Ten artyku czytasz w ramach bezp豉tnego limitu

To już kolejne spotkanie, na które zjechali artyści, politycy, historycy, zaproszeni przez Fundację Villa Sokrates. Fundacja kontynuuje dzieło zapoczątkowane przez nieżyjącego publicystę i pisarza Sokrata Janowicza, dla którego Krynki były centrum wszechświata, a promowanie literatury i kultury białoruskiej – jedną z najważniejszych spraw. Przez wiele lat zwoływał do siebie tłumaczy i literaturoznawców z Polski i zagranicy. Po jego śmierci jego następcy nie odpuścili – Trialog jest nadal realizowany, w Krynkach, ale też już z inną formułą, z większym otwarciem się na publiczność i programem łączącym teatr, muzykę i sztukę z debatami kulturalno-społeczno-historycznymi.

W tym roku w trzech panelach (historycznym, literackim i kulturalnym) w dawnej Synagodze Kaukaskiej grono dyskutantów debatowało m.in. o tym, dlaczego Mickiewicz w swoich utworach nie wspomina o Białorusinach i nie pisał po białorusku, skoro to właśnie białoruski folklor znalazł odbicie w jego twórczości. Ale to była tylko część poruszanych wątków – szybko się okazało, że inwokacja „Litwo, ojczyzno moja”, która przyświecała trialogowi, generowała najróżniejsze konteksty, kierując dyskusję w rozmaite polityczne, historyczne i literackie meandry.

Trialog Białoruski w KrynkachTrialog Białoruski w Krynkach Fot. Grzegorz Dąbrowski

Przeciąganie Mickiewicza

Punktem wyjścia do rozważań był m.in. tekst Konstantego Bondaruka towarzyszący Trialogowi:

„Z szeregu białoruskich i litewskich publikacji wyziera ewidentna pokusa, by przeciągnąć Mickiewicza na swoją stronę, albo przynajmniej podkreślić w nim coś swojego. Uważam, że najmniejsze podstawy traktować poetę jak „Litwina” mają właśnie Litwini. Samo zawołanie „Litwo, Ojczyzno moja” nic nie znaczy, jak też krótki, kowieński epizod w życiu Mickiewicza. Znany litewski prozaik i dramaturg – Marius Ivaskewicus oświadczył jasno i wyraźnie: „Wasz Pan i wasz Tadeusz”. Ma on nawet pretensję do poety o to, że ten przedstawił „Litwę”, tylko zapomniał napomknąć o Litwinach. Myślę, że to jest błędne rozumowanie. W pierwszej połowie XIX wieku, w pobliżu Nowogródka nie było Żmudzinów, etnicznych Litwinów. Chłopi byli Białorusinami, a szlachta uważała się raczej za Polaków. To białoruski folklor: obrzędy, zwyczaje, język, wierzenia i tradycje, znalazły odbicie w twórczości Mickiewicza i filomatów (...). Białorusini rozdali swe największe skarby, owoce pracy rąk i umysłu innym krajom i narodom. W rezultacie mamy „Litwo, Ojczyzno moja” zamiast „Białoruś, Ojczyzno moja”.”

Krzysztof Czyżewski, szef Ośrodka Pogranicze, prowadzący debatę, pytał:

– Czy obecna Białoruś w ogóle potrzebuje Mickiewicza? Czy obecna białoruskość to dawna litewskość?

I dodawał: – I inwokacja, i dzieło Mickiewicza inspirowały prądy i ruchy narodowowyzwoleńcze na pograniczach. Cała tradycja niepodległościowa stoi za tym hasłem – „Litwo! Ojczyzna moja”. I to dzieje się też chyba na Białorusi.

Ludmiła Rubleuskaja z Mińska, pisarka, finalistka nagrody im. Jerzego Giedroycia, dziennikarka, mówiła o potrzebie tworzenia mitu białoruskiego, odnoszącego się do tradycji i budującego wspólnotowość białoruską oraz o zamieszaniu semantycznym, wedle którego Litwa teraz kojarzy się z państwem litewskim, a przecież dla Mickiewicza była Białorusią.

Pisał po białorusku, czy nie?

Radosław Romaniuk, autor prac literackich biografii Jarosława Iwaszkiewicza: -

– Taką Litwę, Litwę Mickiewicza, ma każdy z nas. Znajduje się ona w różnych miejscach, które nas kształtują. Mickiewicz miał też swoją Litwę. I nie jest przypadkiem gdzie ją znalazł. Właściwe jest więc, by mówić o Mickiewiczu w kontekście białoruskim. To jest to miejsce.

Czyżewski: – Można się zastanowić dlaczego ten Mickiewicz nie jest wielokulturowy, dlaczego nie ma w „Panu Tadeuszu” chłopów białoruskich, ani Tatarów?

Romaniuk żartował: – Nie będziemy rozstrzygać czy Mickiewicz był Polakiem, czy Białorusinem czy Litwinem m.in. dlatego, że nie byłoby to poetyckie.

Katarzyna Sawicka-Mierzyńska, literaturoznawczyni z Uniwersytetu w Białymstoku odpowiadała:

– Ależ ta wielokulturowość tam jest! Ale trzeba pamiętać, że wtedy, w czasach Mickiewicza, nie było czystości etnicznej, narodowej. Dla Mickiewicza tożsamość była czymś wieloszczeblowym. Trudno mówić o ukazywaniu wielokulturowości, bo nie było odrębności ściśle etnicznej, narodowej. W tym jednak tkwi bogactwo Mickiewicza. Kiedy myślał o sobie jako Litwinie, czy Polaku, to właśnie myślał o takiej mieszance. I takim podejściem możemy się dziś inspirować – mówiła Sawicka-Mierzyńska. – Mickiewicz dorastał w wielokulturowym środowisku. Badacze zastanawiali się nad tym, czy pisał w języku białoruskim, czy mówił nim. Na pewno rozumiał, ponieważ Czeczot mówił do niego wierszem białoruskim. I on ten wiersz rozumiał. Cóż, jesteśmy dziećmi naszych czasów i operujemy takimi kategoriami, jakimi operujemy, ale niestety nakładamy je na tamtą rzeczywistość. A przecież wtedy myślenie o narodzie było inne. Mickiewicz myślał o narodzie w kategoriach politycznych. Dla niego punktem odniesienia była Rzeczypospolita Obojga Narodów. To się zmieniło po powstaniu bardzo. Na początku ojczyzna Mickiewicza to wyłącznie Litwa, choć tak naprawdę powinniśmy nazywać ją regionem Nowogródczyzny. Dla niego to była Białoruś. Dopiero po powstaniu to się zmienia, on mówi o polskości, wcześniej chodzi mu o Litwę.

Trialog Białoruski w KrynkachTrialog Białoruski w Krynkach Fot. Grzegorz Dąbrowski

Przydaje się oddalenie

– Tak naprawdę my z niego wszyscy, i Białorusini, i Litwini, i Polacy. I to nie jest kwestia rywalizacji. W jego myśleniu to „my” takie właśnie było- dodawała Mierzyńska-Sawicka. I przypominała Sokrata Janowicza: – To ciekawe, jak Sokrat dosłownie ustanawiał paralele między jego rodzinnymi Krynkami a tą mickiewiczowską Nowogródczyzną. Mówił o małej ojczyźnie, o tym, że będąc w Białymstoku, chorobliwie zatęsknił za Krynkami. I pisał: „Odkryłem nieprzeczuwany wcześniej paradoks małej ojczyzny. Tkwiąc w niej, nie lubi się jej. Przydaje się oddalenie. Nareszcie rozumie się poetę i jego „Litwo! Ojczyzno moja! Ty jesteś jak zdrowie”. On to mówi w kontekście małej ojczyzny. Właśnie Krynek. I tak jest w przypadku Mickiewicza – gdy mówi Litwo, chodzi mu o Wilno, o Nowogródek, o tych ludzi, o te swoje białoruskie piastunki.

Czyżewski: – Tyle że myśmy pogubili te swoje małe ojczyzny. I znaleźliśmy się w narracjach państwowych czy narodowych. Jak wobec tego można Mickiewicza czytać współcześnie? Jak to wygląda w literaturze współczesnej?

Mierzyńska -Sawicka: – Natężenie odwołań do tradycji Wielkiego Księstwa Litewskiego obejmującego narodowości, języki, wyznania jest duże. To piękny mit, z którego na różne sposoby możemy czerpać i czerpiemy, uczy nas wspólnotowości. Idee jakie stamtąd czerpiemy są ciągle żywe.

Mickiewicz jak anachronizm

Czyżewski pytał o rodzaj trudności z Mickiewiczem od strony historycznej historyków z Białorusi: Aleksandra Kraucewicza i Wincuka Wiaczorkę oraz Polski: Eugeniusza Mironowicza i Pawła Kowala.

– Litwinom Mickiewicz z tą „Litwo! Ojczyzną moja”, trochę przeszkadzał. W tłumaczeniu litewskim „Ksiąg Pielgrzymstwa Polskiego” tam, gdzie było słowo Polak, pojawiło się Litwin... – mówił Czyżewski. I pytał: – Czy podobnie nie przeszkadza Białorusinom? Jak historycy czytają Litwę mickiewiczowską?

Trialog Białoruski w KrynkachTrialog Białoruski w Krynkach Fot. Grzegorz Dąbrowski

Eugeniusz Mironowicz, autor wielu prac poświęconych mniejszości białoruskiej w Polsce mówił:

– W moim pokoleniu Mickiewicz Białorusinów Białostocczyzny interesował w takim stopniu, jak Polaków. Był czas, że czytało się go z zachwytem. Doszukiwać się tam elementów ideologicznych nikt jednak nie zamierzał. Gdy obserwuję pokolenie moich dzieci – pokolenie internetu – Mickiewicz jest anachronizmem. Ani w niczym nie przeszkadza, ani nie pomaga. To lektura szkolna, którą trzeba przejść, by zdać egzaminy. Natomiast literaci ze środowiska białoruskiego żyją mitem Mickiewicza. Tylko trzeba pamiętać, że mit – w wielkim uproszczeniu – to w pewnym sensie fałszywa historia – mówił Mironowicz. – Przywołam zdanie Wincentego Marcinkiewicza, dramaturga, którego sztuki są grane nieustannie na Białorusi. Wspominał rozmowę z kimś o tożsamości. Padło tam zdanie: „Ja jestem Litwinem należącym do kultury polskiej”. Uczestniczący parę lat temu w trialogach Michał Jagiełło, wiceminister Biblioteki Narodowej, cytował list Kościuszki, uważanego na Białorusi jako bohatera, który mówi: „Jestem Litwinem kultury polskiej”. A kim są wokół nich ludzie? – to są chłopi białoruscy. Różnice między tymi wypowiedziami to pół wieku.

Instrumentalizacja kresów

Paweł Kowal, historyk, poseł na sejm, poseł Parlamentu Europejskiego mówił o dziedzictwie Wielkiego Księstwa Litewskiego:

– Cała III RP próbowała wrócić do Polski, o której napisał Mickiewicz. Właśnie obserwujemy klęskę tego projektu. Dziś ta wizja Polski jest kompletnie nieaktualna. Naszą tragedią był pokój ryski. Piłsudski udając, że robi Polskę historyczną, zrobił Polskę etniczną – mówił Paweł Kowal i protestował przeciwko nadużywaniu i przeinaczaniu słowa „kresy”:

– Nie ma kresów tam, gdzie jest granica. Kresy są tam, gdzie nie ma granicy. Gdzie nie ma metropolii. Nic mnie tak nie złości jak to, że Wilno nazywane jest kresami. Miasto, które było wręcz stolicą dużego państwa, nie jest kresami. Nie podoba mi się dzisiejsza instrumentalizacja problemu kresów. Budowanie nowego mitu kresów w oparciu o rozumienie kresów z lat 20.i 30. jest szkodliwe dla kultury polskiej i to powinni zrozumieć nacjonaliści.

Trialog Białoruski w KrynkachTrialog Białoruski w Krynkach Fot. Grzegorz Dąbrowski

Podczas panelu poświęconego sztuce znana kuratorka sztuka, dawna szefowa warszawskiej „Zachęty” Anda Rottenberg mówiła jak niegdyś na pograniczu granice kulturowe przebiegały w każdej wsi. W swojej erudycyjnym i syntetyzującym ludzi sztuki pogranicza wystąpieniu – zaproponowała spojrzenie antropologiczne, jakby z lotu ptaka, jakby o pewnych niuansach pograniczności opowiadała cudzoziemcowi:

– Do tej pory nie nazwano pasa ziem biegnącego z północy na południe od ujścia Dźwiny po podnóże Karpat. Na tym pasie stały obok siebie żydowskie synagogi, katolickie kościoły, prawosławne cerkwie i ewangelickie zbory. Właśnie te obszary stały się kolebką kultury polskiej. Splot okoliczności sprawił, że przez kilka stuleci dominowały tam wpływy polskie, ale zamieszkiwali ów pas różni ludzie, którzy zachowywali swoją tożsamość, wyznawali różne religie, odprawiali różne obrzędy – mówiła Rottenberg.

I dodawała jak symboliczne na swój sposób jest, że:

– Mickiewicz uważał się za Litwina, choć po litewsku prawdopodobnie nie mówił, urodził się w Nowogródku należącym do Białorusi, pisał po polsku, a „Pana Tadeusza” napisał w jeszcze innej przestrzeni, bo we Francji.

My Mińska nie chcemy

Rottenberg wskazywała na złożoność życiorysów artystów urodzonych na pograniczu, rozsupływała nici łączące Wschód z Zachodem.

– Ciekawe, że malutki Drohobycz wydał malarzy – Grottgera i Gottliebów, poetę Wierzyńskiego, polskiego Żyda Schulza i ukraińskiego Iwana Franko – mówiła Rottenberg, w skondensowanej formie, przybliżając historie sztuki pogranicza.

Trialog Białoruski w KrynkachTrialog Białoruski w Krynkach Fot. Grzegorz Dąbrowski

A malarz Andrzej Strumiłło sypał anegdotami, przeplatał wątki rodzinnej historii z ogólną. Na przykładzie Władysława Strzemińskiego, którego był uczniem w Łodzi, przedstawiał złożony los artysty między dwiema wojnami i po.

Przytaczał historię z czasów traktatu ryskiego, rokowań polsko-sowieckich z 1919 roku, kończącego wojnę polsko-bolszewicką i ustalającego granice między państwami:

– Ze strony Sowietów Trocki wysłał do Rygi Adolfa Joffe, Polskę reprezentowali przedstawiciele parlamentu. Joffe oddawał Polsce Mińsk, ale co z tego, skoro polska prawica parlamentarna odpowiadała: – My nie chcemy Mińska, bo Mińsk to w połowie Żydzi, a my w Polsce dość mamy swoich. Na to wyrwał się przedstawiciel Bundu i powiedział: My ziemi mińskiej też nie chcemy, bo Mińsk to obszarnicy polscy, a my w Polsce i tak mamy dość polskich obszarników....

Kolejny przykład jak różne były perspektywy oglądu Białorusi i jak mogły dzielić.

Trialog Białoruski w KrynkachTrialog Białoruski w Krynkach Fot. Grzegorz Dąbrowski

Gusła w synagodze

Tradycyjnie już Trialog to też koncerty i spektakle. W tym roku w kameralnym wnętrzu dawnej synagogi posłuchać można było koncertów Jacaszka, Hani Malarowskiej, Katarzyny Cichej i Barta Pałygi.

Ze spektaklem „Pudełko” przyjechał neTTheatre. Dawną synagogę wypełniły gusła – „Dziady” Mickiewicza i Białoszewskiego. Ekstatyczny, wręcz plemienno-afrykański taniec dusz, refleksje Poety i Narratora składały się na wizyjną opowieść o Białoszewskim, który tworzył teatr we własnym mieszkaniu i nagrywał go na kasety dla swojej niewidomej przyjaciółki Jadwigi Stańczakowej. Po kilkudziesięciu latach od odnalezienia tych kaset – twórcy: Paweł Passini i Jacek Kopciński – pokusili się zbudowanie spektaklu na podstawie nagrań, własnych wizji i wyświetlanych w tle archiwalnych nagrań przedstawień Białoszewskiego. W sugestywnym, utrzymanym w rytmicznym klimacie spektaklu – splotły się trzy czasy – Mickiewicza, Białoszewskiego i czas współczesny, który odczytuje te historie na nowo.

Trialog Białoruski w KrynkachTrialog Białoruski w Krynkach Fot. Grzegorz Dąbrowski

Nożownik z Krynek

W sąsiadującej z Synagogą Kaukaską Galerią Krynki otwarto też wystawę przygotowaną przez Jana Grykę, pt. „Od Rene Magritte’a do nożownika z Krynek” (godz. 17). To przewrotna opowieść rozpisana na obrazy, instalacje i performance, mówiąca m.in. o krwawych mitach i obecności ich w sztuce współczesnej. Na wystawie można m.in. znaleźć przetworzenia artystyczne różnych znanych motywów, m.in. autoportretu stylizowanego na autoportret Van Gogha.

Gryka zaprosił do wystawy kilku autorów, którzy na miejscu realizowali swoje performance’y – Katarzyna Cichoń, Michał Stachyra, Katarzyna Sienkiewicz, Mariusz Tarkawian, Veronica Andersson oraz Robert Kusmirowski. To właśnie jego twarz ma zapalczywy Kozak z kapiącym od krwi nożem, namalowany na ścianie. Obraz powstał w trakcie performance’u na wernisażu.

Trialog Białoruski w KrynkachTrialog Białoruski w Krynkach Fot. Grzegorz Dąbrowski

Czytaj ten tekst i setki innych dzi瘯i prenumeracie

Wybierz prenumerat, by czyta to, co Ci ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakuj帷e reporta瞠 i porady ekspert闚 w sprawach, kt鏎ymi 篡jemy na co dzie. Do tego magazyny o ksi捫kach, historii i teksty z medi闚 europejskich. Zrezygnowa mo瞠sz w ka盥ej chwili.