Podlaska Brygada ONR bardzo stara się ocieplać swój wizerunek - jak to określają sami skupieni w tej organizacji nacjonaliści. Robili już za św. Mikołaja w świetlicy dla dzieci prowadzonej przez Caritas, wyprowadzali psy ze schroniska dla zwierząt. Teraz dowodzą, że bliska jest im wysoka kultura - czytali w centrum Białegostoku poezję.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na pół godziny przed godz. 12 w niedzielę (30.07) na Rynku Kościuszki – nieopodal katolickiej katedry, gdzie trwało właśnie nabożeństwo – czterech działaczy Brygady Podlaskiej Obozu Narodowo-Radykalnego zorganizowało happening.

W przesłanym także „Wyborczej” zaproszeniu napisali: „Ostatnimi czasy narosło wiele mitów na temat nacjonalistów, którzy rzekomo nie uczęszczają np. do teatrów i ogólnie obca im tzw. kultura. W związku z tym w niedzielę odbędzie się publiczne czytanie poezji. Akcja z cyklu łamiąca negatywne stereotypy. Z wyrazami szacunku”.

Słowacki, Gajcy, Baczyński, Herbert

W akcji wzięło udział dwóch ponaddwudziestoletnich i dwóch około czterdziestoletnich oenerowców. Ubrani w czarne T-shirty z logo ONR, z tyłu z krzyżem celtyckim złączonym z herbem Białegostoku. Rozdawali przy okazji ulotki „Przyszłość należy do nas” z zachętą do wstępowania w ich szeregi, w których m.in. głoszą: „Chcemy być ożywczym tchnieniem w upadającej cywilizacji”.

Obok fontanny na rynku, przy nikłym zainteresowaniu przechodniów, przez około dwadzieścia minut czytali „Przesłanie Pana Cogito” Zbigniewa Herberta, „Hymn” Juliusza Słowackiego oraz powstańcze wiersze Tadeusza Gajcego i Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.

– „Niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda dla szpiclów kantów, tchórzy... - recytował „Przesłanie Pana Cogito” z telefonu komórkowego jeden z nich [w oryginale jest: „Niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda dla szpiclów, katów, tchórzy”]

Akcja czytania poezji przez ONR w centrum Białegostoku
Akcja czytania poezji przez ONR w centrum Białegostoku  Fot. Maciej Chołodowski

Jeden z oenerowców recytatorów (przedstawił się jako Dariusz, technolog przetwórstwa spożywczego) zagadnięty przez „Wyborczą” tłumaczył:

– Ta akcja to nasza kontra do tego, że rzekomo jesteśmy przeciwko sztuce i kulturze. Zwłaszcza po „Klątwie” lewa strona mówi, że protestujemy przeciwko sztuce, a my jesteśmy za sztuką, kulturą polską. Za tym, co jest w niej dobre, wartościowe, a nie bluźniercze jak to jest z „Klątwą” – którą nawet trudno jest nazwać sztuką. Jesteśmy przeciwko temu, co jest kłamstwem w sztuce – jak to jest w książce i przedstawieniu w Białymstoku „Białej siły, czarnej pamięci”. Ta książka i przedstawienie kładzie cień na całe miasto Białystok i całe Podlasie, które są przyjazne. To podsycanie nastrojów. Sztuka jest dobra, jeśli jest oparta na prawdzie.

Nacjonaliści szykują narodowe patrole w Puszczy Białowieskiej

ONR sięga pamięcią – głęboko

Oenerowiec, z którym rozmawialiśmy, wyjaśniał:

– Czytamy Gajcego i Baczyńskiego. bo zbliża się rocznica powstania warszawskiego, Słowacki to wieszcz narodowy jak Mickiewicz, a Herbert to poeta niedoceniany, w swoim czasie w ogóle zapomniany. Wybieraliśmy poetów najbardziej jaskrawych w swoich tych... Mógłby być jeszcze Mickiewicz, mógłby być jeszcze... Zaraz, no z tych naszych... Nikt mi teraz do głowy nie przychodzi.

– ONR lubi Herberta? – dociekaliśmy.

– Lubić można loda lub ciastko, a Herbert jest w kanonie polskich pisarzy.

– A Tuwima byście czytali publicznie? – drążyliśmy temat literatury.

– Co pan mi wyskakuje, a „Polskie kwiaty”?! To jeden z najbardziej patriotycznych pisarzy, a że przed wojną go ONR nie akceptował? Bo go dobrze nie znali.

Zapytaliśmy, co oglądał ostatnio w którymś z białostockich teatrów czy podlaskiej operze.

– Muszę sięgnąć pamięcią – zastanowił się nacjonalista recytator.

 Po chwili wyznał: – No nie pamiętam.

Akcja czytania poezji przez ONR w centrum Białegostoku
Akcja czytania poezji przez ONR w centrum Białegostoku  Fot. Maciej Chołodowski

Ocieplenie z dziećmi i psami

Aktywiści Podlaskiej Brygady ONR w grudniu 2016 r. w białostockiej świetlicy Caritasu robili za św. Mikołaja. Wręczali dzieciom uczęszczającym do niej prezenty, a jeden z nich fotografię z tej akcji – właśnie w stroju św. Mikołaja z zieloną opaską falangi na ramieniu – wrzucił do sieci. Najpierw Caritas odcięła się od akcji, potem między tą katolicką organizacją charytatywną a ONR doszło do pojednania. Podarunki do świetlicy oenerowcy przywozili w sumie kilkakrotnie.

W końcu marca białostoccy oenerowcy wrzucili do sieci zdjęcia, na których widać jak zatroskani wyprowadzają na spacer bezdomne psy przebywające w schronisku dla zwierząt – spacer odbył się też z opaskami falangi.

Oenerowcy i wszechpolacy ramię w ramię z ZHP. Pracownik IPN pozuje z szefem ONR

Od co najmniej roku z emblematami organizacyjnymi (w tym szturmówkami) widoczni są niemal na wszystkich uroczystościach niepodległościowo-patriotycznych w Białymstoku. Wizerunkowo podkreślają swoje przywiązanie do Kościoła katolickiego. Widać ich i  transparent z logo na comiesięcznych modlitwach różańcowych o odnowę moralną Polski i Polaków w centrum miasta, zwoływanych przez Krucjatę Młodych, organizację – jak mówią o niej jej członkowie – na rzecz ochrony dziedzictwa chrześcijańskiego w coraz bardziej pogańskiej rzeczywistości.

Cały czas oenerowcom użycza sali na spotkania na terenie parafii Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Białymstoku jej proboszcz ks. Leon Grygorczyk, kapelan podlaskiej policji. Ten sam, który w kwietniu koncelebrował w białostockiej katedrze nabożeństwo z okazji 82. rocznicy powstania ONR (kazanie pełne nienawiści głosił wówczas były już ksiądz Jacek Międlar, a oenerowcy na ulicach krzyczeli m.in.: „A na drzewach zamiast liści będą wisieć syjoniści!”).

Żołnierze wyklęci - nie ma prostych odpowiedzi. Debata po marszu nacjonalistów

Pudrowanie brunatnego oblicza

Akcję czytania wierszy (tuż przed nią) i generalnie próby ocieplania wizerunku przez oenerowców skomentowała w rozmowie z „Wyborczą” etyczka, filozofka, publicystka prof. Magdalena Środa:

– Chodzi o odbrunatnienie czy przypudrowanie brunatnego oblicza. ONR kojarzy się z ludźmi, którzy wyglądają jak osiłki i głoszą hasła wrogie wartościom, które cenimy w cywilizowanym, otwartym świecie. Ten rodzaj radykalnego nacjonalizmu połączony z militarną organizacją doprowadził przecież do zgładzenia milionów ludzi; nie ma więc co się dziwić niechęci wobec tych, którzy wpisują się w faszystowską retorykę, nawet jeśli deklarują, że z faszyzmem nie mają nic wspólnego. To jest organizacja, której celem jest sianie strachu wśród obywateli, bardzo notabene poręczna dla obecnej autorytarnej władzy. Obawiam się, że posłuży się nią jeszcze nieraz. Nawet nie przez zachętę do głoszenia brutalnych haseł i działań, ale przez ich ignorowanie – bo to też zachęta i PiS, ignorując, zachęca. ONR chce jednak pokazać się jako organizacja, której członkowie oprócz tego, że nie znoszą wszystkich i wszystkiego, co nie jest – w ich wąskiej definicji – „polskie”, lubią zwierzęta, rozdają dzieciom prezenty i uwielbiają literaturę. To dobrze. Ale niestety nie zmieni to ani historii tej organizacji, ani jej celów, ani programów, ani haseł. Nie zmieni to też stereotypu. Trzeba pamiętać, że niemieccy nacjonaliści również lubili psy, robili prezenty dzieciom (nawet w obozach), czytali Goethego i słuchali Wagnera. Oenerowcy będą zapewne czytali piewcę Wielkiej Polski, czyli poetę Rymkiewicza [ostatecznie nie czytali]. No bo nie sądzę, że Marię Pawlikowską-Jasnorzewską czy Wisławę Szymborską… Ale to wszystko jedno, niezależnie od wysiłków odbrunatnienia oblicza tej organizacji symbol falangi jest jednoznacznie negatywny. Poza tym białostocki oddział będzie miał już na zawsze twarz Jacka Międlara, o którego wystąpieniach nie waham się powiedzieć, że były faszystowskie; pełne wściekłości, nienawiści, ksenofobii, nietolerancji. Wtórował im zachwyt członków ONR i ich groźne pohukiwania na ulicach.

Przy okazji prof. Środa dodaje:

– Jest pytanie, czy nie powinno się delegalizować organizacji, której hasła są niezgodne z konstytucją. Jednak wiemy, że przejście do podziemia ubogaci jej członków, którzy ubiorą się w mit współczesnych "żołnierzy wyklętych", co może zwiększyć ich popularność i siłę oddziaływania, zwłaszcza że nie żyjemy dziś w wolnym kraju, a władza, która nami zarządza, nade wszystko ceni posłuszeństwo, militaryzm i sen o Wielkiej Polsce (izolowanej, fanatycznej, fundamentalistycznej, ogłupionej przez brak kultury i nowoczesnej edukacji). Nie można się więc dać zwieść; kolor brunatny, nawet popudrowany poezją, pozostaje brunatny.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Roman Imielski poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Wiktor Woroszylski, "Państwa faszystowskie", tom "Zagłada gatunków" (1970) Niedługo po wojnie 1914–1918 w Europie powstały pierwsze państwa faszystowskie W tych państwach słońce wschodziło i zachodziło o normalnej porze opromieniając dachy domostw i wzgórz zieloną spadzistość W oborach łagodnie ryczało bydło Matki o świcie budziły dzieci całując je w czoło Ojcowie wracając z pracy ze znużeniem radosnym w kościach wdychali dym domowego ogniska zaś po obiedzie zasypiali w fotelu bądź też majsterkowali wytrwale bądź też muzykowali z zapałem Dzieci bawiły się w klipę w klasy i w chowanego Małym dziewczynkom rosły piersi i dziewczynki z dnia na dzień zamieniały się w duże dziewczyny wypełnione szeptem szmerem jak drzewa w lesie chichotem nagłym na którego dźwięk chłopcom zasychało w gardle W letnie wieczory na firankach podświetlonych od wewnątrz schodziły się cienie rozchodziły i znów schodziły miłośnie Zaś zimą kochankowie łowili ustami parę z ust w ośnieżonych ogrodach I jeszcze można wspomnieć o kotach wyginających się w kabłąk o wróblach wzlatujących nad jezdnią o staruszkach na przyzbie o kwiatach ciętych i doniczkowych o pielęgniarkach podających chorym termometr o ludziach z miotłą zamiatających ulice O drewnie rozsychającym się bruździe w polu wilgotnej wietrze w zaroślach I jeszcze można wiele wymienić zjawisk świadczących że Albowiem nie było znaków na niebie komet żałobnych wody w krew zamienionej krzaków płonących albowiem życie biegło zwyczajnie więc naprawdę w państwach tych wielu było ludzi zwyczajnych i ludzi dobrych i takich którzy nie wiedzieli o niczym i którym nie przychodziło na myśl i którzy nie czuli się współwinowajcami i którzy nie mieli z tym nic wspólnego i którzy nawet nie czytali gazet lub też czytali niedbale zajęci myślami o tym że trzeba naprawić przeciekający dach oddać buty do szewca oświadczyć się wypić kufel piwa wymieszać farby zapalić świeczkę i którzy naprawdę nie dostrzegali strachu w oczach sąsiada nie słyszeli drżenia w głosie pytającego o drogę nie dostrzegali różnicy nie słyszeli głosu w sobie albo skoro domyślali się czegoś nie mogli nic zrobić i pocieszali się mówiąc My przynajmniej nie robimy nic złego żyjemy jak żyliśmy zawsze Co było prawdą A jednak były to państwa faszystowskie
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Monty Python by tego nie wymyślił :)
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Przyczepiło się gó... do okrętu i krzyczy - Płyniemy! Tyle w temacie ONRu i Herberta.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    "Kwiaty polskie", nieuki z ONR, to najbardziej antynacjonalistyczny utwór w historii polskiej literatury. Zresztą wspaniały. Herbert? Przeczytajcie "Nike, która się waha". A potem możecie rozwiązać ten swój żenadny ONR.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    "Jak ISIS ociepla swój wizerunek gwałcąc i mordując tylko kobiety po 18 roku życia"
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Niesłychane, to przedstawiciele tej skretyniałej hołoty potrafią czytać? Raczej ledwo, ledwo dukać :lol:
    już oceniałe(a)ś
    0
    0