Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To ośrodek teatralny w nietypowej przestrzeni w leśnej głuszy pod Zabłudowem, około 20 km od Białegostoku. Stworzony przez znakomitą Grupę Coincidentia – dwójkę świetnych aktorów – Dagmarę Sowę i Pawła Chomczyka, duet teatralny i życiowy. W swojej stodole grają sami, zapraszają też przyjaciół i mistrzów. W ub.r. dzięki grantom byli w stanie nie tylko podarować widzom spektakle za darmo, to jeszcze tych, którzy nie mieli środka własnego transportu – dowozili na nie autokarem, a po przedstawieniu odwozili z powrotem.

Solniki 44. Zapamiętajcie ten adres. Grupa Coincidentia i teatr w lesie

W tym roku nie są w stanie już zapewnić transportu, ale spektakle nadal są darmowe. Wystarczy tylko wcześniej na facebooku Solniki 44 zarezerwować mailem wejściówki (info.solniki44@gmail.com; w treści wiadomości należy podać imiona i nazwiska przyjeżdżających osób). Mapka z instrukcjami dojazdu znajduje się na stronie: facebook.com/solniki44/

Monstrum BandMonstrum Band Fot. Bartek Warzecha

Spektakle

W najbliższy weekend organizatorzy zaplanowali dwa spektakle:

* piątek (30 czerwca), godz. 20 – „The Monstrum Band” spektakl Grupa Coincidentia & Teatr Lalki i Aktora „Kubuś” z Kielc

* niedziela (2 lipca), godz. 20 – „Frankenstein – or The Modern Prometheus” – spektakl Figurentheater Wilde &Vogel (polska premiera).

Spleen i strupieszałe kawałki materii. Magicznie ożywione

To świetna okazja, by zobaczyć polską premierę spektaklu znakomitego niemieckiego teatru, który nie dalej jak kilka dni temu raczył białostoczan na Festiwalu Teatrów Lalek dla Dorosłych spektaklem „Spleen” – wybitnym pokazem animacyjnych talentów.

W programie też osobliwe widowisko monstrualnego bandu. To prawdziwa anarchia muzyczna. Szarpanie łańcuchami w blaszanej misce jest tak sugestywne, że samemu chciałoby się szarpania spróbować. A gdy jeszcze czyni to osobliwa galeria umarlaków spod znaku Frankensteina, wrażenie jest jeszcze większe. Ale „The Monstrum Band” w reż Roberta Drobniucha to bynajmniej nie tylko złowieszczy koncert rockowo-punkowy i zabawa konwencją. To zdecydowanie coś więcej.

Marzenia nekromanty na niskim levelu

To bowiem też rzecz o odrzuceniu, tresowaniu, rezygnacji ze swojego dzieła. O tym, na ile można ingerować w naturę i społeczność. O braku uczuć. O tym wreszcie, że, coś co, powołujemy do życia może też... czuć.

Spektakl tylko przez chwilę wydaje się być bowiem wyłącznie szaleńczą zabawą muzyczną i upiornym wodewilem, prezentującym postaci jeszcze niedawno gdzieś tam... nieżyjące, a jednak na scenie wydające się być z krwi i kości. To tylko pierwsze wrażenie – twórcom udało się stworzyć ni to spektakl, ni to koncert, w którym i upiorny klimat, i humor, trochę aktorskiej błazenady, i treści, oraz upiornej muzyki się pomieści.

Monstrum BandMonstrum Band Fot. Bartek Warzecha

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.