Szara rzeźba z betonu w supraskim "Ogrodzie Sztuki" - zwana potocznie "Wachlarzem" - nabrała za sprawą nieznanych autorów tęczowych barw. Burmistrz Supraśla jest tą kolorystyką zaniepokojony. Chce, aby wróciła do poprzednich barw - jednolitych, wtapiających się w przyrodnicze tło doliny rzeki.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Plenerowa galeria złożona z siedmiu stojących obok siebie rzeźb pojawiła się w ramach projektu „Ogród Sztuki” na bulwarach im. Wiktora Wołkowa w Supraślu we wrześniu 2015 r. Jedną z nich jest "N.A.T.U.R.A.". Została tak nazwana przez autorkę – Ewę Chacianowską, a przez przez supraślan „Wachlarzem”.

Ostatnio zwana jest „Wachlarzem-Tęczą”.

Uruchomianie symboli

Rzeźbę Ewy Chacianowskiej nietrudno dostrzec. Wieńczy „Ogród Sztuki”. Stoi naprzeciw budowanego mostu na rzece. „Ogród sztuki” komponuje się z okalającymi drzewami, zielenią. Większość rzeźb – także ażurowa praca Chacianowskiej, imitująca serwetkę zrobioną na szydełku – wykonana jest z betonu.

– Myślałam o rękodziele, bo wiem, że na tych terenach jest mnóstwo prac tego rodzaju. Chciałam, żeby to było połączone z kulturą ludową tego regionu, no i z rzeką – mówiła autorka o swojej rzeźbie zaraz po powstaniu „Ogrodu Sztuki”.

Lila Wyszkowska, pomysłodawczyni całego projektu, jego kuratorka, autorka jednej z rzeźb, dodała:

– Twórcom „Ogrodu Sztuki” przyświecała idea zbudowania harmonijnej przestrzeni, w której natura i kultura zaistnieją jako wyjątkowa enklawa sprzyjająca refleksyjnym przemyśleniom i odpoczynkowi mieszkańców. Utworzono miejsca, gdzie natura zyskuje dodatkowy wymiar poprzez uruchomienie wielu symboli i znaczeń w realizacjach artystów.

Koordynatorem projektu – który pozyskał na ten cel pieniądze – jest stowarzyszenie Uroczysko.

AGNIESZKA SADOWSKA

Flaga Włoch, a teraz tęcza

„Rozwój parku na Bulwarach im. Wiktora Wołkowa w Supraślu – Ogród Sztuki” jest częścią większego projektu: „Dajmy szansę przyrodzie”, sfinansowanego przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Składa się z dziewiętnastu inicjatyw społecznych, które mają na celu wypromowanie przedsięwzięć w przestrzeni publicznej, które będą pożyteczne zarówno dla miejscowej społeczności, jak i dla środowiska. Projekt realizowany jest głównie na terenie gminy Supraśl i Wasilków.

Rzeźby „Ogrodu Sztuki” kilkakrotnie niszczyli nieustaleni sprawcy. Pierwszy raz (już po dwóch miesiącach od powstania ogrodu) ich ofiarą padły trzy rzeźby. Jedna została całkowicie wygięta i zniszczona. Dwie pozostałe – popisano kolorowymi sprayami, ale nie „Wachlarz”.

Po raz kolejny ataku dokonano w dzień po wichurze w czerwcu ubiegłego roku. Ktoś na rzeźbie Ewy Chacianowskiej domalował odwróconą do góry nogami flagę Włoch. Potem ktoś przykrył pracę banerem z biało-czarnym wydrukiem jej wizerunku. Tydzień temu ktoś po raz kolejny ingerował w dzieło. Przemalował je, stwarzając wrażenie tęczy (sześć barw jak na fladze LGBT). Musiał się solidnie napracować.

Teraz "N.A.T.U.R.A." to „Wachlarz-Tęcza”, który bije po oczach burmistrza, jak do niedawna jeszcze wielu raziła „Tęcza” Julity Wójcik na warszawskim placu Zbawiciela.

Barwy maskujące

Natychmiast po pojawieniu się „Tęczy” nad Supraślą zareagował burmistrz tego podbiałostockiego miasta Radosław Dobrowolski, związany z PiS. Zaniepokojony wystosował pismo do władz Uroczyska. Sekretarz Urzędu Miasta Supraśl Mariusz Żukowski przywołuje jego treść:

"Chodzi o ostre kolory na pracy pani Ewy Chacianowskiej w barwach tęczy. Pan burmistrz chciałby, aby ta praca wtapiała się w krajobraz, w jego kolory".

Burmistrz informuje władze Uroczyska: „Wyrażając zgodę na montaż tej instalacji, akceptowaliśmy ich formę oraz to, że miała być pomalowana jednolitym kolorem wtapiającym się w przyrodnicze tło doliny rzeki. Z tego względu akceptowaliśmy, aby instalacje miały kolor taki jak dotychczas. Na marginesie tej sprawy informuję, że z tych samych estetycznych względów wystąpiłem do dyrektora Podlaskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich w Białymstoku, aby znajdujący się obok opisywanej instalacji obecnie budowany most na rzece Supraśl miał łuki Langera pomalowane w barwie maskującej, to jest brązowo-zielonej lub ciemnoszarej, a nie żółtej”.

Burmistrz domaga się wyjaśnień, czy zmiany kolorystyczne rzeźby Ewy Chacianowskiej zostały ze stowarzyszeniem uzgodnione, czy są wynikiem wandalizmu. Jak mówi sekretarz Żukowski, podlaski zarząd dróg już zgodził się na kolorystkę mostu zaproponowaną przez burmistrza.

– Nie chodzi o symbolikę tęczy, a o estetykę krajobrazu – podkreśla sekretarz Supraśla.

Zniszczone rzeźby stojące na bulwarze nad rzeką Supraśl
Zniszczone rzeźby stojące na bulwarze nad rzeką Supraśl  MARCIN ONUFRYJUK

Burmistrz Supraśla nie ma podstaw

Ewa Chacianowska to malarka, graficzka i projektantka. Po latach pobytu najpierw w Rzymie, potem w Mediolanie powróciła do Supraśla w 2014 r. Urodziła się w Białymstoku. Ukończyła Liceum Sztuk Plastycznych im. Artura Grottgera w Supraślu, w klasie ze specjalizacją tkactwa artystycznego. W czasach szkolnych współtworzyła grupę malarską New Icons. W 1995 r. ukończyła Istituto Europeo di Design w Rzymie. Wystawiała w całej Europie. Pracuje w wielu dziedzinach sztuki – malarstwo, rzeźba, instalacja, fotografia, wideo. Realizuje związane z modą projekty artystyczne, wykorzystując tradycyjne techniki tkackie. Współpracuje z warszawskimi teatrami. Mieszka w Supraślu ze swoją partnerką Alessią, która dla niej przeprowadziła się tutaj z Włoch. Tworzą w niespełna pięciotysięcznym, katolicko-prawosławnym Supraślu otwarty, nieskrywany związek, pełen ciepła i miłości. Artystka odnosi się do pisma burmistrza.

– Wydaje mi się śmieszne, jeżeli burmistrz ma tyle odwagi, żeby oświadczyć, że dzieło stworzone przez artystę nie pasuje do przestrzeni, natury. Nie ma żadnych podstaw, żeby to mówić. Może powiedzieć, że mu się to podoba lub nie, ale nie jest fachowcem od sztuki. Nie ma przy swoim urzędzie osób, które mogłyby mu pomóc zrozumieć sztukę współczesną, która generalnie dla nikogo nie jest łatwa do zrozumienia.

Flaga też była zgrana

Twórczyni „Wachlarza” przekonuje:

– Dla mnie namalowanie barw tęczy na mojej pracy to forma dialogu w przestrzeni publicznej. Z założenia, kiedy wchodzę w publiczną przestrzeń ze swoją pracą, wiem, że może ona podlegać manipulacji zewnętrznej. Choćby za sprawą działań chuliganów, ktoś napluje czy pies nasika. Ale w ten sposób rzeźba w przestrzeni publicznej ma swoje życie. Jak mi powiedziano, że burmistrz chce, aby moja rzeźba wróciła do pierwotnego stanu, natychmiast pomyślałam: ma rację. Jednak jej obraz ulegał wcześniej zmianom trzy razy i nikomu to nie przeszkadzało. Dla mnie ta tęcza to jakby głos wychodzący z rzeźby. Odwrócona flaga włoska źle na mnie zadziałała. Odebrałam tamten akt jako jakieś wytknięcie pod moim prywatnym adresem. Ktoś wiedział, że długo byłam we Włoszech, że Alessia jest Włoszką. Po tamtej wandalizacji Uroczysko nie zgłosiło jej na policję. Burmistrzowi flaga nie przeszkadzała.

Zaznacza:

– W Księdze Rodzaju tęcza jest określona jako Łuk Przymierza. Tęcza drażni w całej Polsce, bo to kojarzone jest jako symbol środowisk LGBT. I burmistrz Dobrowolski to musi wiedzieć i to mu zapewne przede wszystkim przeszkadza. Nie sądzę, żeby chodziło tylko o „niezgranie z naturą”, bo przecież odwrócona flaga włoska i biało-czarny baner też nie grały w tym rozumieniu z naturą, a nie reagował.

Supraski kanon

– Akty, które były dokonywane na rzeźbach „Ogrodu Sztuki”, to swoisty dialog społeczny. Takich zachowań nie sposób przewidzieć. Mam nadzieję na polubowne załatwienie sprawy między artystką a stowarzyszeniem i władzami miasta. Nie uważam, żeby pojawienie się tęczy na rzeźbie Ewy Chacianowskiej to było coś złego, odrażającego czy prowokującego. To jakiś odruch, reakcja. Funkcją sztuki jest, żeby pobudzała i zmuszała do refleksji, najlepiej prowadzących do pozytywnych rozwiązań. Nie mogę powiedzieć, że ta ostateczna, obecna forma tej rzeźby jest mi najbliższa, ale nie jestem jej przeciwniczką. Możliwe, że jednak ta czysta pierwotna forma tej rzeźby jest najlepsza, ale jeśli większość, a zwłaszcza autorka na to by się zgodziła, to nie mam nic przeciwko temu, aby barwy tęczy na tej rzeźbie pozostały – ocenia przemianę „Wachlarza” Lila Wyszkowska.

Podkreśla:

– Żyjemy w Supraślu w takim, a nie innym społeczeństwie, gdzie są ludzie różnych wyznań czy różnych orientacji seksualnych. Powinniśmy się tolerować, szanować. Najważniejsze ,czy człowiek jest dobry. Wszyscy ludzie mają prawo tutaj być i mieć swoje przekonania.

Przekonania?

– Przekonania, orientacja, wielokulturowość.... Wszystko to sprowadza się do uznania czyichś wartości.

– A co ma wspólnego wielokulturowość z orientacją seksualną?

– To jest podobny temat. Chodzi o uznanie innych. Przez lata w Supraślu wypracowywaliśmy kanon współżycia, w którym powinno być miejsce dla inności, także seksualnych.

Powinno?

– Powinno i uważam, że jest.

To paleta barw, nie tęcza

Rzeźba Ewy Chacianowskiej, jak i cały „Ogród Sztuki,” ma przejść z czasem na własność supraskiej gminy. Prezeska stowarzyszenia Uroczysko Joanna Łasiewicka zapowiada:

– Dostaliśmy od burmistrza na razie prośbę o wyjaśnienie, nie żądanie jakichś działań. Będziemy fakt pomalowania tej rzeźby zgłaszać na policję, bo artystka orzekła, że jest to akt wandalizmu i nie jest to jej działanie. Założenie projektu, w tym tej rzeźby, było inne. Nie wiemy, jaka będzie ostateczna decyzja. Wiążą się z nią też kwestie finansowe. Pieniędzy na ten projekt już nie ma. Na razie nie odnieśliśmy się do pisma burmistrza. Co do kwestii artystycznych - to nie z nami rozmowa.

Dzieli się odczuciami:

– Według mnie to nie jest tęcza, ale paleta barw na wachlarzu, praca nie jest w formie łuku. Jak ktoś widzi ją jako tęczę, to jego rzecz. Ja tego tak nie odbieram. Autorka tej pracy mi uświadomiła, że jeśli rzeźba wystawiana jest w przestrzeni publicznej, trzeba liczyć się z różnymi formami dialogu, także z wandalizmem.

Ta rzeźba gada za dużo

Dlaczego w Polsce „inny” jest gorszy? – pytamy Ewę Chacianowską i Alessię. Ewa odpowiada krótko:

– Dla mnie to, co jest „inne”, jest ciekawe. Mogę się dzięki „innemu” czegoś nauczyć. Być „innym” to jest zaleta.

Alessia w tym kontekście nawiązuje generalnie do międzyludzkich relacji w Supraślu i pisma burmistrza w sprawie rzeźby jej partnerki:

– Nie miałyśmy tu nigdy przykrych doświadczeń, ale Supraśl udaje, że nie widzi naszego związku. Wygodnie im nie wiedzieć „innego”. To odzwierciedlenie całej Polski. To, co jest inne niż socjalna norma zbiorowości, jest cenzurowane. W Supraślu, ale myślę, że tak jest w wielu miejscach w Polsce, znaleziono sposób, jak nas ignorować, żeby kwestii związków nieheteronormatywnych nie podejmować. Po prostu nie mówić, że tu jesteśmy. W sumie to nawet mi to odpowiada, bo przynajmniej nie jesteśmy wytykane palcami jako mieszkające razem lesbijki. To, czego domaga się burmistrz w odniesieniu do rzeźby Ewy, jest tym, czego chce, aby stało się nam. Chciałby, aby ta rzeźba była taka jak wszystkie inne, które ją otaczają, bo nie będzie się wyróżniała, nikt nie zauważy. Chodzi o zrównywanie mas. On się po prostu boi tych jaskrawych barw. Chce, żeby wszyscy byli tacy sami. Flaga włoska, nawet odwrócona, nikogo nie raziła. Wręcz odwrotnie. To nie jest kwestia polityczna, ale mentalności, na której obecna polityka w Polsce jest skoncentrowana. Ta rzeźba poprzez to, że stała się tęczą, po prostu za dużo gada.

Dobrowolski jak Renzi

Alessia przypomina sytuację z ubiegłego roku, do jakiej doszło w jej rodzinnym kraju. Włoskie władze zdecydowały przed wizytą prezydenta Iranu Hasana Rouhaniego o zakryciu rzeźb przedstawiających nagie rzymskie boginie. Do tego aktu cenzury doszło w Muzeum Kapitolińskim, jednym z najbogatszych w zbiory rzymskich muzeów, gdzie Rouhaniemu towarzyszył premier Włoch Matteo Renzi. Zasłonięte rzeźby znajdowały się w korytarzu prowadzącym do sali, w której miała odbyć się konferencja prasowa Rouhaniego. Członkowie irańskiej delegacji wyrażali ponoć także obawy przed fotografowaniem prezydenta w bliskiej odległości od rzeźby przedstawiającej rzymskiego cesarza Marka Aureliusza siedzącego na koniu. Irańczycy mieli wątpliwości co do „atrybutów” – jak to wówczas określiła jedna z włoskich gazet – w postaci genitaliów ogromnego konia, wyrzeźbionego w II w.n.e.

Alessia:

– Zakrywając rzeźby w Muzeum Kapitolińskim premier Renzi, a teraz w Supraślu burmistrz Dobrowolski w piśmie odnoszącym się do przemalowanej w barwy tęczy rzeźby Ewy, potwierdzili tylko własną słabość. W Supraślu ze strony burmistrza to nawet bardziej wyrafinowana gra, która skutecznie działa na miejscową większość.

Ewa Chacianowska uważa, że nie da się przywrócić rzeźby do stanu pierwotnego. Jest zbyt chropowata i nie da się jej domyć.

– Rzeźba nie należy do mnie, ale do Uroczyska. Gdyby to ode mnie zależało, pozostawiłabym barwy tęczy i czekała na dalsze kroki natury. Wszystko, co się dzieje, jest naturą. To, co się dzieje z rzeźbą, także. Przestrzeń publiczna narzuca dialog, a tęcza może służyć dialogowi bez agresji. To też zgodne jest z naturą.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Czyżby burmistrz marionetka? Wstyd!
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Panie burmistrzu do momentu zwycięstwa w słusznej sprawie kolorów - bo walka o dobrą zmianę może jednak trochę potrwać, (najlepszy będzie szary jak papier do dupy) radzę założyć pampersa, żeby się Pan nie zes.... ze strachu przed jedynie słuszną władzą.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Życzę Burmistrzowi z PIS, żeby aura wyświetlała mu tęczę codziennie, do bólu.. niech się skręca w konwulsjach. ;-)
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Piękny ten wachlarz natura. Kolorowy? Czyż wachlarze nie są kolorowe? Takiego właśnie kolorowego używa pani Poseł Krystyna Pawłowicz i nikt jej nie każe go przemalowywać. Mali ludzie wszędzie tropią spisek. Każdy sądzi według siebie.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0