Po doświadczeniach dwóch ostatnich podtopień wiadomo, że na szczególnie ich skutki narażone są w Białymstoku ulice: Wasilkowska, Jurowiecka (bliżej ronda), Branickiego (w rejonie galerii Alfa) Wierzbowa i Wiosenna. Przeciwdziałać podtopieniom w mieście można długofalowo, ale odpowiedni projekt blokuje PiS.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jak informował w środę (21.06) – po porannym posiedzeniu sztabu zarządzania kryzysowego – prezydent Tadeusz Truskolaski: w Białymstoku spadły w trzech turach 54 litry wody na metr kwadratowy, czyli znacznie mniej niż podczas poprzedniej ulewy – 7 maja (wówczas odnotowano 87 litrów na metr kwadratowy). Do szczególnie zintensyfikowanych opadów deszczu i gradu doszło w Białymstoku między godzinami 14 a 17.30.

– O tym, że takie zjawiska mogą we wtorek wystąpić, wcześniej informowało Centrum Zarządzania Kryzysowego, które dostało komunikat z instytutu meteorologii. Prognozowano jednak, że te opady wyniosą około 30 litrów na metr kwadratowy, a było prawie dwa razy więcej. Późniejsze prognozy, mówiące nawet o opadach wynoszących 85-90 litrów na metr kwadratowy, na szczęście się nie potwierdziły – mówił prezydent podczas konferencji prasowej podsumowującej skutki wtorkowej ulewy.

Miejsca zdiagnozowane

Prezydent zapewniał:

– Wszystkie służby przystąpiły do tego, aby zmniejszać skutki tej nawałnicy i zabezpieczać te miejsca, które zostały zalane.

Z informacji przekazanych przez prezydenta wynika, że zostało zalanych 39 ulic (to 4 procent ulic w mieście), tunel Augusta Emila Fieldorfa-Nila, dwa wiadukty (ul. Wasilkowska i Jurowiecka-Tysiąclecia Państwa Polskiego-Poleska), 11 obiektów użyteczności publicznej, 18 piwnic w budynkach mieszkalnych. Podmyte zostały ulice i chodniki i zniszczone zostały niektóre zieleńce przez omijające podtopienia pojazdy.

Zalana Stołeczna i parking urzędu marszałkowskiego
Zalana Stołeczna i parking urzędu marszałkowskiego  Fot. Andrzej Kłopotowski

– Skutki finansowe będą jeszcze szacowane. Porównawczo szkody w wyniku ulewy z 7 maja zostały oszacowane na około 200 tys. zł – mówił prezydent Truskolaski.

Przyznał, że w środę rano skutki ulewy nie były już odczuwalne. Wszystkie studzienki i kratki, przez które odprowadzana jest woda, zostały przejrzane i woda została odprowadzona dosyć szybko – straż pożarna sprawnie wypompowywała wodę. Niektóre ulice, które zalane były 7 maja, tym razem uniknęły poważnych podtopień jak np. ul. Cedrowa i Dom Księży Emerytów.

– Zalewało podobne miejsca jak poprzednio. Dlatego też będziemy podejmować działania prewencyjne. Jeżeli będzie prognozowany opad powyżej 30 litrów na metr kwadratowy służby będą starały się obstawiać te miejsca, które mamy zdiagnozowane, aby użytkownicy dróg tam nie wjeżdżali – zapowiedział prezydent.

Funkcjonariusze w działaniu

Robert Wierzbowski – komendant Państwowej Straży Pożarnej w Białymstoku zaznaczał:

– Dzięki temu, że otrzymaliśmy wcześniej komunikat z instytutu meteorologii i z Centrum Zarządzania Kryzysowego, mogliśmy uruchomić dodatkowe siły i środki do zabezpieczenia miasta. W tym celu zostało wezwanych na służbę z wolnego 28 strażaków. To pozwoliło nam z większą intensywnością, już po wystąpieniu pierwszych burz, wyjechać do miasta.

Strażacy w związku z wtorkowymi intensywnymi opadami deszczu i gradu podjęli 25 interwencji, z czego cztery związane były z powalonymi drzewami.

Zalana Stołeczna i parking urzędu marszałkowskiego
Zalana Stołeczna i parking urzędu marszałkowskiego  Fot. Andrzej Kłopotowski

– Dotarliśmy wszędzie tam, gdzie nasza interwencja była potrzebna – zapewniał komendant Wierzbowski.

Dziękował tym mieszkańcom, którzy mimo wcześniejszych zgłoszeń, odwoływali je, bo sami sobie radzili z podtopieniami. Wojciech Macutkiewicz komendant białostockiej policji z kolei sprawozdawał, że w wyniku wtorkowych burz nie było osób ciężko poszkodowanych (zabitych czy rannych). W sumie w gotowości do interwencji było 38 patroli. Na ul. Zielonogórskiej policja interweniowała w przypadku samochodu, który został uszkodzony przez spadające gałęzie. Policja otrzymała 60 zgłoszeń, interweniowała w szesnastu przypadkach zalanych ulic. Tuż po godz. 14 policjanci zamknęli ruch na ul. Wierzbowej i Branickiego (na wysokości galerii Biała), gdzie najwcześniej pojawiły się podtopienia i zebrało się najwięcej wody. Najdłużej interwencja policyjna trwała na Branickiego.

– Czasami opady są tak intensywne, że po prostu trzeba się zatrzymać, włączyć światła awaryjne i przeczekać – apelował szef miejskiej policji do kierowców

Krzysztof Kolenda, komendant Straży Miejskiej poinformował natomiast o czterdziestu zgłoszeniach, które głównie dotyczyły zalanych posesji i ulic oraz odkrytych studzienek kanalizacji deszczowej, a także o pojawiła się po opadnięciu wody znaczna ilość samochodowych tablic rejestracyjnych. Praktycznie wszyscy strażnicy miejscy byli zaangażowani do interwencji w związku z wtorkową sytuacją.

PiS opóźnia walkę

Prezydent przy okazji raportu z zalanego miasta przypomniał, że proponował, aby zabezpieczyć w miejskim budżecie 200 tys. zł na przygotowanie dokumentacji dotyczącej uregulowania stosunków wodnych w Białymstoku. Nie krył:

– Muszę z przykrością powiedzieć, że radni, szczególnie klubu większościowego PiS, nie przyjęli tych zmian w budżecie – przez co opóźnili te działania – a nawet proponowali, aby tę pozycję usunąć. Rada szybkie działania w tej mierze uniemożliwia. Dlatego apeluję zwłaszcza do większościowego klubu PiS, aby ta kwota została na ten cel przyznana, bo jesteśmy już przygotowani do tego, by ogłaszać przetarg na wykonanie stosownej dokumentacji.

I dodał:

– Wiele działań będzie podejmowanych, aby skutkom takich zjawisk, jak miały miejsce 7 maja i we wtorek, przeciwdziałać, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że zarówno pojemność rzeki Białej jak i Supraśli jest ograniczona i przy opadach 50 litrów na metr kwadratowy nie unikniemy negatywnych zjawisk. Można je jednak zminimalizować i będziemy to robić.

Przypomniał także, że Białystok obejmuje rządowy program dostosowującym miasta do przeciwdziałania skutkom zmian klimatu (w sumie takich miast jest 44)

– Występujące intensywne opady deszczu spowodowały, że działania związane z wodami opadowymi w tym programie znalazły się jako najwyższy priorytet. To jest na razie projekt programu, który ma być sfinalizowany jesienią 2018 r. Dzięki niemu będziemy mogli starać się na ten cel o środki unijne.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem