Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Aktywiści związani z Obozem dla Puszczy i fundacją Dzika Polska udokumentowali pracę harwesterów, które ruszyły do puszczy dzień po wydaniu przez UNESCO decyzji wzywającej do zaprzestania wycinek w starodrzewach.

Nadzieja w Komisji Europejskiej

Prace miały miejsce w drzewostanach ponadstuletnich jednego z oddziałów nadleśnictwa Białowieża i trwały z wykorzystaniem pił do wczoraj (11.07). Harwestery wysłano do tego nadleśnictwa po raz pierwszy. Nadleśnictwo to ze względu na aneks do Planu Urządzania Lasu objęte jest postępowaniem ze strony Komisji Europejskiej, która oczekuje, że pozyskanie drewna w starodrzewach nadleśnictwa zostanie wstrzymane.

– Regularnie informujemy Komisję Europejką o łamaniu zakazów ujętych w planie zadań ochronnych Natura 2000, które zakazują wycinki starodrzewów. Liczymy na to, że w najbliższych dniach komisja skieruje sprawę do trybunału i zastosuje środki tymczasowe polegające na bezwzględnym zakazie pozyskania drewna w starodrzewach – mówił w środę (12.07) rano Adam Bohdan z fundacji Dzika Polska.

Prowodyr: Mieczysław Gmiter

Tymczasem leśnikom puszczają nerwy. Jeden z nich próbował przejechać aktywistę na drodze w nadleśnictwie Browsk.

– Płynąca z góry presja na stłumienie protestów jest coraz silniejsza. Co jeszcze może się zdarzyć w takich warunkach? – pytają aktywiści.

We wtorek (11.07) – w trakcie spotkania organizacji pozarządowych z parlamentarzystami z gabinetu cieni Platformy Obywatelskiej – pod Hotelem Białowieskim „spontanicznie” demonstrowała blisko 20-osobowa grupa pilarzy, tartaczników i leśników, w tym pracownicy nadleśnictwa Hajnówka bracia Olejniccy.

– Nie dziwi nas, że leśnicy walczą w ten sposób o utrzymanie swoich wysokich pensji. Nie rozumiemy tylko, dlaczego podczas godzin pracy nie są w służbowych mundurach? – stawiają kolejne pytanie aktywiści.

Straż Leśna używa siły. Zaostrzony protest w Puszczy Białowieskiej

Przed konferencją prasową z udziałem m.in. Grzegorza Schetyny kilku demonstrantów wdarło się do hotelowego holu. Prowodyrem agresywnej grupy był Mieczysław Gmiter, były burmistrz Hajnówki, społeczny współpracownik ministra Szyszki i wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Jarosława Zielińskiego, lider stowarzyszenia „Santa” Obrona Puszczy Białowieskiej. Szturchał i popychał Jowitę Chudzik z biura poselskiego Roberta Tyszkiewicza, która sprawdzała akredytacje prasowe.

Niech Szyszko i Zieliński przeproszą

Poseł Tyszkiewicz ten fakt komentuje „Wyborczej”:

– Atakował też mnie oraz inne osoby. Widać wyraźnie, że przyzwolenie dla agresywnych i brutalnych zachowań ze strony PiS-u, coraz bardziej ośmiela zwolenników tej partii, w tym przypadku ministra Szyszki. Od słów przechodzą do czynów. Atmosfera przyzwolenia otwiera drogę do przemocy fizycznej. Mieliśmy do czynienia z próbą rozbicia planowanego przez nas spotkania z dziennikarzami oraz posiedzenia gabinetu cieni. To było działanie typu faszystowskiej falangi. Naruszyli mir domowy także gości hotelowych i własność prywatą [obsługa hotelu nakazywała im wyjście].

Apeluje:

– Oczekuję od ministrów Szyszki i Zielińskiego jednoznacznego przeproszenia za te ekscesy i wyciągnięcia konsekwencji wobec pana Gmitra oraz zapewnienia, że więcej takie zdarzenia nie będą miały miejsca. Z zażenowaniem stwierdzam, że w tej grupie, która zebrała się przed hotelem, byli oddelegowani leśnicy [w cywilu]. To pokazuje, że ta falanga nie była spontanicznym odruchem mieszkańców, tylko zorganizowana grupa agresywnych krzykaczy miała rozbić spotkanie PO.

Do Puszczy Białowieskiej ściągane są posiłki Straży Leśnej z całego kraju

Nie ulegną presji

Szef podlaskiej PO dodaje, że jego partia nadal będzie prowadziła debaty na temat Puszczy Białowieskiej, także na jej terenie:

– Nie może być tak, że pod presją kilkunastu agresywnych, faszyzujących krzykaczy – niestety, pod szyldem ministra środowiska – ulega społeczeństwo obywatelskie. Nie ulegniemy, mimo że już ruszyła spirala przemocy, którą sygnalizowali naszemu gabinetowi cieni w Białowieży działacze organizacji pozarządowych, którzy protestują na terenie puszczy i prowadzą działania monitorujące masowy wyrąb drzew. Jeżeli w tej sprawie nie będzie stanowczego głosu potępienia, będziemy alarmować odpowiednie instytucje krajowe i międzynarodowe, że naruszane są prawa obywatelskie, używana przemoc z zachęty ministrów Szyszki i Zielińskiego, co nie ma prawa mieć miejsca.

Mieczysław Gmiter nieraz opowiadał się za wycinką drzew w puszczy i stawał w obronie ministra Szyszki, w tym na antenie Radia Maryja. W jednym z wywiadów twierdził: "Organizacje ekologiczne w Polsce to agendy Unii Europejskiej, uzależnione od UE finansowo. Ich działalność ma na celu realizację polityki UE”. Jego zdaniem „organizacje te zainteresowane są tylko zarabianiem pieniędzy, o czym ma świadczyć to, że nie sprzeciwiały się budowie zachodnich supermarketów w Polsce”. Obwinia ekologów o zniszczenie Puszczy Białowieskiej.

Radość z zapuszczającej się puszczy. Obywatelski spacer i koncert Soyki

Kolejny protest

Tymczasem w środę po godz. 12 niedaleko stacji przeładunkowej Nowosady-Chryzanów około 20 m.in. z Obozu dla Puszczy i z Czech podjęło kolejną, ósmą – tym razem nieudaną – próbę zablokowania harwestera i fordwardera. Niemal natychmiast po przybyciu na miejsce zostali zablokowani przez strażników leśnych i wylegitymowani. Niektórzy z obrońców puszczy usiedli na ziemi, inni przed otaczającymi pracujące maszyny strażnikami leżeli w oczekiwaniu na policję.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.