Gdy 10 dni temu opisaliśmy gigantyczny projekt, chłopiec nie miał jeszcze prawej nogi, prawej dłoni, a sama tkanina nie miała jeszcze prawego brzegu. Dziś już wszystko jest, a całość prezentuje się naprawdę pięknie. Największy mural ludowy w Polsce jest już skończony. Zdobi wieżowiec przy ul. Radzymińskiej 18.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

I już wiadomo, że będzie budził tak samo pozytywne emocje jak „Dziewczynka z konewką”. I mural z dziewczynką, i chłopcem to efekt akcji Folk on The Street wymyślonej przez Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury i łączącej tradycję ludową ze street artem. Nowy mural jest olbrzymi – ciągnie się do 11 kondygnacji, liczy 36x10 metrów. Jego centralną częścią jest sylwetka chłopca ubranego w ludowy strój. Ale blisko połowę malowidła stanowi też misterna tkanina dwuosnowowa. Rozpościera się nad głowa chłopca niczym malowana przez mróz szyba, swoją delikatną barwą subtelnie tonując feerię kolorów bijącą z ludowego stroju chłopca.

Jeden ornament z tkaniny spłynął na dłoń chłopca niczym płatek śniegu.

Pieczenie chleba

I właśnie ten tkaninowy wątek jest też w muralu niezwykły.

– Powstawały już murale i instalacje inspirowane ludową legendą, podlaską gwarą, wycinanką czy koronką. Teraz artyści sięgnęli do tkaniny dwuosnowowej – mówi Izabela Dąbrowska, kierownik Działu Edytorsko-Promocyjnego Wojewódzkiego Ośrodka Animacji Kultury.

Warto się przyjrzeć delikatnym ornamentom – wśród nich odnaleźć można zapis procesu pieczenia chleba. Sam wzór nie jest też przypadkowy – pochodzi z tkaniny dwuosnowowej „Pieczenie chleba” autorstwa Lucyny Kędzierskiej, tkaczki z Wasilkowa. W swojej pracy uwieczniła obraz zapamiętany z dzieciństwa, gdy jej mama piekła chleb.

– Jestem bardzo dumna, że mój wzór stał się inspiracją do muralu. Na tej ścianie wygląda naprawdę bardzo ciekawie. Mural stał się zwieńczeniem tradycji tkania dywanów, a także przekazem dla młodzieży, że na tkaninie można przenieść każdy motyw, i że wszystko może stać się inspiracją – mówi artystka.

Bele odmienione. Tajemnicze prace w polu i znaki wzdłuż "ośemki"

Murale, cyclofolk, bele

Namalowany chłopiec na kamizelce ma napis TAKTAK. W ten sposób ślad po sobie zostawia grupa artystów z Białorusi, która stworzyła gigantyczne dzieło. Chłopca wymyślił jeden z członków grupy Aliaksandr Blahiy, który, jak mówi, chciał, by „Dziewczynka z konewką” miała w Białymstoku kolegę. – Przejrzałem podręczniki i książki dotyczące podlaskich strojów. Połączyłem te symbole i tak powstał ten mural.

Akcja „Folk on the Street”, koordynowana przez Katarzynę Zagłobę z WOAK-u, wprowadza folklor do przestrzeni miejskiej, w atrakcyjny wizualnie sposób promując kulturę ludową Podlaskiego. Akcję zapoczątkowała „Dziewczynka z konewką” (przy ul. Piłsudskiego cieszy oko od kilku lat). Potem pojawiły się kolejne projekty, m.in. barwny stojak na rowery „cyclofolk”, który stanął przy Spodkach oraz mural z chłopcem przy Radzymińskiej. Akcja wyszła też poza Białystok. W ramach projektu „Prace w polu” wzory, przeniesione z korycińskiej tkaniny dwuosnowowej, pokryły około 80 beli z sianokiszonką przy „ósemce” w okolicach Korycina. Bele co prawda ułatwiają pracę rolnikom, ale swym nienaturalnym obłym kształtem psują piękny krajobraz. WOAK postanowiła to zmienić.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Roman Imielski poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem