Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Obrońcy Puszczy, zgodnie z orzeczeniem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, domagają się natychmiastowego zaprzestania wycinki.

– Obok harwestera wciąż pracuje forwarder [maszyna do wywózki drewna – red.], który wciąż wywozi świerki. Blokujemy sprzęt w trzeciej strefie UNESCO, gdzie w ogóle nie powinno dochodzić do wycinki. Naruszane są tu wszystkie ustalenia dotyczące ochrony Puszczy Białowieskiej – mówi „Wyborczej” Joanna Pawluśkiewicz ze stacjonującego od wielu tygodni niedaleko Białowieży Obozu dla Puszczy.

Inwentaryzacja Puszczy Białowieskiej

W środę aktywiści przeprowadzali w Puszczy Białowieskiej kolejną inwentaryzację. Dokumentowali m.in. wycinkę ponad stuletnich drzew. Tymczasem w wywiadzie udzielonym „Wyborczej” (będzie w całości opublikowany w piątkowym Magazynie Białostockim) prof. Marek Safjan, sędzia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, odpowiadając na nasze pytanie, czy są jakieś okoliczności kiedy postępowanie zabezpieczające może nie być respektowane, czy minister Szyszko mógłby się powołać na taką możliwość, odparł:

– Na tym etapie postępowania Trybunału w sprawie Puszczy Białowieskiej – nie. Postanowienie zawiera wprawdzie zastrzeżenie: „z wyjątkiem sytuacji zagrażających bezpieczeństwu publicznemu”, ale to zastrzeżenie nie wstrzymuje wykonania. Tu chodzi o punktowe, precyzyjnie określone sytuacje, a nie o możliwość odmowy wykonania postanowienia! Postanowienie zabezpieczające musi być wykonane – natychmiast.

Przed godz. 9 protestujący aktywiści relacjonowali:

- Pokojowo protestując blokujemy maszynę do wycinki w miejscu, którego dotyczyła skarga złożona do Trybunału Sprawiedliwości i w miejscu gdzie wczoraj wycięto i przygotowano do wywózki przynajmniej kilkanaście grubo ponadstuletnich świerków. Nie ma na to zgody Trybunału i nie ma na to zgody obywatelskiej! Obecnie czekamy na przedstawiciela Nadleśnictwa. Dziękujemy za, jak dotąd, bardzo miłe i spokojne podejście straży leśnej.

Trybunał Sprawiedliwości zakazuje wycinki w Puszczy Białowieskiej

Po godzinie 10 jeden z protestujących przypiął się do drzewa w pobliżu harwestera.  Aktywiści - jak to było od początku protestów w obronie Puszczy Białowieskiej rozpoczętych w końcu maja - nie dają wiary w tłumaczenia ministra Szyszko, że wycinka prowadzona jest wyłącznie w celu zapewnienia bezpieczeństwa w Puszczy i ochrony rzadkich siedlisk przyrodniczych, a generalnie że wyłącznie chodzi o walkę z kornikiem.

Czwartkowy protest w Puszczy BiałowieskiejCzwartkowy protest w Puszczy Białowieskiej Fot. Obóz dla Puszczy

Wcześniej Fundacja Greenmind z kolei obaliła tezy głoszone przez ministra środowiska. Zaprezentowano wyliczenia: "Minister w TV Trwam był łaskaw powiedzieć, że jeden zarażony kornikiem świerk zaraża 30 kolejnych drzew. (...) Gdyby to było prawdą, to po dwóch latach liczba zainfekowanych świerków byłaby 130 tysięcy razy większa niż liczba wyrośniętych świerków faktycznie występujących w Puszczy Białowieskiej. Tymczasem, twarde dane zbierane przez RDLP Białystok pokazują, że od 2012 do teraz, tj. w ciągu ponad 5 lat gradacji kornika, zasiedlił on łącznie około 1 300 000 świerków, czyli 25 proc. świerków obecnych w Puszczy. Gdybyśmy dali wiarę słowom Ministra, tych drzew powinno być po 5 latach 30^20=3.5*10^29, czyli kwadryliony razy więcej niż jest ich w Puszczy Białowieskiej".

Oświadczenie Nadleśnictwa Białowieża

O godz. 10 30. "Wyborcza" otrzymała komunikat z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku, sporządzony przez Nadleśnictwo Białowieża. Czytamy w nim:

"W związku z dzisiejszym blokowaniem przez aktywistów harwestera na terenie Nadleśnictwa Białowieża informujemy, że prace, które maszyna miała wykonać, miały na celu wyłącznie zapewnienie bezpieczeństwa publicznego. Wszelkie prace leśne na terenie Nadleśnictwa Białowieża po wydaniu postanowienia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej zostały ograniczone do niezbędnego usuwania martwych i osłabionych drzew stojących wzdłuż dróg,szlaków i miejsc częstego przebywania ludzi (obiekty turystyczne itp.), aby zapewnić wszystkim bezpieczne korzystanie z lasu. Przypominamy, że ta część Puszczy, która znajduje się w zarządzie nadleśnictw Białowieża, Browsk i Hajnówka jest, podobnie jak całe Lasy Państwowe, powszechnie dostępna i na nadleśniczych ciąży obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa odwiedzającym las osobom. Tymczasem praktycznie nie ma dnia, by w Puszczy suche, martwe świerki, zabite przez kornika, nie łamały się i wywracały w sposób trudny do przewidzenia, także na istniejące drogi i ścieżki. Trwająca blokada uniemożliwia nam usuwanie martwych drzew stwarzających bezpośrednie zagrożenie dla ludzi, to przykład skrajnej nieodpowiedzialności aktywistów! Wskazane wyżej prace zabezpieczające są całkowicie zgodne z postanowieniem TSUE [Trybunału Sprawiedliwości UE - red. które wyraźnie dopuszcza je w sytuacji konieczności zapewnienia bezpieczeństwa publicznego. Wszelkie kolportowane przez aktywistów informacje, jakoby było inaczej, są zwyczajnie nieprawdziwe".

Pilarz w Puszczy Białowieskiej zginął przez "klęskę kornika". Lasy Państwowe wydały oświadczenie

Stanowisko Nadleśnictwa komentuje jeden z aktywistów przebywających na miejscu dzisiejszego protestu, biolog Jakub Rok:

- To oczywiste nadużycie, że drewno jest pozyskiwane ze względów bezpieczeństwa. Drzewa tutaj są ścinane, cięte na mniejsze kawałki, wywożone i sprzedawane. Jeżeli chodziłoby o bezpieczeństwo, mogłoby to być robione tak, jak w rezerwacie Szafera, czyli w rezerwacie, który rozciąga się wzdłuż drogi Hajnówka Białowieża, gdzie drzewa, które faktycznie zagrażały bezpieczeństwu publicznemu zostały ścięte, obalone na ziemię i tam zostawione. W lesie naturalnym kluczowe jest to, aby to ścinane drewno tam pozostało. Czy będzie stojące czy leżące, to jest drugorzędne wobec podstawowej kwestii, że nie powinno być stąd wywożone. Ponadto w tym miejscu, w którym jesteśmy prowadziliśmy inwentaryzację i zauważyliśmy, że łamane są wszystkie cztery punkty dotyczące ochrony w tej strefie UNESCO, a zwłaszcza jeden: ta wycinka doprowadziła do zniszczenia siedliska jednego z chrząszczy, który związany jest z martwym drewnem. Prowadzenie prac leśnych w takich miejscach jak to i wywożenie drewna powoduje zniszczenie siedlisk naturowych, które są kluczowe z punktu widzenia ochrony. Wśród drzew w miejscu, w którym jesteśmy przynajmniej osiem jest stuletnich: są ostemplowane i przygotowane do wywózki. Na razie nie są wywożone, bo trwa blokada.

Przed godz. 12 protestujący byli spisywani przez straż leśną i policję. Aktywiści, którzy nie blokują harwestera zostali wyprowadzeni z terenu w pobliżu maszyny. Odstawieni zostali o około 300-400 metrów tak, aby nie mogli obserwować co się dzieje z przykutymi do niej. Przeszukiwano ich podręczne bagaże. Przymocowani do harwestera zaproponowali nadleśniczemu, który pojawił się na miejscu, negocjacje. Prosili, aby prace zostały wstrzymane do końca tygodnia. Jeśliby uzyskali taką obietnicę, gotowi byli przerwać blokadę. Propozycja nie została przyjęta.

Protest w Puszczy BiałowieskiejProtest w Puszczy Białowieskiej Fot. Obóz dla Puszczy

Do oświadczenie Nadleśnictwa Białowieża odniósł się również Adam Bohdan z Fundacji Dzika Polska:

- To nie jest prawda, że dzisiejsza wycinka drzew miała na celu jedynie zapewnienie bezpieczeństwa publicznego przy drogach i szlakach. Zablokowane prace miały charakter typowo komercyjny. Wycinki prowadzono nawet 80 metrów od drogi, podczas gdy wysokość najwyższych drzew w Puszczy sporadycznie przekracza 50 metrów, wycięte drzewa były fragmentowane i wywożone z Puszczy tzw. forwarderem. Usunięcie i sprzedaż wyciętych drzew nie jest konieczne by zapewnić bezpieczeństwo przy szlakach i drogach. W nadleśnictwie Białowieża - gdzie limit wycinki został przekroczony oraz na terenach cennych przyrodniczo (drzewostany stuletnie, siedliska chronione) zagrażające złamaniem lub wywróceniem drzewa powinny być ścinane i pozostawiane na gruncie do naturalnego rozkładu.

Do niedawna, w ten sposób eliminowano zagrożenie wynikające ze złego stanu drzew w drzewostanach stuletnich w obrębie nadleśnictw Puszczy Białowieskiej. Wywóz i sprzedaż drewna świadczy o tym, iż dzisiejsza wycinka miała charakter typowo komercyjny.

Zablokowana dziś wycinka nie miała żadnego związku z eliminacją zagrożenia pożarowego. Zgodnie z aktualnym Planem Urządzania Lasu dla Nadleśnictwa Białowieża i Hajnówka, całość nadleśnictw zakwalifikowana została do trzeciej (niskiej) kategorii zagrożenia pożarowego. Zgodnie z wykonywanymi pomiarami, zwłaszcza, w kontekście stosunkowo wilgotnego lata, zagrożenie pożarem w Puszczy Białowieskiej jest bardzo niskie. Ewentualne prace wynikające z przepisów przeciw pożarowych mogą polegać na okrzesywaniu gałęzi z drzew leżących w pasie do 30 metrów od dróg, bez usuwania kłód.

Zablokowane dziś w nadleśnictwie Białowieża prace były sprzeczne z postanowieniem Trybunału Sprawiedliwości, gdyż były prowadzone w nadleśnictwie Białowieża, w którym mamy do czynienia ze w zwiększonym pozyskaniem drewna w ramach aneksu do Planu Urządzania Lasu, kwestionowanym przez Komisję Europejską i Trybunał Sprawiedliwości, w drzewostanie ponadstuletnim. Miały związek z niszczeniem stanowisk chronionych chrząszczy dla których świerk stanowi bardzo ważne siedlisko. W trakcie prac usuwane były drzewa w wieku ponad stu lat.

Przed godz. 14 protestujący wciąż okupują harwestera przywiązani do maszyny.

Grzegorz Stopa z Obozu dla Puszczy, który został odciągnięty przez jednego z kilkudziesięciu strażników leśnych obecnych wokół miejsca protestu, mówi "Wyborczej":

- Okazuje się, że nie ma żadnego przepisu ani Lasów Państwowych, ani nadleśnictw, które określałyby szerokość pasa od drogi, w którym może być prowadzona wycinka ze względu na bezpieczeństwo, jakim - dokonując jej - zasłaniają się leśnicy i Ministerstwo Środowiska. Przyjęto przez zwykłą analogię do przepisów BHP, że jest to dwukrotność wysokości wycinanych drzew.

Odpowiedź Trybunałowi Sprawiedliwości zostanie udzielona w piątek

Tymczasem rzecznik prasowy Ministerstwa Środowiska Aleksander Brzózka oświadczył "Wyborczej":
- Odpowiedź Trybunałowi Sprawiedliwości zostanie udzielona jutro i o tym jutro poinformujemy - nie wiem jeszcze w jakiej formie. Odpowiedź jest jeszcze na etapie przygotowań. To będzie poufny dokument.

Zaraz po naszej rozmowie z rzecznikiem Brzózką, na stronie Ministerstwa Środowiska pojawił się komunikat.

Napisano w nim, odnosząc się do orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości wzywającego do natychmiastowego zaprzestania wycinki:

"Ministerstwo Środowiska zapewnia, że na terenie Puszczy Białowieskiej, objętej obszarem Natura 2000, prowadzi jedynie niezbędne działania, mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa publicznego. Tym samym prowadzone działania są zgodne z postanowieniem Trybunału Sprawiedliwości UE. Jednocześnie Ministerstwo Środowiska zapewnia, że Rząd Rzeczypospolitej Polskiej odpowie Trybunałowi Sprawiedliwości w wyznaczonym terminie. Należy podkreślić, że ww. postanowienie nie ma wpływu na merytoryczne rozstrzygnięcie przez Trybunał sporu między Komisją Europejską a Rzeczpospolitą Polską w zakresie zgodności działań ochronnych na obszarze Puszczy Białowieskiej z prawem Unii Europejskiej.

W celu zapewnienia bezpieczeństwa na terenie Puszczy Białowieskiej został także powołany Zespół doradczy do oceny zagrożenia bezpieczeństwa publicznego przez drzewa martwe i osłabione na terenie nadleśnictw: Białowieża, Browsk i Hajnówka. Zespół powstał na podstawie decyzji dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku. Celem Zespołu jest w szczególności analiza wniosków nadleśniczych nadleśnictw: Białowieża, Browsk i Hajnówka o dokonanie oceny zagrożenia bezpieczeństwa publicznego przez martwe i osłabione drzewa oraz sporządzanie opinii na ten temat".

Akcja Straży Leśnej

Przed godz. 15 strażnicy siłą ściągnęli większość protestujących z harwestera. Dwóch z nich nie dało się - pozostali przykuci do maszyny. Forwarder, który pracował nieopodal, podjechał bliżej protestujących, ustawiając się tak, że buchająca para leciała wprost na nich.

- Puszcza Białowieska nie jest dla harwesterów. Będziemy protestować w Puszczy dopóki ostatnia z tych maszyn stąd nie wyjedzie - zapowiada jeden z chłopaków, który wciąż okupuje maszynę.

Po godz. 17 już było wiadomo: dziś okupowany harwester na pewno nie wyjedzie do pracy. Dwaj okupujący maszynę z niej zeszli.

- To była najdłuższa blokada z dotychczasowych - mówiła nam po zakończeniu protestu Anna Błachno, jedna z uczestniczek czwartkowej akcji.

Aktywiści do strażników leśnych rzucili: - Do zobaczenia.

Wyruszą w głąb Puszczy już jutro. Sprawdzą czy orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości zostało wprowadzone w życie, czy w końcu zaprzestano jej wycinki.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.