Wreszcie są! W jednym miejscu, zdigitalizowane, opisane. Dwa tysiące niepublikowanych dotąd zdjęć przedwojennego Białegostoku w obiektywie Bolesława Augustisa oglądać można na portalu Albom.pl. To uczta dla oka, skok w przeszłość i nieustanne niespodzianki.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Po wielu miesiącach pracy Stowarzyszenie Edukacji Kulturalnej "Widok" w ramach projektu „Augustis 2.0” skończyło digitalizację fotografii przedwojennego Białegostoku. To fantastyczne zdjęcia z lat 1936-38 pochodzące ze zbioru odnalezionego ponad dekadę temu. Zbiór jest nadzwyczajny – liczy w sumie kilkanaście tysięcy sztuk.

Do tej pory zdjęcia Augustisa, wykopiowywane z negatywów uratowanych przed zniszczeniem, w internecie pojawiały się na Facebooku projektu. Ale to była tylko kropla w morzu – dopiero digitalizacja mogła pomóc zbiór usystematyzować, ułożyć fotografie wedle chronologii albo kolejności zrobienia zdjęć na rolce, jeśli nie ma na niej daty zrobienia. Przede wszystkim digitalizacja pozwala na oglądanie fantastycznych fotografii w jednym miejscu. I wreszcie to stało się możliwe.

BOLESŁAW AUGUSTIS

Każdy może teraz zajrzeć na stronę i dzięki Augustisowi wybrać się w fantastyczną podróż po przedwojennym Białymstoku, zajrzeć w twarze białostoczan, podwórka i wnętrza.

Nie widać ciągle końca niespodzianek w pozostawionym zbiorze. A przecież od czasu owego niezwykłego odkrycia na łamach „Wyborczej” zaprezentowaliśmy i opisaliśmy dziesiątki fotografii, odbyło się kilka wystaw, wydany został album, powstało kilka projektów inspirowanych Augustisem. Wydawało się, że kolekcja powoli się wyczerpuje. Nic bardziej mylnego. Kolejne zdjęcia wykopiowywane z negatywów od samego początku przez Grzegorza Dąbrowskiego nie przestają dostarczać emocji.

Lubownicy ogrodów. Niepublikowane zdjęcia Augustisa na wystawie

Tak Augustis i fotografowani przez niego białostoczanie dostali drugie życie. Wystarczy usiąść przed komputerem, wejść na stronę, kliknąć, by w jednej chwili zanurzyć się w przedwojenny białostocki świat, wtopić się w tłum przechodniów idących po ulicy Klińskiego. Tam najczęściej Augustis robił swoje „ulicówki”, przy tej ulicy miał swój zakład. Tam zrobił ciekawe kompozycyjnie zdjęcie dziewczynie, która idzie ze spuszczonym wzrokiem, a za nią krzyżują się drogi młodego chłopaka i dojrzałego mężczyzny.

Na Kilińskiego gęsto, ojciec niesie dziecko, ktoś poprawia nogawkę, w tym samym momencie ktoś wygląda przez balkon. Chłopczyk w za dużej czapce tak bardzo chce zajrzeć do wnętrza sklepu, że prawie wchodzi w szybę. Idą dwaj młodzieńcy ubrani na biało, idzie dziewczyna w etoli, która wygląda tak, jakby na szyi ulokował się jej duży kot. Augustis zrobił zdjęcie jej... ale sobie też – z boku widać jego cień.

Fotografuje kobietę na tle ołtarza przystrojonego brzózkami (czyżby Boże Ciało?), z Jezusem w tle. Wychodzi poza ulicę, idzie do parku, gdzie fotografuje przechodniów. Wychodzi poza Białystok i portretuje czterech młodzieńców w samym kąpielówkach pozujących... na tle zboża. Zagląda w gęste ogrody, podwórka, gdzie dzieje się, oj dzieje. Np. on wiezie ją na taczce...

BOLESŁAW AUGUSTIS

Chciałoby się wiedzieć, kim oni wszyscy są... Co się z nimi stało? Fotografowani nie mieli pojęcia, że za dwa-trzy lata wybuchnie wojna i dawny Białystok zniknie bezpowrotnie.

Jeśli ktoś kogoś na zdjęciach rozpozna (a takich rozpoznań już mieliśmy wiele) – może dać sygnał od razu, przeglądając stronę – na Albom.pl. jest taka możliwość.

Aż mnie ścisnęło! Szef muzeum rozpoznał rodzinę na zdjęciach Augustisa

Projekt „Augustis 2.0” dofinansowany został ze środków z budżetu miasta Białegostoku. Do tej pory stowarzyszenie zdigitalizowało ponad trzy tysiące fotografii Augustisa. Docelowo chce udostępnić całą kolekcję.

BOLESŁAW AUGUSTIS

****

JAK TO Z ODKRYCIEM AUGUSTISA BYŁO?

W 2004 roku do naszej redakcji trafiła kolekcja znaleziona przypadkowo w szopie przy ul. Bema przez dwóch bawiących się nieopodal chłopców – Rafałów - i zabezpieczona przez Bogusława Kasperuka „Bobana” i Jerzego Osiennika „Sieńkę” z zespołu Zero-85, którzy nieopodal mieli próby. Nie sądziliśmy jeszcze wtedy, że czekają nas takie emocje. Grzegorz Dąbrowski z „Gazety Wyborczej” zabezpieczył zbiór rolek, pracowicie je oczyszczał i kopiował, a „Wyborcza” je publikowała. Z każdym dniem, z każdym zdjęciem miasto sprzed lat odsłaniało kolejne, coraz ciekawsze oblicze. Nie sposób było jednak opublikować wszystkich – setki klatek czekało (i nadal czeka) na oczyszczenie.

To była niezwykła przygoda – nasi wierni czytelnicy zapewne pamiętają, jak szeroko opisywaliśmy kolekcję. Jak ustaliliśmy, że autorem zdjęć był Augustis (miał przed wojną swój zakład fotograficzny przy ul. Kilińskiego, w czasie wojny Sowieci zesłali go na Syberię, z armią Andersa przewędrował szlak bojowy, nigdy nie wrócił do Polski, zmarł w 1995 w Nowej Zelandii). Jak odszukaliśmy w Białymstoku jego siostrę, panią Eugenię Senderacką. Jak zaczęli się do nas zgłaszać czytelnicy, którzy na fotografiach rozpoznawali swoich bliskich i bliskie sobie miejsca, a my skrzętnie notowaliśmy ich historię (dzięki naszym publikacjom odnalazły się dwie przyjaciółki z dzieciństwa, które nie widziały się 65 lat; ponadto na archiwalnych zdjęciach czytelnicy rozpoznali ponad 30 osób). Jak wreszcie po półrocznej akcji „Wyborczej", wraz z galerią Arsenał i jej szefową Moniką Szewczyk oraz Stowarzyszeniem Edukacji Artystycznej „Widok" udało się nam przygotować wystawę unikalnych zdjęć, którą odwiedziły rekordowe tłumy białostoczan (po jakimś czasie wystawa zawędrowała też do Berlina i wielu innych miast).

Toczy się życie w Białymstoku... 80 lat temu [ZDJĘCIA]

W 2010 roku światło dzienne ujrzał album (wydany przez Stowarzyszenie „Widok", sfinansowany przez magistrat i Wyższą Szkolę Administracji Publicznej przy współpracy „Wyborczej"). Skarb dla wszystkich, którym bliska jest historia miasta. Dziś album jest już nie do zdobycia. Ale kto wie, może z czasem uda się wydać kolejny?

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem