Instytut Pamięci Narodowej przesłuchał nowego świadka w sprawie mordu w Jedwabnem - 90-letnią mieszkankę Orzysza. Ale prokuratorzy białostockiego oddziału Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu nie zdecydowali się na wznowienie śledztwa.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ich zdaniem zeznania pani Antoniny K. nie wniosły nic nowego do śledztwa w sprawie mordu Żydów w lipcu 1941 roku. Jak powiedział Radiu Białystok Janusz Romańczuk, naczelnik oddziałowej komisji w Białymstoku: przesłuchanie nie ujawniło okoliczności, które uzasadniałyby podjęcie na nowo prawomocnie umorzonego śledztwa.

Wniosek o przesłuchanie naocznego świadka, wznowienie postępowania i dokończenie przerwanej w 2001 roku ekshumacji Żydów spalonych żywcem przez polskich sąsiadów w stodole w Jedwabnem – do IPN wpłynął 24 lipca br. Wystąpił z nim Krzysztof Krasowski, prawnik i ekonomista, kandydat w ostatnich wyborach do Senatu z własnego komitetu „Spoza sitwy” (po przegranej w tych wyborach chciał unieważnienia wyborów w okręgu, z którego startował, a w którym ostatecznie zwyciężył Jan Dobrzyński z PiS).

Żydówki umarły trzy razy

Naoczny świadek

We wniosku do IPN Krasowski wnosił o przesłuchanie urodzonej w 1928 r. Antoniny K., która – jak informuje wniosek – jest „naocznym świadkiem zbrodni ludobójstwa Żydów dokonanego 10 lipca 1941 roku w miasteczku Jedwabne”. Krasowski napisał w nim także: „Ze względu na podeszły wiek i problemy ze słuchem, sugeruję dokonanie przesłuchania w miejscu pobytu świadka w Orzyszu i w tym celu proszę wcześniej skontaktować się telefonicznie z jej bezpośrednim sąsiadem”.

Kilka dni później śledczy przesłuchali panią Antoninę w miejscu jej zamieszkania.

Sąsiad pani Antoniny K. – Krzysztof Piaszczyński – w rozmowie z „Wyborczą” stwierdził:

– Opiekujemy się panią Antoniną, bo jej dzieci są daleko. Przy okazji różnych świąt czy kiedy przychodziła do nas po prostu na herbatę, czasem opowiadała nam o czasach, gdy była nastoletnią dziewczyną i podczas wojny widziała, jak w Jedwabnem – bo wtedy tam mieszkała – hitlerowcy pędzali Żydów. Jednak, czy wie coś o tym, że Polacy zapędzili ich do stodoły i spalili, tego nie wiem. Raczej nie ciągnęliśmy tego tematu.

Biskup Markowski w imieniu Konferencji Episkopatu Polski przeprosił za Jedwabne

Śledztwo

W Jedwabnem w 1941 roku po wkroczeniu armii niemieckiej miejscowa ludność z inspiracji okupantów urządziła pogrom miejscowej ludności żydowskiej. Wedle ustaleń IPN zginęło co najmniej 340 miejscowych Żydów. Większość została spalona w stodole. Śledztwo w sprawie Jedwabnego IPN umorzył w 2003 r. Uzasadnił wówczas, że nie udało się znaleźć wystarczających dowodów na udział osób innych niż osądzone za to już po II wojnie światowej.

Część obserwatorów twierdzi jednak, że śledztwo IPN nie zostało przeprowadzone właściwie. Przy okazji ostatniej, 76. rocznicy mordu wiceprezes IPN dr Mateusz Szpytma powiedział dziennikarzom w Jedwabnem, że ewentualne wznowienie śledztwa ws. mordu w Jedwabnem jest w gestii Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.

Dodał, że z wiedzy IPN wynika, że do ministra sprawiedliwości miał wpłynąć w ostatnich miesiącach wniosek grupy osób z podpisami zebranymi w całej Polsce, które domagają się przeprowadzenia tu pełnej ekshumacji.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Bartosz T. Wieliński poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem