Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Największy jak dotąd protest w Puszczy Białowieskiej był przez kilka godzin brutalnie pacyfikowany przez straż leśną. Ponad 70 aktywistów z 12 krajów Europy – w tym z Obozu dla Puszczy i Greenpeace Polska – blokowało sprzęt do wycinki drzew od wczesnego poranka w Nadleśnictwie Białowieża.

Protest w Puszczy BiałowieskiejProtest w Puszczy Białowieskiej Fot. Obóz dla Puszczy

Policjanci nie reagowali

Protesty w zaostrzonej formie rozpoczęły się w Puszczy Białowieskiej 24 maja. We wtorek (29.08) około dwudziestu jej obrońców przypięło się do drzew, a drugie tyle przykuło się do ciężkich maszyn służących wycince (do harwestera i forwardera). Inni protestujący trzymali banery z hasłami przeciwko wycince. Rozwieszony między drzewami głosił: „Ta wycinka jest nielegalna”.

– Protest prowadzimy w ponadstuletnim drzewostanie w Nadleśnictwie Białowieża, gdzie już od dłuższego czasu nie można wycinać drzew. Tym bardziej nie można ich wywozić – mówiła „Wyborczej” Joanna Pawluśkiewicz z Obozu dla Puszczy, jedna z przypiętych do harwestera.

Przypięli się do drzew i maszyn. Największy z protestów w Puszczy [AKTUALIZACJA]

Inna z przykutych aktywistek – Anna Błachno dodawała: – Kiedy zbliżaliśmy się przed godz. 7 do tego miejsca wycinki, słyszeliśmy sóweczki, czyli tu gniazduje ten rzadki gatunek. Widzieliśmy też podlegającego ochronie, a mającego w tym drzewostanie swoje gniazda dzięcioła trójpalczastego.

Jeszcze inni przekonywali:

– Wierzymy, że cała Puszcza Białowieska będzie parkiem narodowym i ludzie wreszcie zastanowią się nad tym, jaką krzywdę jej wyrządzają.

Na miejsce protestu ściągnęły dziesiątki strażników leśnych. Byli też policjanci, ale nie reagowali potem na prośby o interwencję w związku z brutalnością Straży Leśnej. A w końcu odjechali. – Jesteśmy gotowi protestować kilka dni – zapowiadała przed godz. 10 Marianna Hoszowska z Greenpeace Polska.

Protest Greenpeace i Obozu dla Puszczy w Puszczy BiałowieskiejProtest Greenpeace i Obozu dla Puszczy w Puszczy Białowieskiej Fot. Grzegorz Broniatowski/Greenpeace Polska

Wynosili za ręce i nogi

Przed godz. 11 strażnicy leśni odcięli sekatorami aktywistów przymocowanych łańcuchami do forwardera (maszyna ładująca na siebie wycięte drzewa). Wynieśli ich za ręce i nogi z miejsca wycinki. Operator maszyny wypakował jednak na ziemię załadowane wcześniej drewno. Przed godz. 13 w pobliże harwestera podjechał forwarder. Z dachu jego kabiny strażnicy leśni siłą odwiązali jednego z aktywistów przymocowanego do ramienia maszyny. Odciągnęli go poza taśmę odgradzającą miejsce wycinki. Potem ściągali siłą pozostałych blokujących. Inni strażnicy odcięli liny i pociągając za nie próbowali zdjąć jednego z protestujących na drzewie (bez żadnych zabezpieczeń).

Przed godz. 14 na harwesterze pozostało tylko dwóch protestujących. Reszta brutalnie została odcięta przy pomocy sekatorów od rur i łańcuchów, które ich łączyły z maszyną i byli wyprowadzeni poza miejsce wycinki. „Wspinacze” nadal pozostawali na drzewach.

– Strażnicy zachowywali się wyjątkowo agresywnie. Jest sierpień, zaraz rocznica Sierpnia, a straż leśna zachowuje się jak ZOMO. Strażnicy nie słuchają żadnych argumentów. Mają puste oczy i powtarzają tylko: – Wykonujemy rozkazy. Co to za przejaw patriotyzmu wobec naszego dziedzictwa? – pytała ze łzami odciągnięta siłą w oczach Joanna Pawluśkiewicz.

Protest Greenpeace i Obozu dla Puszczy w Puszczy BiałowieskiejProtest Greenpeace i Obozu dla Puszczy w Puszczy Białowieskiej Fot. Grzegorz Broniatowski/Greenpeace Polska

Przed godz. 14.30 strażnicy od harwestera odczepili brutalnie pozostałych dwóch aktywistów. Maszyna zaraz potem odjechał z miejsca wycinki. Wszyscy protestujący – poza „wspinaczami” – zostali wyprowadzeni daleko poza miejsce wycinki.

Troje aktywistów pojechało do Hajnówki na obdukcję po tym jak brutalnie zostali ściągnięci z harwestera.

Po godz. 17 większości strażników nie było już na miejscu wycinki. Aktywiści przyczepieni do drzew postanowili, że pozostaną na nich na noc. Nic nie wskazywało, aby próbowano ich jeszcze dziś stamtąd ściągnąć.

Atak na ekologa w Puszczy Białowieskiej. Mandaty za zakłócanie spokoju

Zebrane dowody

W akcji protestowali pokojowo ekolodzy z dwunastu państw, w tym Słowacji, Słowenii, Danii, Norwegii, Szwecji, Niemiec, Austrii, Chorwacji, Finlandii, Węgier, Turcji. – Wspólnie domagamy się przestrzegania postanowienia Trybunału Sprawiedliwości UE i ponawiamy swój apel o powołanie specjalnej komisji do spraw bezpieczeństwa publicznego na terenie Puszczy Białowieskiej z udziałem ekspertów wszystkich zainteresowanych stron – mówiła w rozmowie z „Wyborczą” Marianna Hoszowska z Greenpeace Polska. W oświadczeniu wydanym po rozpoczęciu akcji, działacze Greenpeace napisali: „Ekolodzy w ostatnich tygodniach zebrali dowody na łamanie tymczasowego zakazu Trybunału Sprawiedliwości w sprawie ochrony najcenniejszych fragmentów Puszczy Białowieskiej. Dzisiejszą akcją uniemożliwiają wywożenie z tych obszarów drewna, które powinno pozostać w lesie do jego naturalnego rozkładu. Podczas przeprowadzonych w dniach 12-21 sierpnia wizji lokalnych stwierdzono naruszenie postanowienia Trybunału Sprawiedliwości na 16 z 30 powierzchni leśnych objętych wycinką po 27 lipca".

Brutalne i seksistowskie zachowanie strażników w Puszczy Białowieskiej

– Zapewnienia Ministerstwa Środowiska, że na terenie Puszczy Białowieskiej prowadzone są jedynie niezbędne działania, mieszczące się w ramach postanowienia Trybunału Sprawiedliwości, okazały się nieprawdziwe. Ustalenia patroli jednoznacznie pokazują, że w Puszczy dochodzi do łamania prawa – powiedział Robert Cyglicki, dyrektor Greenpeace Polska.

Protest Greenpeace i Obozu dla Puszczy w Puszczy BiałowieskiejProtest Greenpeace i Obozu dla Puszczy w Puszczy Białowieskiej Fot. RAFAL WOJCZAL/Greenpeace Polska

Wycinki nie było

W oświadczeniu działacze Greenpeace Polska zaznaczyli: „Postanowienie Trybunału dopuszcza wycinkę jedynie w celu zapewnienia bezpieczeństwa publicznego. Wizje lokalne wykazały, że znaczna część wyciętych drzew nie stanowiła zagrożenia w myśl definicji bezpieczeństwa publicznego. Wycinka nie była także prowadzona wzdłuż istniejących pasów przeciwpożarowych, dlatego też w przypadku skontrolowanych obszarów nie może być mowy o potrzebie zapewnienia bezpieczeństwa przeciwpożarowego. Ponadto na terenie Nadleśnictwa Białowieża pozyskiwano i wywożono drewno, mimo wyczerpania limitu określonego w 10-letnim Planie Urządzania Lasu, do którego nawiązuje postanowienie Trybunału Sprawiedliwości UE".

Wieczorem na drzewach pozostawało kilkunastu „wspinaczy”.

– Będziemy uniemożliwiać wywózkę drewna. Czekamy też na pojawienie się nadleśniczego Białowieży. Liczymy, że wytłumaczy dlaczego wycinka tutaj jest dokonywana wbrew prawu – zapowiadała Marianna Hoszowska.

Zgodnie z informacjami ekologów, wczorajsza wycinka w Puszczy nigdzie nie była prowadzona. Wszyscy strażnicy ściągnięci z całego kraju w ostatnich tygodniach do Puszczy, aby ochraniać wycinki stawili się bowiem na miejsce protestu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.