Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To fantastyczne zakończenie międzynarodowego spotkania lalkarzy, którzy dowodzą jak lalki w rękach animatorów – te duże, i te najmniejsze lub przedmioty z tradycyjną lalką się w ogóle nie kojarzące – mogą niezwykle opowiadać o świecie spraw dla dorosłych.

Bestiarium z Holandii, Syzyf z Bułgarii

Prawie dziesięć dni wzruszeń, śmiechu i refleksji, po kilka spektakli dziennie, teatry z różnych zakątków świata – w tym roku festiwal narzucił intensywne tempo. I wprowadził w świat naprawdę magiczny. A owe czarowanie zakończył najnowszym spektaklem Figurentheater Wilde&Vogel – „Spleen” w reż. Hendrika Mannesa.

AGNIESZKA SADOWSKA

Vogel, znany dobrze białostockiej publiczności (współpracuje z Białostockim Teatrem Lalek i Teatrem Coincidentia) to mistrz gatunku, o niezwykle charakterystycznym stylu pracy. I tak było i teraz: na scenie płachta, rozpiętych kilka linek, tu i tam porozrzucane jakieś szczątkowe kawałki materii, patyczki, linki. Nic, na co zwracałoby się uwagę przechodząc, wręcz przeciwnie, pierwsza myśl o tym „niczym”: natychmiast do śmietnika.

Ale niech no tylko tych martwych kawałków sznurka, sparciałej gumy, materiału dotknie Vogel...

Mikroskopijna historia przemocy. Arsenał ludzików na festiwalu lalek

W jednej sekundzie zamienią się w żywą postać, upiorną strzygę, maszkarę, dziwostwora, ropucha na ludzkich nogach. Chciałoby się dla tych postaci tworzyć wręcz leśmianowskie określenia, tak bardzo są... dziwne. I na pierwszy rzut oka, paskudne. Ale gdy plątaninę porwanych sznurków ożywia Vogel, gdy w spektaklu poruszy je tak, że zaczynają do siebie mówić, sennie się przeciągają, komicznie próbują tańczyć – brzydactwa przestają być brzydactwami.

AGNIESZKA SADOWSKA

Jest w nich czasem miękkość, czasem subtelność, czasem figlarność. To żywe postaci, choć wyglądają jak strupieszałe warianty żywego stworzenia. Vogel delikatnie trąca coś, co przed chwilą leżało porzucone niczym kawałek brudnej szmatki. a szmatka rozwija się w postać, podnosi ze znużeniem, cała emanuje zmęczeniem. – No czego ten Vogel ode mnie chce... – zdaje się mówić.

I na ten moment – iskry biegnącej między animatorem a lalką – można w przypadku Vogla patrzeć godzinami. W jego teatrze bowiem nie sama fabuła jest istotna, ale moment ożywienia materii w mistrzowski sposób. To moment, który staje się chwilą wyjątkową, niczym prastary obrzęd.

'Spleen' Figurentheater Wilde&Vogel'Spleen' Figurentheater Wilde&Vogel AGNIESZKA SADOWSKA

Vogel wiedzie widzów w swój magiczny świat z pomocą Charlotte Wilde, która siedzi na scenie otoczona najróżniejszymi muzycznymi niezidentyfikowanymi ustrojstwami, ma też skrzypce, gitarę. Wydobywa z nich zaskakujące dźwięki, słychać szumy, świsty, piski... Tak na żywo powstaje bogata muzycznie i intrygująca warstwa wizualna spektaklu.

Rodziła się władza, próbowano przetrwać potop

„Spleen” jest kalejdoskopem obrazów, piosenek i miniatur inspirowanych kolekcją wierszy prozą „Le Spleen de Paris” Baudelaire’a, opowiadającym o ludzkim rozdarciu, zawieszeniem między snem a jawą, między śmiercią a życiem. Vogel powołując do życia swoje maszkarony, przesyca ich postaci sporą dozą dramatyzmu, ale i komizmu. Wśród osobników rodem z kątów przerażającego młyna pojawia się też destrukcyjny osobnik przypominający Puncha, który morduje w straszny i zabawny sposób wszystkich, którzy wpadną mu w łapy.

AGNIESZKA SADOWSKA

Bywa też w voglowskim bestiarium bajecznie sentymentalnie, choćby wtedy gdy jeden z dziwostworów, nazwijmy go żabieńcem, zaczyna song do księżyca, niemal jak Presley. Zawiesza się na księżycu, frunie do nieba, a z boku odpływa mu lilia... Jak? Nie wiadomo. To czar Vogla.

Który też czasem zamienia się w monstrum – rodem ze swego lalkowego świata. Zaczepia się na linie, jak przed chwilą zawieszał swoje lalki, przestaje być Voglem. Jest lalką.

'Spleen' Figurentheater Wilde&Vogel'Spleen' Figurentheater Wilde&Vogel AGNIESZKA SADOWSKA

Świetny spektakl.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.