Jaglane brownie, ciabatta z gorgonzolą, makaron udon z kaczką, smażone owoce morza - kto powiedział, że podczas śniadania mamy się ograniczać? Wszak to najważniejszy posiłek dnia. Sobotnie Trzecie Podlaskie Śniadanie Mistrzów to była prawdziwa uczta w sielskiej atmosferze.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Białostoczanie celebrowali je w ogrodach Branickich, od godz. 10 aż do popołudnia. Rozsiedli się na kocykach, leżakach lub na trawie, kołysani dźwiękami chilloutu, rozkoszowali się słońcem, wspólnie spędzanym czasem i smakołykami, które oferowały stoiska najlepszych restauracji, kawiarni, lokalnych producentów. Dziećmi zagospodarowali animatorzy z Pomysłowej Kredki i Ogarnij Bazę, a dorośli mogli degustować do woli.

Białystok. Podlaskie Śniadanie Mistrzów
Białystok. Podlaskie Śniadanie Mistrzów  Fot. Grzegorz Dąbrowski

Lemoniady i chłodniki na upał

Fly High Coffee przygotowała np. jajecznicę z kurkami i chleb własnego wypieku, Gallo Nero – przeróżne ciabatty, Madeline – croissanty i ciastka orzechowe. Nie mogło zabraknąć pysznej kawy z Baristacji, ale też wyjątkowym wzięciem – z racji upału – cieszyły się lemoniady, np. te od Bistra Dobra Zmiana: z ogórkami i trawą cytrynową, albo arbuzowa (efektownie dymiące podczas „show” z suchym lodem); czy te od Maison du Cafe: z rokitnikiem lub kwiatem bzu. Do gaszenia pragnienia świetnie nadawały się też chłodniki ze Zmiany Klimatu – arbuzowo-pomidorowy lub miętowy.

Białystok. Podlaskie Śniadanie Mistrzów
Białystok. Podlaskie Śniadanie Mistrzów  Fot. Grzegorz Dąbrowski

Jeśli chodzi o desery, to spora kolejka ustawiła się do Słodkich Chłopaków.

– Mamy trzy torty czekoladowe i dwie bezy. To nasze specjalności. Innej opcji nie ma – mówili Walentyn Pankiewicz i Michał Dziemianowicz, twórcy słodkich dzieł sztuki.

Mięso w roli głównej

Nie zabrakło dań nieco bardziej konkretnych niż śniadaniowe przekąski i one także mimo upału rozchodziły się na pniu. Restauracja Doho musiała dowozić swój popisowy japoński czarny makaron udon. Zazwyczaj podaje go z kurczakiem lub w wersji wegańskiej, ale tym razem, specjalnie na Śniadanie zmodyfikowała danie, podając je z kaczką i to był strzał w dziesiątkę. Koku Sushi nie nadążała z wydawaniem krewetek w tempurze z dipem wasabi lub teriyaki. Obsługa ze Sztuki Mięsa zamówienia, na które czekali klienci wywoływała dosłownie śpiewająco – nie tylko wykrzykując, ale i wyśpiewując potrawy: kofta jagnięca, comber z sosem chimichurri – taki dobry!

Tuż obok rozstawił się Regionalny Związek Hodowców Owiec i Kóz w Białymstoku, wszystkich częstując za darmo jagnięcym gulaszem z parującego kociołka. W ten sposób chciał rozpromować podlaską jagnięcinę z rodzimej rasy wrzosówki – jedno z najzdrowszych mięs dostępnych na rynku. Duże wzięcie miała także – po sąsiedzku, na stoisku Bistra Dobra Zmiana – gua bao – długo pieczona, szarpana wieprzowina, z warzywami, bułeczkami bao na parze i sosem śliwkowym. Z kolei Bistro Inna Bajka smażyło świeżutkie ośmiorniczki, stynki, krewetki i kalmary.

Coś dla siebie mogli też znaleźć na pikniku miłośnicy roślinnej, wegańskiej, a nawet bezglutenowej kuchni – choćby piętrzącą się bezglutenowa karpatkę ze Zdrowej Michy.

Białystok. Podlaskie Śniadanie Mistrzów
Białystok. Podlaskie Śniadanie Mistrzów  Fot. Grzegorz Dąbrowski

Promocja kulinarnych skarbów

Podlaskie Śniadanie Mistrzów to, bez przesady, jedna z najlepszych imprez kulinarnych w regionie. Promuje lokalne produkty i ciekawe lokale, do tego w świetnej atmosferze pikniku w bardzo przyjemnych okolicznościach przyrody. Idea przypadła białostoczanom do gustu i smaku, wszystkie trzy edycje odwiedzało po kilka tysięcy osób.

– Głównym celem naszej imprezy jest uświadomienie białostoczanom i mieszkańcom okolicznych miejscowości, jakimi są szczęściarzami, jak wielkie skarby kulinarne posiada nasz region. Cała reszta Polski płaci ogromne pieniądze za import podlaskich wędlin czy serów, zdrowych warzyw z obszaru Zielonych Płuc Polski. My to wszystko mamy na miejscu, i musimy nauczyć się to doceniać – mówi Joanna Kozłowska, organizatorka Podlaskiego Śniadania Mistrzów, blogerka kulinarna „Na Cztery Widelce”. I dodaje: – Chcemy też promować smaczną kuchnię, dobre restauracje, bazujące na wysokiej jakości składnikach i produktach regionalnych właśnie. Świadomość tego co jemy, powinna być dla nas wszystkich bardzo ważna.

Wstęp na tę cykliczną imprezę jest bezpłatny, zdarzają się na niej promocje, degustacje, ale na ogół za dania się płaci – średnio kilkanaście zł za porcję.

Tegoroczna edycja powstała przy współpracy z agencją kreatywną Alter Studio z Białegostoku.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem