowych pokoleń. To właśnie w takich warunkach leśnik i prawodawca leśny mogą poznawać różnorakie potrzeby i wrodzone własności drzew i wyciągnąć wnioski użyteczne dla nauki”.

Tak pisał w 1826 roku Juliusz Brincken, naczelny nadleśny Królestwa Polskiego w raporcie z Puszczy Białowieskiej.

Puszcza Białowieska jest starsza niż Polska. Oto krótka historia ostatniego skrawka naturalnego lasu Europy

Puszczę Białowieską posadziła kobieta – Natura

Tymczasem nasi dzisiejsi władcy lasów, generalny nadleśny i jego szef, dwieście lat po tych pięknych i mądrych słowach naczelnego nadleśnego Królestwa Polskiego, przy błogosławieństwie księży obydwu wyznań, niepomni nauk płynących z historii, owładnięci jakimś szałem niszczenia wszystkiego, starają się za wszelką cenę udowodnić że Puszcza Białowieska to zwykły las posadzony przez ludzi. Szczególne zasługi przypisują stuletniej kobiecie, której grób na hajnowskim cmentarzu często odwiedza minister Szyszko. Mylą się oni także i w tym przypadku. Puszczę Białowieska posadziła rzeczywiści kobieta, ale ma ona 12 tysięcy lat i ciągle żyje! Ta kobieta nazywa się Natura!

Puszcza BiałowieskaPuszcza Białowieska AGNIESZKA SADOWSKA

I na zakończenie:

Niedawno wracałem z tej bliskiej zagranicy Drogą Jagiellońską prowadzącą do ośrodka edukacji. Miał to być w moim zamyśle sprzed 20 lat Ośrodek Edukacji Ekologicznej a stał się ośrodkiem edukacji leśnej i często pełnił rolę remizy strażackiej. Po obu stronach tej drogi rozciągał się widok zmasakrowanego lasu i obok stosy na pół spróchniałego, przygotowanego do wywozu drewna, z którego już dawno wyleciał kornik.

Pomyślałem sobie wtedy i myśl ta dręczy mnie do dzisiaj, czy to nie z powodu zmiany nazwy tego ośrodka i jego przeznaczenia na oczach leśników i za ich przyzwoleniem mogą teraz bezkarnie niszczyć Puszczę harvestery.

*Bolesław Bielicki jest mgr inż. leśnictwa od wielu lat zaangażowanym w sprawę ochrony przyrody Podlasia a szczególnie Puszczy Białowieskiej, w której spędza większość wolnego czasu, mieszkając w tradycyjnym drewnianym domu rodzinnym.

W latach 1983 – 1985 był przewodniczącym Wojewódzkiej Komisji Ochrony Przyrody w Łomży. W latach 1986 – 1990 był dyrektorem Narwiańskiego Parku Krajobrazowego. Był współzałożycielem Społecznego Instytutu Ekologicznego, jednej z pierwszych struktur proekologicznych po upadku komuny. W latach 1994 – 1996 pracował w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku na stanowisku starszego specjalisty do spraw Puszczy Białowieskiej.

Przez wiele lat współpracował z WWF w projekcie „Białowieski Park Narodowy” a także z wieloma innymi organizacjami pozarządowymi. Był członkiem zespołu prezydenckiego powołanego przez Lecha Kaczyńskiego w roku 2006 dla ochrony dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego Puszczy Białowieskiej. Jest autorem opracowania „Zielona osłona Puszczy Białowieskiej”, w którym wykazał, że wokół Puszczy Białowieskiej w ciągu kilkudziesięciu ostatnich lat wyrosły lasy o powierzchni przekraczającej 20 tys. ha i będące zasobem leśnym zapewniającym surowiec drzewny bez potrzeby wycinania najcenniejszej Puszczy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.