Trzymając w rękach hasło: "Światowe dziedzictwo nie jest na sprzedaż", w środę (16.08) po godz. 9 dwunastu aktywistów z Obozu dla Puszczy zablokowało, na trasie Białowieża - Narewka, dwa TIR-y, które miały wywieźć wycięte drzewa w Puszczy Białowieskiej.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Jest łamane prawo i mordowany jest ostatni naturalny las w Europie. Mamy obowiązek bronić Puszczę – zapewniali tuż po rozpoczęciu okupacji aktywiści.

Kiedy rozpoczynała się akcja, jeden z okupowanych TIR-ów były już załadowany drewnem. Drugi stał jeszcze pusty. Oba na śląskich rejestracjach.

GRZEGORZ DĄBROWSKI

Jedenaste - nie wycinaj! Spacer nieposłuszeństwa po Puszczy Białowieskiej [ZDJĘCIA, WIDEO]

Wycinka w Puszczy Białowieskiej wbrew UNESCO i ETS

– Do wywózki przygotowano drzewo mniej niż stuletnie, ale wzdłuż drogi narewkowskiej czekają na wywiezienie także ponad stuletnie świerki. Nie wiadomo czy cześć z nich nie trafiłoby na drugi z TIR-ów. Jak się pojawiliśmy, załadunek trwał na parkingu przy Szlaku Dębów Królewskich, na oczach wielu turystów. I to jest już wyjątkowa bezczelność – mówiła „Wyborczej” po godz. 9 Joanna Pawluśkiewicz z Obozu dla Puszczy.

Aktywiści protestują przeciwko wycince i wywózce drewna z Puszczy Białowieskiej wbrew postanowieniu o natychmiastowym jej wstrzymaniu jaki wydały UNESCO oraz Europejski Trybunał Sprawiedliwości.

Nieoczekiwany rozładunek

Po kilkugodzinnej blokadzie ciężarówek - przed godz. 15 - aktywistom udało się zmusić firmę transportową do wyładunku drewna. TIR wjechał do lasu, a forwarder zrzucił z niego bele drewna do lasu. Stało się to po negocjacjach z protestującymi - także przykutymi do TIR-a gotowego już do odjazdu z drewnem.
- To historyczna chwila, od kiedy prowadzimy blokady - nie kryli zadowolenia aktywiści.
Po godz. 15 oba puste TIR-y odjechały. Funkcjonariusze policji i straży leśnej, którzy już rano licznie stawili się na miejscu protestu, nie interweniowali. Nie licząc incydentu, do jakiego doszło z agresywnie zachowującym się jednym z obserwatorów akcji. Próbował nie pozwolić na jej nagrywanie innemu obserwatorowi. Przez policjantów został skuty w kajdanki i odwieziony na komisariat. W czasie kiedy aktywiści kończyli akcję, w Nadleśnictwie Białowieża wciąż pracowały dwa harwestery (ciężkie maszyny do wycinki drzew). Aktywiści wyruszyli wgłąb Puszczy na kolejne patrole.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem